– Sprawcą przestępstwa naruszenia miru domowego może być właściciel domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu – przesądził wczoraj Sąd Najwyższy (sygnatura akt: I KZP 5/11).
SN odpowiedział na pytanie Sądu Rejonowego w Kołobrzegu. Ten zastanawiał się, czy właściciel może wejść do mieszkania zajmowanego przez dożywotniego użytkownika. Okazuje się, że nie.
Sprawa jest poważna, bo naruszenie miru domowego jest przestępstwem, za które grozi grzywna, ograniczenie wolności, a nawet do roku więzienia.
– Jeśli właściciel mieszkania wynajmie je komuś, wydzierżawi czy odda w tzw. dożywotnie użytkowanie, zrzeka się części praw do nieruchomości – wyjaśniał sędzia sprawozdawca Józef Szewczyk.
I dodał, że prawo przewiduje wyjątkowe sytuacje, w których właściciel może wejść na swoją nieruchomość pod nieobecność jej użytkownika. Ustawa o ochronie praw lokatorów podaje tu przykład awarii czy groźby wywołania szkody w innych lokalach.
– Wówczas właściciel może wejść, ale tylko w asyście policji lub straży miejskiej – wyjaśniał sędzia Szewczyk.
Postanowienie SN oznacza, że właściciel wynajmowanego mieszkania może wejść do niego tylko za wiedzą i zgodą najemcy. Jeżeli natomiast wtargnie wbrew jego woli, to popełni przestępstwo, za które może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej.
Z postanowieniem Sądu Najwyższego zgadza się adwokat Rafał Dębowski.
– Nie widzę tu zagrożenia dla prawa własności – mówi „Rzeczpospolitej". – Kodeks cywilny rozróżnia dwie formy ochrony: posiadania i prawa własności. Właściciel, który np. wynajmuje mieszkanie, nie może naruszać posiadania. Kiedy tak się dzieje, uruchamiana jest jego ochrona. I to jest działanie zgodne z prawem.
Opinia
prof. Zbigniew Ćwiąkalski, Uniwersytet Jagielloński
Zgadzam się ze stanowiskiem Sądu Najwyższego. Właściciel nie jest bezbronny. Może interweniować w sytuacji nadzwyczajnej oraz gdy najemca korzysta z lokalu niezgodnie z przeznaczeniem.
Jego prawo nie może być jednak nieograniczone, skoro on sam, np. wynajmując mieszkanie, czerpie z tego korzyść. W ten sposób dobrowolnie ogranicza swoje prawa. Wyobraźmy sobie, że zachowując klucze, mógłby np. często odwiedzać mieszkanie, i to pod nieobecność lokatora. Przecież on też ma swoje prawa.
Zobacz więcej w serwisie:
»
»
Własność i inne prawa do nieruchomości
»
»
»