Państwo na wschodniej flance NATO powinno zabiegać zarówno o trwałą obecność amerykańską, jak i o realne europejskie zdolności obronne. Pytanie nie brzmi więc, z kim współpracować, lecz czy potrafimy wnieść do tej współpracy własny wkład.
Tymczasem Polska coraz częściej zachowuje się nie jak podmiot sprawczy w polityce międzynarodowej, lecz jak terytorium. Nie chodzi o geografię, lecz o utratę podmiotowości: zdolności do współdecydowania, proponowania własnych rozwiązań i wpływania na wspólne działania. Słusznie zabiegamy o obecność wojsk amerykańskich i inwestujemy w infrastrukturę, która ją ułatwia. Zarazem wykluczamy udział w przedsięwzięciach ważnych dla bezpieczeństwa, choćby w przyszłej misji stabilizacyjnej na Ukrainie. Podmiot współdecyduje o celach i warunkach działania; terytorium udostępnia przestrzeń i położenie.
Co odróżnia terytorium od podmiotu?
Zapowiedź Donalda Tuska, że w Polsce odbędą się ćwiczenia z udziałem wojsk francuskich i brytyjskich, dobrze pokazuje tę rolę: tranzyt, przerzut sprzętu, magazynowanie i obsługę logistyczną. Nie jest to udział w projektowaniu operacji, lecz sprowadzenie roli państwa do wykorzystania położenia geograficznego. Właśnie to odróżnia terytorium od podmiotu.
Czytaj więcej
Polska była jednym z najważniejszych państw wspierających Ukrainę na początku wojny, ale nie potrafiła przełożyć tego wysiłku na trwałe korzyści po...
Nic więc dziwnego, że Polski nie ma w formacie E3, który najpewniej będzie współdecydować o przyszłej architekturze bezpieczeństwa w Europie. Nie znaleźliśmy się też w gronie dziesięciu państw założycielskich Antybalistycznej Koalicji Rakietowej, choć zabiegaliśmy o udział w tym formacie. Nie będziemy więc wspólnie wypracowywać technologii wojskowych ani korzystać z technologii rakietowych rozwijanych przez Ukrainę. Wydajemy dużo na obronę, kupując sprzęt u innych, ale nie przekłada się to na wyraźny wzrost potencjału polskiego przemysłu zbrojeniowego. Skoro nie potrafimy przedstawić partnerom wyraźnej wartości dodanej, łatwiej nas pomijać.
Czym grozi utrata sprawczości w polityce zagranicznej?
Nie chodzi więc o prosty wybór: Ameryka zamiast Europy, rakieta Patriot zamiast europejskich rozwiązań. Taki układ nie jest rezultatem świadomego wyboru strategicznego; trudno uznać, że rząd nagle stał się skrajnie proamerykański. To raczej skutek utraty sprawczości w polityce zagranicznej.
Czytaj więcej
Współpraca w ramach sojuszu wymaga czegoś więcej niż kupowania broni, tak jakby Amerykanie nie mieli komu jej sprzedawać. Wymaga wychodzenia naprze...
Stawką nie jest prestiż ani samo miejsce przy stole, lecz realny wpływ na decyzje, które będą kształtować bezpieczeństwo Polski przez następne dekady. Francja, Wielka Brytania i Niemcy będą współkształtować negocjacje pokojowe oraz przyszły ład europejski. Wraz z innymi państwami uczestniczącymi w misji stabilizacyjnej będą rozwijać z Ukrainą technologie i produkcję wojskową oraz uczestniczyć w odbudowie kraju. My zapewnimy im logistykę na własnym terytorium. To podział ról zgodny nie tyle z potencjałem państw, ile z poziomem ich ambicji i zdolności do działania. Kto wybiera rolę terytorium, nie powinien się dziwić, że inni zachowują się jak podmioty.