Reklama

Zerowy PIT dla młodych: przedwyborcze promocje rządu - komentuje Anna Wojda

Zerowy PIT dla młodych i inne liczne ostatnio obietnice zmian wprowadzane błyskawicznie w życie to nic innego jak produkty marketingu politycznego.

Aktualizacja: 02.08.2019 15:43 Publikacja: 01.08.2019 19:10

Anna Wojda

Anna Wojda

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Gdy pojawił się projekt zakładający, że dochody podatników do 26. roku życia w wysokości nieprzekraczającej 85,5 tys. zł będą zwolnione z PIT, nie byłam zdziwiona. Spokojnie przyjęłam też zapowiedzi obniżki PIT z 18 do 17 proc. i pomysł podwyższenia kosztów pracowniczych. Nie zdziwiło mnie także, że przepisy zaczną obowiązywać w ciągu roku podatkowego. W końcu to rok wyborczy.

Czytaj także:

Luka umożliwia przekręt na studenta

Zwolnieni z podatku, ale nie ze składki

Zaskakuje mnie za to brak wyobraźni rządzących. Zastanawia pośpiech. Ten, jak mawiała babcia, wskazany jest przy łapaniu pcheł i jedzeniu z jednej miski. Jeśli jednak spieszy się ustawodawca, wzbudza to podejrzenia, że coś się za tym kryje. Nie inaczej jest i tym razem.

Reklama
Reklama

Oto mamy wielką obniżkę podatku! Jedyną w swoim rodzaju. Wyjątkową i niepowtarzalną. A że dla wybranych – kto by się tym przejmował. Dawanie przywilejów osobom w określonym wieku i osiągającym przychody z konkretnych źródeł to nic innego jak naruszenie zasady równości wobec prawa. Ale i to rządzący potrafią wytłumaczyć. Przecież zmiana ta nie jest podyktowana jakimś tam widzimisię. Ma logiczne uzasadnienie. Jak wyjaśniał minister finansów Marian Banaś, „będzie to istotny impuls do podejmowania legalnego zatrudnienia oraz pozostawania w kraju i rozwijania polskiej gospodarki".

To może teraz nieco faktów. W Polsce problemem nie jest to, że młodzi ludzie nie mają pracy. Problemem jest, że mało zarabiają, bo przedsiębiorcy nie są skorzy im dużo płacić. Często też zatrudniają ich na umowach cywilnoprawnych, bo zwyczajnie tak jest taniej. Czy zerowy PIT dla młodych to zmieni? Rząd tak uważa. A przynajmniej do tego przekonuje.

Nowe przepisy rzeczywiście mogą sporo zmienić. Tyle że nie tak, jak PiS by chciało. Księgowi już w tej chwili alarmują, że zwolnienie studentów do 26. roku życia ze składek ZUS i PIT stworzy pole do nadużyć. Takich przychodów nie trzeba będzie nigdzie zgłaszać. A skoro tak, nie da się ich łatwo skontrolować. To zaś pozwoli nieuczciwym przedsiębiorcom namawiać studentów do zawierania za drobną gratyfikacją fikcyjnych umów. Te zaś pozwolą zaoszczędzić na CIT nawet kilkanaście tysięcy złotych.

Mało tego. Oszczędność dla młodych nie wyniesie, jak twierdzi resort finansów, 18 proc., ale zdecydowanie mniej, gdyż płacona przez nich składka zdrowotna nie pomniejszy już podatku (bo go nie będzie). Zmniejszy za to pensję. Nikt też nie dał gwarancji młodym, że gdy skończą 26 lat, firma nie postanowi zamienić ich na nowszy model. Bo w marketingu politycznym nie o to chodzi. Stawką są wygrane wybory. Nieważne, czyim kosztem.

Gdy pojawił się projekt zakładający, że dochody podatników do 26. roku życia w wysokości nieprzekraczającej 85,5 tys. zł będą zwolnione z PIT, nie byłam zdziwiona. Spokojnie przyjęłam też zapowiedzi obniżki PIT z 18 do 17 proc. i pomysł podwyższenia kosztów pracowniczych. Nie zdziwiło mnie także, że przepisy zaczną obowiązywać w ciągu roku podatkowego. W końcu to rok wyborczy.

Czytaj także:

Pozostało jeszcze 84% artykułu
Reklama
Opinie Prawne
Jarosław Gwizdak: Za młodzi (nie tylko na Heroda)
Materiał Promocyjny
Sieci kampusowe – łączność skrojona dla firm
Opinie Prawne
Michał Góra: Czy NRA ma rację, zakazując łączenia statusu aplikanta i asystenta sędziego?
Opinie Prawne
Paweł Rochowicz: Lekcja historii i sejmowej matematyki
Opinie Prawne
Rafał Kowalski: Czy nadchodzi podatkowa odwilż? Unijne deklaracje dają cień nadziei
Materiał Promocyjny
Bieszczady to region, który wciąż zachowuje aurę dzikości i tajemniczości
Opinie Prawne
NIS2: Czy UE wymusza nadregulację?
Materiał Promocyjny
Jak sfinansować rozwój w branży rolno-spożywczej?
Reklama
Reklama