Żona aresztowanego Zbigniewa Dzieciaka, który zmarł w więzieniu na serce, dostanie 20 tys. euro zadośćuczynienia. Kobieta domagała się 25 tys. euro.
Trybunał w Strasburgu orzekł wprost: niezapewnienie wystarczającej opieki lekarskiej więźniowi, który zmarł na serce, stanowi naruszenie art. 2 europejskiej konwencji praw człowieka.
– Po raz pierwszy Polska przegrała przed Trybunałem z powodu tego przepisu – mówi „Rz” Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zainteresowała się losem chorego aresztanta.
Mężczyzna został aresztowany w 1997 r. pod zarzutem przemytu narkotyków i udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Dzieciaka osadzono w stołecznym areszcie Warszawa-Mokotów.
Mężczyzna skarżył się na zły stan zdrowia (był już po dwóch zawałach). Areszt Dzieciaka był wielokrotnie przedłużany. W 2001 r. miał mieć przeprowadzany zabieg wszczepienia by-passów w Centrum Kardiologii w Aninie. Na pierwszy termin jednak aresztanta nie dowieziono, natomiast informacja o kolejnym dotarła po czasie. W październiku komisja lekarska stwierdziła, że nie powinien przebywać w więzieniu. Orzeczenie komisji musieli jednak zatwierdzić inni lekarze. Kiedy do tego doszło, Dzieciak zmarł.
Skargę do Strasburga złożyła żona. Wczoraj Trybunał ogłosił wyrok w tej sprawie. Stwierdził, że jakość i szybkość pomocy udzielonej Dzieciakowi w trakcie jego czteroletniego aresztowania naraziły jego życie na niebezpieczeństwo. Wytykał brak współpracy i koordynacji między władzami, brak transportu do szpitala na dwie przewidziane operacje, brak adekwatnej i właściwej informacji dla sądu o stanie zdrowia oraz niezapewnienie dostępu do lekarzy w ostatnich dniach życia.
[b]Nie spodobało się sędziom także to, że przy przedłużaniu aresztu tymczasowego nie był brany pod uwagę stan zdrowia więźnia.[/b]
Pięciu z siedmiu sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznało też, że doszło do naruszenia prawa do życia w proceduralnej warstwie przepisu. Oznacza to, że niewystarczająco zostały wyjaśnione okoliczności śmierci Dzieciaka. Jedno ze zdań odrębnych zgłosił Lech Garlicki.