Rz: Krajowa Rada Sądownictwa liczy, że najważniejsze osoby w państwie zareagują na sytuację, w jakiej znalazł się wymiar sprawiedliwości.
Waldemar Żurek: Trzeba wspólnie porozmawiać o możliwych wariantach rozwiązań. To minister odpowiada za podpisywanie nominacji. Oczywiście obecny minister musi rozwiązywać problem, którego sam nie stworzył. Rozumiem jego zastrzeżenia. Trzeba jednak wspólnie się zastanawiać nad skutkami braku jakiejkolwiek decyzji czy oczekiwania na rozstrzygnięcie pełnego składu Sądu Najwyższego.
Dlaczego sędziowie nie chcą wychodzić na sale rozpraw?
Każdy z nich musi obecną sytuację rozważyć we własnym sumieniu. Sędziowie znają wyrok SN i szanują orzecznictwo. Wiemy także, że skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych zapytał Trybunał Konstytucyjny, czy w ogóle przenoszenie sędziów przez ministra sprawiedliwości jest zgodne z konstytucją. Czyli wyraził wątpliwości chyba nawet dalej idące. Czy mamy zatem słuchać nawoływań urzędników, czy patrzeć na orzecznictwo, które na co dzień kształtuje nasze sadowe decyzje?
Czy siedmiu sędziów SN nie poszło jednak za daleko?