Sondaże preferencji partyjnych wciąż wskazują, że Koalicja Obywatelska uzyska najlepszy wynik w przyszłorocznych wyborach. To jednak nie przekłada się na zdolność do utworzenia rządu, szczególnie że Polska 2050, jeden z trzech partnerów obecnej koalicji rządowej ma znikome szanse na samodzielne wejście do Sejmu i będzie szukać miejsca na listach KO.
Czytaj więcej
PSL dobrze wie, że wchodzenie na listy KO może oznaczać śmierć dla każdego ugrupowania. Na ryzyko samodzielnego przebijania się ponad próg wyborczy...
Marzenie KO o wspólnej liście w wyborach 2027 r.
Jak w takim razie koalicja powinna pójść do wyborów? Według najnowszego sondażu CBOS, 30 proc. badanych uważa, że ugrupowania tworzące obecnie rząd powinny wystartować w przyszłorocznych wyborach osobno. Zaledwie 15 proc. jest przekonanych, że powinna powstać wspólna lista. Ale w elektoracie liderującej KO marzenie o wspólnej liście jest bardziej popularne: postulat taki popiera największa grupa badanych wyborców partii Donalda Tuska - 38 proc. Zapewne nic w tym dziwnego – jedna lista jest czytelna i wygodna, a przede wszystkim daje najsilniejszej partii wielką przewagę i eliminuje wewnętrzną konkurencję. Tyle że nie daje żadnych szans na utworzenie rządu, bo nie ma z kim. Chyba że nagle by się okazało, że taka lista zbiera ponad 45 proc. Na to się jednak nie zanosi.
Ta kalkulacja testowana jest teraz przez KO w Krakowie. Wezwania do wystawienia wspólnego kandydata wygłaszane są przez znanych polityków takich jak minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński, ale nie napotykają na entuzjastyczny oddźwięk koalicjantów. Dystansuje się od tych planów lewica, a PSL „interesująco milczy”. Polski 2050 chyba nikt nie pyta. Czy tak samo będzie przed wyborami parlamentarnymi?
Czytaj więcej
Wybory do rad osiedli na Pradze-Południe wywołały burzę z powodu pojawienia się wspólnych list polityków KO, PiS i Konfederacji, połączonych oporem...
PSL jak zwykle w roli „obrotowego”
Lewica, choć stara się pokazać jako lojalny i obliczalny partner mniejszościowy w rządzie, będzie chciała zachować odrębność i uniknąć zjedzenia przez KO. Powstać by więc mogły dwie listy: Nowej Lewicy i KO z PSL. Takie rozwiązanie wg CBOS popiera 20 proc. wyborców KO. Ale czy to realne? Jeszcze do niedawna ludowcy flirtowali z grupą harcerzy Mateusza Morawieckiego. I choć nikt nie wierzy w powstanie nowego centro-prawicowego ugrupowania przed wyborami, ludowcy tanio skóry Donaldowi Tuskowi nie sprzedadzą. Są wciąż „obrotowym” i tę pozycję, zgodnie z wieloletnim doświadczeniem będą wykorzystywać do maksimum.
Czytaj więcej
Wspólny start Koalicji Obywatelskiej i Lewicy w wyborach parlamentarnych 2027 roku nie dawałby obecnie rządzącej koalicji przewagi – wynika z sonda...
Niezależnie jednak od tego, czy koalicja wystawi jedną, dwie czy trzy listy, bez obudzenia społecznej mobilizacji, pozostanie jej liczyć na cud. Ale na cuda w polityce trzeba bardzo ciężko pracować.