Branża finansowa, która spotkała się na EKF w Sopocie, rozmawia o finansowaniu inwestycji, które są tak pożądane z punktu widzenia gospodarki, a firmy wolą je finansować w pierwszej kolejności z własnych zasobów. Jak więc wygląda kondycja finansowa firm w kontekście inwestowania?
Gdybym miał odpowiedzieć jednym zdaniem, to kondycja polskich przedsiębiorstw wygląda całkiem dobrze. W sprawozdaniach finansowych widać co prawda niewielki spadek rentowności, który jest efektem wielu wyzwań, z jakimi mierzy się biznes. Mowa o rosnących kosztach zatrudnienia i trudnościach na rynku pracy, ale także o niepewności wynikającej z sytuacji geopolitycznej, która wpływa na funkcjonowanie firm i podejmowane przez nie decyzje. Jeśli firmy będą na bieżąco identyfikować ryzyka, odpowiednio reagować na pojawiające się problemy i podejmować racjonalne decyzje biznesowe, patrzę w przyszłość z optymizmem.
Jaka jest jakość wspomnianych sprawozdań? Czy ona jest wystarczająca do tego, by przekonać banki lub fundusze do udzielania firmom finansowania?
To złożone zagadnienie, ponieważ wiele zależy od wielkości przedsiębiorstwa, a ta zazwyczaj idzie w parze z dojrzałością procesów raportowych. W dużych i średnich firmach jakość sprawozdań finansowych jest zazwyczaj wysoka. Organizacje te dysponują odpowiednimi zasobami, doświadczonymi zespołami oraz czasem potrzebnym na rzetelne przygotowanie i analizę raportowanych danych. Dzięki temu sprawozdania są nie tylko zgodne z wymogami formalnymi, ale również dostarczają wartościowych informacji dla inwestorów, banków czy innych interesariuszy.
Większe wyzwania obserwujemy w mniejszych przedsiębiorstwach. Tam sprawozdawczość finansowa bywa postrzegana jako obowiązek regulacyjny, który należy zrealizować raz w roku. W efekcie dokumenty te nie zawsze w pełni wykorzystują swój potencjał jako narzędzie komunikacji z rynkiem czy instytucjami finansującymi.
Istotne znaczenie ma również to, według jakich standardów sporządzane jest sprawozdanie finansowe. Przedsiębiorstwo może dobrowolnie rozszerzyć prezentowane informacje, jednak jeśli ogranicza się do minimum wymaganego przepisami, potencjalny inwestor czy instytucja finansująca otrzymuje zdecydowanie mniej danych pozwalających na pełną ocenę sytuacji firmy.
Pytanie o środki z KPO, gdzie dochodzą audyty i przejrzystość wydatków. Czy polskie firmy są na to przygotowane?
W przypadku większych przedsiębiorstw jakość sprawozdawczości finansowej jest co do zasady na wysokim poziomie, dlatego nie zakładałbym, że będzie ona istotną barierą w wykorzystaniu środków z KPO. Dobrym punktem odniesienia są nasze dotychczasowe doświadczenia z funduszami europejskimi. Jako kraj potrafiliśmy skutecznie absorbować znaczące środki unijne i zrealizować wiele dużych projektów – infrastrukturalnych, inwestycyjnych i rozwojowych.
Oczywiście KPO oznacza kolejne wymagania i większy nacisk na audytowalność projektów, ale nie startujemy od zera. Wiele firm ma już kompetencje, procedury i zespoły, które rozumieją, jak ważne są rzetelne dane, właściwa dokumentacja i jasna ścieżka rozliczenia wydatków. Dlatego patrzyłbym na ten temat raczej z ostrożnym optymizmem. Środków i możliwości jest dużo, a jeśli firmy będą korzystać z dotychczasowych doświadczeń i zadbają o przejrzystość procesów, jakość sprawozdawczości nie powinna być główną przeszkodą w wykorzystaniu KPO.
Tematem, który jest obecny w życiu gospodarczym przedsiębiorstw nie tylko w Polsce, jest zrównoważony rozwój. Mamy tu kwestie związane z zielonym finansowaniem. Jak wygląda kondycja firm z tego punktu widzenia?
Pierwszym dużym testem dla rynku było raportowanie za 2024 r., czyli pierwszy rok obowiązkowego raportowania zgodnie ze standardami ESRS, które dodatkowo podlegało atestacji przez firmy audytorskie. Jak to zwykle bywa przy wdrażaniu nowych regulacji, nie brakowało wyzwań. Wiele organizacji rozpoczęło przygotowania późno, co naturalnie przełożyło się na jakość części raportów oraz trudności związane z interpretacją nowych wymogów.
Raportowanie za 2025 r. pokazuje wyraźny postęp. Firmy zdobyły pierwsze doświadczenia, lepiej zrozumiały oczekiwania regulatorów, a także skorzystały z wiedzy doradców i firm audytorskich, które w procesie atestacji weryfikowały kompletność ujawnień oraz zgodność raportów z ESRS. W efekcie jakość publikowanych informacji istotnie wzrosła.
Przed przedsiębiorstwami stoi jednak kolejne wyzwanie. Raportowanie za 2026 r. będzie już odbywało się w nowym otoczeniu regulacyjnym, wynikającym z Omnibusa. Oznacza to konieczność ponownego dostosowania procesów i podejścia do raportowania. Można przypuszczać, że rynek ponownie przejdzie przez okres nauki i dostosowywania się do nowych zasad.
Jeżeli natomiast spojrzymy na związek pomiędzy raportowaniem ESG a finansowaniem, sytuacja jest bardziej złożona. Choć instytucje finansowe coraz częściej uwzględniają kwestie zrównoważonego rozwoju w procesach decyzyjnych, to w praktyce „zielone” finansowanie wciąż nie jest znacząco tańsze od tradycyjnych form pozyskiwania środków. Z perspektywy przedsiębiorstw oznacza to, że korzyści finansowe nie zawsze równoważą dodatkowe koszty i wysiłek związany z przygotowaniem raportów, wdrożeniem nowych procesów czy realizacją celów środowiskowych. To jeden z powodów, dla których tempo transformacji wciąż jest zróżnicowane w zależności od branży i skali przedsiębiorstwa.—not. jer
Partner rozmowy: BDO