Czarnek – w towarzystwie byłego premiera, również wiceprezesa PiS Mateusza Morawieckiego – przyjechał na spotkanie do miasta w ramach kampanii programowej PiS pt. „Przebudzenie”.

Czarnek: Sukcesy przychodziły wraz z jednością prawicy

– Wtedy, kiedy były niesnaski na prawicy, przegrywaliśmy, przegrywała Polska. A kiedy tylko dochodziło do połączenia sił, a nie musimy się zgadzać we wszystkim, wtedy Polska wygrywała i rozpoczynała wielkie reformy – powiedział Czarnek.

Według niego „nie ma okresu w Rzeczpospolitej Polskiej, przynajmniej w najnowszej historii, większego i szybszego rozwoju niż okres 2015-2023” i – jak stwierdził – „trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć”. Polityk przekonywał, że w tym czasie było wiele wizjonerskich planów i inwestycji; wymienił w tym kontekście: Centralny Port Komunikacyjny, przekop Mierzei Wiślanej czy tunel pod rzeką Świną w Świnoujściu.

Ocenił, że Polska stoi przed szansą na rozwój dzięki zwycięstwu Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich i tę szansę można „wykorzystać w najbliższych dosłownie dwóch, trzech, czterech latach”.

Czytaj więcej

Donald Tusk zaprasza na marsz w 2027 r. Chce postawić pomnik Mazowieckiemu

- Dlatego musi nastąpić pełne przebudzenie Polaków, otwarcie oczu wszystkich, którzy już widzą, że sprawy idą w katastrofalnym kierunku i musi być ciężka praca programowa, którą wykonuje tylko Prawo i Sprawiedliwość – wskazał.

PiS zapowiada program naprawy państwa

Według Czarnka PiS ma gotową receptę na to, „jak Polskę wydobyć z doliny nędzy”. Jako największe problemy kraju wskazał na: rosnące bezrobocie wśród młodych ludzi, wysokie ceny energii dla przedsiębiorstw czy „zapaść” w służbie zdrowia.

Zapowiedział, że PiS będzie sukcesywnie przedstawiało swoje pomysły, jak poprawić tę sytuację.

Morawiecki: Potrzebna zmiana podejścia do koalicjantów

Morawiecki z kolei mówił o tym, że zaplanowane na 2027 rok wybory parlamentarne będą „referendum nad tym”, czy kolejne lata będą latami „wojny rządu z prezydentem, czy to będą lata współpracy rządu z prezydentem”. Przekonywał, że PiS musi przedstawić Polakom propozycję na przyszłość; w tym kontekście mówił m.in. o obronie wartości chrześcijańskich, reformie służby zdrowia, przeciwstawianiu się „łamaniu praworządności” i kontrowaniu „złych reform”.

Ocenił także, że PiS potrzebuje „odnowy (...) podejścia do koalicjantów”. – Może się zdziwicie, ale właśnie wracam do tego 2023 r. Bo ja nie chcę, żeby kolejne zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości było zwycięstwem pyrrusowym. Co nam po zwycięstwie, jak potem nie będziemy mogli sformułować rządu? – stwierdził. Stwierdził, że właśnie dlatego, gdy jego adwersarze polityczni z prawa i lewa „wylewają wiadra pomyj” na jego rząd, on stara się nie atakować ich ad personam, lecz szuka okazji do merytorycznej wymiany zdań.

Zakaz smartfonów i deregulacja

Przekonywał również, że PiS to partia konkretów; mówił m.in. o postulacie dotyczącym dzieci i młodzieży. – Precz ze „smartfonozą” (…) Jestem absolutnym zwolennikiem zakazu mediów społecznościowych, tak jak w Australii, tak jak we Francji, co najmniej do 15. roku życia, a smartfony co najmniej w podstawówce, a może nawet do drugiej klasy szkoły średniej, pod nadzorem tylko nauczyciela – powiedział.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Wyborcy KO marzą o mało realnej wspólnej liście

Zapowiedział również, że – jeśli PiS wygra przyszłoroczne wybory – przeprowadzi „prawdziwą deregulację”. – Nie taką, jak oni niby robią. Deregulacja, plany zagospodarowania przestrzennego, niższe koszty finansowania i prefabrykaty. Taki mamy plan – powiedział.

W spotkaniu z politykami PiS w sali widowiskowej Miejskiego Centrum Kultury w Gorzowie Wlkp. wzięło udział około 500 osób.