Wójt Białej Podlaskiej odmówił firmie dofinansowania kosztów kształcenia młodocianego pracownika. Powołał się na art. 70b [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=2D4B29081FC569B288D8FA0A5BBE8568?id=175841]ustawy o systemie oświaty[/link].
Zgodnie z nim pracodawcom, którzy zawarli z młodocianymi umowę o pracę w celu przygotowania zawodowego, przysługuje dofinansowanie, m.in. jeżeli pracodawca lub osoba prowadząca zakład w jego imieniu albo osoba zatrudniona u niego ma kwalifikacje wymagane do prowadzenia przygotowania zawodowego młodocianych. Są one określone w [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=D196C35431B69CC38DBDB6D6CDF9F4B0?id=166436]rozporządzeniu ministra edukacji narodowej i sportu w sprawie praktycznej nauki zawodu[/link] (§ 10 ust. 2 pkt 2, ust. 4 i 5 pkt 1 i 3).
Wójt stwierdził, że Beata R., współwłaścicielka firmy (sklep i hurtownia), a jednocześnie instruktor praktycznej nauki zawodu, nie ma odpowiednich kwalifikacji. Przygotowanie zawodowe ucznia obejmowało profesję sprzedawcy, tymczasem Beata R. legitymuje się zawodem technika ekonomisty o specjalności administracja państwowa.
Zdaniem wójta nie są to zawody pokrewne. Nie spełnia więc przesłanek wskazanych w rozporządzeniu uprawniających do przyznania dofinansowania, gdyż nie ma tytułu zawodowego w profesji pokrewnej do tej, której instruktor ma nauczać.
Wójt powołał się również na przepisy rozporządzenia ministra gospodarki i pracy w sprawie klasyfikacji zawodów i specjalności dla potrzeb rynku pracy (…), a w szczególności na załącznik „Klasyfikacja zawodów i specjalności”. Zawód technika ekonomisty umieszczony został tam w tzw. trzeciej grupie wielkiej (techników i innego średniego personelu), a sprzedawcy w piątej grupie wielkiej (obejmującej pracowników usług osobistych i sprzedawców). Z klasyfikacji wynika, że oba te zawody wymagają różnej wiedzy, umiejętności i doświadczenia.
Stanowisko wójta potwierdziło samorządowe kolegium odwoławcze.
Spór przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Lublinie sprowadzał się głównie do ustalenia, czy zawody technika ekonomisty i sprzedawcy są pokrewne. Spółka stała na stanowisku, że tak. Dowodziła, że każdy z nich dotyczy handlu i obrotu towarowego. Jednym zaś z zagadnień, jakie winien opanować w toku kształcenia technik ekonomista, jest organizacja handlu i sprzedaż towarów oraz usług.
[b]WSA w Lublinie (sygn. III SA/Lu 65/09) podzielił pogląd SKO, że zawód technika ekonomisty o specjalności administracja państwowa nie jest pokrewny z zawodem sprzedawcy, a oceny należy dokonywać na podstawie wspomnianej „Klasyfikacji zawodów i specjalności”[/b]. Ma ona charakter urzędowy, a więc obiektywny, powszechny, nie stanowi interpretacji stworzonej na potrzeby konkretnej sprawy.
Zdaniem sądu nie ma też sensu doszukiwać się pokrewieństwa zawodowego między średnio wykształconym ekonomistą, będącym raczej pracownikiem umysłowym, a sprzedawcą wykonującym w ogromnej większości pracę fizyczną. Zakres czynności i doświadczenia zdobywane w obu tych zawodach są odmienne i trudne do porównania. Sama zaś znajomość teoretyczna podstaw wykonywania zawodu sprzedawcy to za mało, aby móc szkolić uczniów.
Spółka zapowiedziała złożenie skargi kasacyjnej.