Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie uprawnienia, od spraw majątkowych po dostęp do informacji medycznej, gwarantuje nowa ustawa.
  • Jakie jest stanowisko polskiego społeczeństwa wobec podpisania ustawy przez prezydenta Karola Nawrockiego.
  • Dlaczego poparcie dla nowych regulacji wykracza poza tradycyjne podziały polityczne i społeczne.
  • Jakie argumenty stoją za zapowiedzią prezydenckiego weta i co może wpłynąć na ostateczną decyzję głowy państwa.

Czy prezydent Karol Nawrocki powinien podpisać ustawę o statusie osoby najbliższej? – na to pytanie pozytywnie odpowiada 47,8 proc. ankietowanych, a przeciwnego zdania jest zaledwie 14,3 proc. Takie wyniki przyniosło badanie agencji SW Research dla Kampanii Przeciw Homofobii, którego wynik jako pierwsza opisuje „Rzeczpospolita”.

47,8 proc.

ankietowanych uważa, że prezydent powinien podpisać ustawę, uchwaloną przez Sejm

Agencja zrealizowała badanie metodą wywiadów online, przeprowadzając 837 ankiet na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie dorosłych. Miało to miejsce od 2 do 3 czerwca, czyli kilka dni po tym, gdy Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu.

Koalicja przyjęła ustawę po wielomiesięcznym poszukiwaniu kompromisu politycznego.

A ściślej – Sejm uchwalił dwie ustawy, bo oprócz tej głównej przyjął też osobny projekt – tzw. przepisy wprowadzające. Ta druga zmienia ok. 200 obowiązujących obecnie przepisów, w większości nadając osobie najbliższej te same uprawnienia, jakimi dysponują w polskim prawie małżonkowie.

Foto: Tomasz Sitarski

Przyjęte przez Sejm ustawy umożliwiają dwóm pełnoletnim osobom, więc także tej samej płci, zawarcie umowy u notariusza, która następnie zostanie zarejestrowana w Urzędzie Stanu Cywilnego. „Przez zawarcie umowy strony zobowiązują się do wzajemnego szacunku, wzajemnej lojalności, pomocy, troski oraz współdziałania dla wspólnego dobra” – głosi górnolotnie jeden z przepisów ustawy, choć z punktu widzenia stron umowy najważniejsze są sprawy praktyczne. Jej zwarcie umożliwi m.in. wybór ustroju majątkowego (np. wspólność, jak w przypadku małżeństwa), ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania, a także nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych oraz działania w roli pełnomocnika w sprawach życia codziennego.

Czytaj więcej

Rząd przyjął projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku. Co zawiera?

Ustawami zajmie się teraz Senat, a następnie trafią na biurko prezydenta. Z sondażu SW Research dla Kampanii Przeciw Homofobii wynika, że 13,8 proc. ankietowanych nie ma zdania na temat przepisów, a nie słyszało o nich 24,1 proc.

– Około trzy razy więcej obywateli i obywatelek Polski jest za tym, by prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej, niż żeby jej nie podpisał. Mamy nadzieję, że prezydent zwróci uwagę na głos społeczeństwa i weźmie go pod uwagę, gdy ustawa trafi na jego biurko – komentuje Miko Czerwiński, osoba dyrektorska KPH. – Od 25 lat KPH i cała społeczność osób LGBT+ w Polsce, czyli ponad 2 mln osób, walczą o równe prawa. Ustawa jest jedynie absolutnym minimum, i tak bardzo okrojonym w stosunku do tego, co proponowała pierwotna ustawa o związkach partnerskich – dodaje.

Tu chodzi nie tylko o godność, ale i bezpieczeństwo par i rodzin jednopłciowych

Miko Czerwiński, osoba dyrektorska KPH

Chodzi o to, że uchwalenie ustawy o związkach partnerskich było jednym ze „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” autorstwa Koalicji Obywatelskiej, a prace przedłużyły się z powodu sporu w koalicji, związanego m.in. z konserwatywnym stanowiskiem PSL. To z tego powodu ustawa ostatecznie nie dotyczy „związków partnerskich”, lecz „statusu osoby najbliższej”, a sama umowa ma być zawierana u notariusza, a nie – jak pierwotnie planowano – w urzędzie stanu cywilnego.

– Mamy głęboką nadzieję, że uda się zrealizować ten pierwszy krok. Tu chodzi nie tylko o godność, ale i bezpieczeństwo par i rodzin jednopłciowych – dodaje Miko Czerwiński, a ten sposób myślenia od lat zdaje się podzielać znaczna część społeczeństwa.

Z dotychczasowych badań wynika, że ok. 60 proc. ankietowanych popiera związki partnerskie

Np. w czerwcu 2024 r. w sondażu IBRiS wykonanym na zlecenie „Rzeczpospolitej” zapytaliśmy, czy potrzebna jest w Polsce ustawa o związkach partnerskich, która ureguluje m.in. kwestie podatków i dziedziczenia zarówno dla par jednopłciowych, jak i dwupłciowych. 62,6 proc. respondentów odpowiedziało, że tak. Kilka miesięcy później w badaniu SW Research dla rp.pl za wprowadzeniem w Polsce związków partnerskich osób tej samej płci opowiedziało się 59,8 proc. badanych.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: LGBTQIA+ poczeka lat pięć, a może dziesięć

Na taki właśnie odsetek zwolenników związków partnerskich, wynoszący około 60 proc., wskazywały też inne badania przeprowadzone w ostatnich miesiącach i latach. Np. w sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z kwietnia tego roku łącznie 59,1 proc. badanych dopuściło jakąś formę uznania relacji jednopłciowych, czy to przez uznawanie małżeństw zawartych za granicą, czy przez wprowadzenie krajowej ustawy o związkach partnerskich.

Zresztą Kampania Przeciw Homofobii nie jest pierwszą, która zleciła sondaż dotyczący ściśle podpisania lub zawetowania ustawy uchwalonej ostatnio przez Sejm, bo takie badanie przeprowadził też IBRiS dla Polsat News. Za podpisem prezydenta opowiedziało się 53 proc. respondentów. Przeciwnego zdania było 37,4 proc. ankietowanych.

Nawet wyborcy Brauna uważają więc, że nie ma sensu stawać ludziom na drodze do szczęścia

Marcin Duma, IBRiS

– Mamy do czynienia w zasadzie ze stałym poparciem dla instytucji związków partnerskich, niezależnie od tego, w jaki sposób jest sformułowane pytanie w badaniu – ocenia założyciel IBRiS Marcin Duma. Jego zdaniem wprowadzenie tej instytucji do polskiego porządku prawnego popiera nawet znaczna część wyborców formacji prawicowych. – Przeprowadziliśmy ostatnio falę badań fokusowych, z udziałem m.in. wyborców Grzegorza Brauna. Z pewnym zaskoczeniem zaobserwowaliśmy, że w dużej części opowiadają się oni za podpisaniem ustawy o statusie osoby najbliższej, szczególnie że nie dotyczy ona adopcji dzieci, jest o kilka szczebli niżej od instytucji małżeństwa, a nawet dyskutowanych wcześniej związków partnerskich. Nawet wyborcy Brauna uważają więc, że nie ma sensu stawać ludziom na drodze do szczęścia. Wynika to z postawy aksjologicznej tego elektoratu. Uważa się on za „wolnościowców”, twierdząc, że państwo nie powinno ograniczać prawa człowieka do samostanowienia, o ile nie wiąże się to z krzywdzeniem innych ludzi – dodaje Marcin Duma.

Takiego podejścia nie prezentuje jednak prezydent Karol Nawrocki, od którego zależeć będą losy ustaw. – Nie podpiszę żadnego prawa, które będzie stanowić alternatywę dla małżeństwa – zapowiedział prezydent tuż po przyjęciu ustawy przez Sejm. – Jestem strażnikiem konstytucji. W konstytucji jest wprost napisane, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny – uzasadnił.

Zdaniem Marcina Dumy sprzeciw prezydenta wynika głównie z chęci odebrania sukcesu koalicji rządowej. – W prezydencie wyją dwa wilki. Jeden twierdzi: nawet twoi wyborcy nie mają problemu z tą ustawą, zaś drugi przekonuje: nie możesz dać rządowi tego sukcesu. I głośnej wyje w Karolu Nawrockim ten wilk antyrządowy – ironizuje Duma.