Reklama

Eryk Mistewicz: Morawiecki jak Macron

Problemem jest to, że ludzi plastikowych, pozbawionych poglądów mamy na pęczki w każdej partii. Oni są nieczytaci, niepisaci, nie mają żadnych idei. Poza tym, że w polityce jest „fajnie".
Profesor Religa poszukiwał osoby, która by opowiedziała wyborcom, o co mu właściwie chodzi. Na zdjęc

Profesor Religa poszukiwał osoby, która by opowiedziała wyborcom, o co mu właściwie chodzi. Na zdjęciu: Eryk Mistewicz jako doradca w kampanii prezydenckiej Zbigniewa Religi w 2005 r.

Foto: Forum, Michał Gmitruk

Jest pan autorem książki „Marketing narracyjny. Jak budować historie, które sprzedają". Czy nasi politycy potrafią budować dobre historie?

Eryk Mistewicz, doradca polityczny: Ciągle potrzebują wsparcia fachowców, ale w ciągu ostatnich 25 lat, od kiedy pracuję w komunikacji politycznej, wykonali gigantyczną pracę. W latach 90. politycy potrzebowali tłumaczy, żeby przełożyli ich pomysły na język trafiający do wyborców. Potrzebowali dziennikarzy, żeby za ich pośrednictwem dotrzeć do ludzi, komentatorów politycznych, politologów, socjologów – żeby przetłumaczyli, co też polityk ma na myśli. Wreszcie potrzebowali mediów. Teraz politycy funkcjonują bez tłumaczy, tworzą własne media, korzystają z marketingu narracyjnego. Postęp, jaki się dokonał w ostatnim ćwierćwieczu, jest gigantyczny.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama