Jest kwiecień 2025 r., w zbudowanym na jego polecenie Narodowym Centrum „Rosja”, Władimir Putin spotyka się z przedstawicielami samorządów. Zwracając się do siedzących przy ogromnym prostokątnym stole szefów kilkunastu gmin, początkowo rozwodzi się nad tym, jak ważny jest rozwój małych miejscowości. W pewnym momencie postanawia jednak wyjaśnić, kogo uważa za prawdziwą elitę Rosji. – O jakich elitach w ogóle mówimy? Gdzieś ukradli pieniądze, rozłożyli ręce i teraz mówią, że są elitą. Jaką elitą? – mówi tonem człowieka szczerze oburzonego. – Elitą są ci, którzy bronią ojczyzny. To jest prawdziwa elita i przyszłość Rosji. Nie ma niczego strasznego w tym, żeby oddać kraj w ich ręce – kontynuuje, co jakiś czas uderzając pięścią w blat stołu.