Krzysztof Kawa, Dziennik Polski

Meresiński to biznesmen skazywany już przez sądy za oszustwa i podejrzewany o wyłudzanie podatku VAT. Kupił on Wisłę od wieloletniego właściciela Bogusława Cupiała, a teraz klub przeszedł w ręce Towarzystwa Sportowego Wisła.

Jeszcze w czerwcu Cupiał przekonywał, że nie odda klubu Towarzystwu, bo nie jest ono w stanie zapewnić piłkarzom godziwego bytu w ekstraklasie. Sprzedał Wisłę Meresińskiemu, ale kiedy okazało się, kim jest nabywca, zmienił kurs o 180 stopni. W umowie miał zagwarantowany wpływ na to, co dalej stanie się z klubem (prawo pierwokupu przy ponownej sprzedaży). Był gotów oddać Wisłę nawet diabłu, byle pozbyć się przedsiębiorcy spod Częstochowy. Diabła wyręczyli działacze wiślackiego stowarzyszenia.

W Krakowie zachodzą w głowę, jak w ogóle mogło dojść do tak dramatycznej sytuacji. Robert Szymański, wiceprezes TS Wisła, jeden z tych, którzy wręcz zmusili Meresińskiego do oddania piłkarskiej spółki, twierdzi, że tylko dni dzieliły klub od upadku. – Dziś Wisły by już nie było. Znalazłaby się w IV lidze – precyzuje.

Scenariusza zdarzeń nie chce jednak rozwijać, choć pojawiły się informacje, że może chodzić m.in. o usiłowanie wyprowadzenia resztek pieniędzy z klubowej kasy. Resztek, bo niespełna 200 tys. zł to nic w porównaniu z 27 mln rocznych przychodów. I ponad 10 mln długów, jakie zostały po Tele-Fonice Cupiała.

Kradzież tasaków

O to, by szybko zapełnić klubowe konto, od czwartku dba nowa prezes – Marzena Sarapata, prawniczka z efektownym wpisem w CV o pracy na rzecz organizacji turnieju Euro 2012 i tytułem menedżera sportu. Jednej z krakowskich redakcji dała się poznać w ubiegłym roku, reprezentując w procesie cywilnym Pawła M. pseudonim Misiek, człowieka skazanego na 6,5 roku pozbawienia wolności za rzucenie z trybun nożem w głowę piłkarza Parmy Dino Baggio. W pozwie napisała, że użyte na łamach gazety określenie „kibol" go stygmatyzuje. Już po wysłaniu pozwu Paweł M. został ponownie skazany – za kradzież tasaków – i ponownie trafił do więzienia.

Do pracy w zarządzie Sarapata została powołana przez Radę Nadzorczą, której jednym z członków został Damian Dukat. To menedżer założonej przez „Miśka" na obiektach TS Wisła siłowni White Star Power, a zarazem szef Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków (SKWK). Stowarzyszenia, które na swojej oficjalnej stronie publikuje oświadczenia chuliganów z Wisła Sharks.

Piłkarzom i trenerowi Dariuszowi Wdowczykowi te fakty nie przeszkadzają. Ba, są wręcz zachwyceni nowym właścicielem. Za to, co wydarzyło się przy Reymonta w Krakowie, winią w dużej mierze Bogusława Cupiała. Nawet weterani, którzy najdłużej dzielili z biznesmenem wiślackie dole i niedole, z dnia na dzień zapomnieli o latach prosperity. Teraz dla nich liczy się tylko to, że dobroczyńca z Myślenic tak łatwo dał się oszukać.

Karany, nie karany

Z każdym dniem pojawiają się nowe fakty świadczące o tym, że Jakub Meresiński to człowiek o niezwykłym sprycie i talencie do uwodzenia ludzi. Rozmawialiśmy z nim kilkakrotnie i możemy potwierdzić, że zapewnianie o swojej uczciwości przychodzi mu z dużą łatwością. – Mam zasady – lubi powtarzać.

Zanim wypłynął jako przedsiębiorca gotowy kupić klub – najpierw Koronę Kielce, a następnie Wisłę – zauroczył Marka Citkę. Były piłkarz, a dziś menedżer nie miał pojęcia, że jego nowy znajomy próbował wcześniej robić w stolicy interesy z Pauliną Żurawską, żoną Macieja, byłego piłkarza Białej Gwiazdy, a dziś komentatora Eurosportu. Przygoda skończyła się nieprawomocnym wyrokiem dla 30-latka z Rędzin za sfałszowanie dowodu osobistego.

Citko uwiarygodnił go w piłkarskim środowisku. Umowę kupna Wisły (należącej od wiosny do spółki córki Tele-Foniki zarejestrowanej w angielskim Warwick) negocjowali przez miesiąc. Została podpisana 23 lipca, a ogłoszona sześć dni później, gdy Meresiński spełnił ostatnie warunki: wpłacił pierwszą transzę w wysokości 300 tys. zł i przedłożył gwarancje bankowe na pozostałą kwotę transakcji w wysokości 4,7 mln zł. 700 tys. zobowiązał się zapłacić do 29 września, reszta miała wpłynąć na konto Tele-Foniki do 29 lipca 2019 roku. Era Cupiała w Wiśle dobiegła końca. W ciągu 19 lat wydał na nią poprzez swój kablowy koncern 218 mln zł. Narosłe tzw. wewnętrzne zadłużenie klubu (50,4 mln) zostało kupcowi darowane.

Podrobione podpisy?

Umowa wyglądała na dobrze zabezpieczoną. W razie niewypłacalności nowego właściciela pieniądze miał przelać gwarant, którym został Millennium Bank. Gwarancje miały wprawdzie obowiązywać tylko przez rok, ale Meresiński zobowiązał się, że do lipca 2017 roku przedłoży kolejne. Niezależnie od tego podpisał osobiste poręczenie za zobowiązania pieniężne do kwoty 8 mln zł. Wydaje się więc, że prawnicy Tele-Foniki dołożyli wszelkich starań, by zabezpieczyć się na każde okoliczności.

Nie wiedzieli, że mają do czynienia z człowiekiem, który ma już na koncie prawomocny wyrok za sfałszowanie świadectwa ukończenia liceum i matury, a co więcej, został aresztowany jako podejrzany w śledztwie dotyczącym wyłudzenia podatku VAT, prania brudnych pieniędzy i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Jakub M. wyszedł na wolność za kaucją i utrzymuje, że jest niewinny.

Gdy media wyciągnęły na jaw powyższe fakty, Tele-Fonika zażądała wyciągu z Krajowego Rejestru Karnego. Meresiński przedłożył dokument Ministerstwa Sprawiedliwości, z którego wynikało, że na dzień 11 sierpnia jego nazwisko w rejestrze nie widnieje. Wciąż więc czuł się bezkarny. I nie marnował czasu.

W trakcie negocjacji z Tele-Foniką przedstawił listy intencyjne, z których wynikało, że doszedł do porozumienia z kilkoma firmami gotowymi wyłożyć na klub 9,3 mln zł. Warszawska spółka mPay, dostawca rozwiązań z obszaru e-płatności, zaufała mu, zamierzając przeznaczyć na sponsoring ponad milion złotych.

– Rozmawiałem z panem Meresińskim o poważnym biznesie, chcieliśmy wejść w futbol. To miała być długofalowa współpraca. Ale informacje, jakie pojawiły się w mediach na jego temat, dały mi do myślenia – przyznał prezes zarządu Maciej Orzechowski.

W innych dużych firmach, jak Oknoplast i Can-Pack, nawet nie wiedzieli, że nowy właściciel klubu operuje deklaracjami na ich papierze firmowym. – Nie podpisywałem żadnego listu intencyjnego. Jeśli mój podpis na nim widnieje, to znaczy, że został sfałszowany – powiedział dyrektor marketingu jednego z dużych sponsorów piłkarskiej reprezentacji Polski, prosząc o pozostawienie jego nazwiska do wiadomości redakcji. Prezes innej z firm zapowiedział skierowanie sprawy do sądu.

Meresińskiemu zaczął się palić grunt pod nogami. Tele-Fonika wystąpiła do Banku Millennium z zapytaniem, czy potwierdza gwarancje wystawione kontrahentowi. Pytanie zasadne, gdyż z naszych ustaleń wynika, że nie jest on właścicielem 110-metrowego apartamentu przy ul. Tamka w Warszawie o wartości 1,6 mln zł, którego adres podaje, ani żadnej innej nieruchomości w Polsce.

Na razie strategii brak

Z drugiej strony presję na niego zaczęli wywierać ludzie związani ze Stowarzyszeniem Kibiców Wisły Kraków (SKWK). Początkowo Meresińskiemu udało się ich urobić, bo obiecał im wiele przywilejów na stadionie. Gdy jednak na jaw zaczęły wychodzić kolejne afery, nawet kibice zrozumieli, że nie będzie im z nowym właścicielem po drodze.

Do dramatycznych scen doszło przed tygodniem. Po trzech dniach wyczerpujących i pełnych zwrotów akcji rozmów Meresiński, właściciel spółki Projekt-Gmina.pl (formalnie to ona kupiła Wisłę), spasował. – Wyrwaliśmy klub z rąk hochsztaplera – ogłosił w imieniu Towarzystwa Sportowego Wisła Robert Szymański.

Ale to dopiero początek rozgrywki o przetrwanie piłkarskiej drużyny z Krakowa. Do piątku stowarzyszenie miało ogłosić pozyskanie sponsora na koszulki, ale zamiast tego nowa pani prezes zaapelowała do kibiców o cierpliwość. – Rozmawiamy z każdym, kto chce pomóc. Ale nie jestem w stanie powiedzieć, ile firm nas wesprze. Zarząd działa dopiero od czwartku i na razie nie powstała żadna strategia  – przyznała.

Najwięksi lokalni biznesmeni w chwili próby zostawili Białą Gwiazdę samą sobie i jej kibicom. TS Wisła ma 100 procent akcji piłkarskiej spółki, ale zarazem kilka innych kosztownych sekcji, na czele z koszykarską, a dużego inwestora na horyzoncie nie widać. Na wizerunku klubu cieniem kładą się powiązania z ludźmi pokroju „Miśka". Nauczka, jaką przy próbie pozbycia się klubu dostała Tele-Fonika, też zrobiła swoje. Wielki biznes woli robić interesy z dala od szemranych postaci i kibicowskiego zgiełku. A piłkarze? Wisła w piątek przegrała w Krakowie 1:5 ze Śląskiem Wrocław i zajmuje ostatnie miejsce w tabeli ekstraklasy.