Wybór Donalda Tuska ?na szefa Rady Europejskiej tworzy zupełnie nową sytuację na polskiej scenie politycznej. Pytanie, ?czy nastąpi płynne przekazanie władzy następcy, pozostaje na razie otwarte. Dużo zależy nie tylko od postawy prezydenta RP, ?ale również od sytuacji ?w Platformie Obywatelskiej ?i postawy koalicjanta.
Konstytucja bardzo precyzyjnie określa tryb powołania nowego premiera i rządu. Procedura rozpocznie się w momencie złożenia rezygnacji przez Tuska i podania gabinetu ?do dymisji.
Krok pierwszy
W takiej sytuacji inicjatywę powołania nowego rządu przejmuje prezydent RP. Najpierw desygnuje premiera, który proponuje skład Rady Ministrów, a następnie powołuje go wraz z pozostałymi członkami gabinetu. Prezydent musi to zrobić w ciągu 14 dni od dnia przyjęcia dymisji poprzedniej Rady Ministrów.
W obecnej sytuacji w związku z sygnałami płynącymi z Kancelarii Prezydenta wydaje się, że ten krok może nastąpić błyskawicznie. Można sobie wyobrazić taką sytuację: ?dziś premier rezygnuje i składa dymisję gabinetu, a następnego dnia prezydent desygnuje Ewę Kopacz (nieoficjalną kandydatkę na premiera), która wybiera na członków swojego gabinetu tych samych starych-nowych ministrów (lub dokonuje personalnych korekt). Wszystkich błyskawicznie powołuje prezydent i odbiera przysięgę. W ten sposób mamy szybką, bezbolesną zmianę premiera.
Problem jednak polega na tym, że samo powołanie przez prezydenta to za mało, aby nowy rząd mógł trwale sprawować władzę. Konstytucja wymaga bowiem, żeby uzyskał wotum zaufania od Sejmu. Bezwzględną liczbą głosów, przy obecności przynajmniej połowy ustawowej liczby posłów, czyli 230.
W efekcie powołany przez prezydenta nowy premier musi w ciągu 14 dni przygotować program swojego gabinetu i przedstawić go posłom z wnioskiem o udzielenie wotum zaufania.
W przypadku zmiany takiej jak ta to najbardziej newralgiczny moment całej operacji pt. „Bezbolesna wymiana premiera". PO nie tylko nie ma samodzielnie bezwzględnej większości i potrzebne jej jest poparcie koalicjanta. Jeszcze więcej może zależeć od sytuacji wewnętrznej w Platformie. Jeżeli nie będzie pełnej zgody co do osoby nowego premiera, wotum zaufania nie będzie i inicjatywa prezydenta zakończy się fiaskiem.
Krok drugi
W takiej sytuacji pałeczkę przejmuje Sejm. Posłowie muszą w ciągu 14 dni wybrać nowego premiera i proponowanych przez niego członków Rady Ministrów oraz udzielić im wotum zaufania. W tej procedurze również wymagana jest bezwzględna liczba głosów oddanych w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Krok trzeci
Jeżeli również tym razem nie uda się uzyskać wotum zaufania, inicjatywa ponownie trafi do prezydenta. Ten znowu ma 14 dni na powołanie premiera i jego gabinetu.
A nowy premier kolejnych 14 dni na przygotowanie programu i uzyskanie wotum zaufania w Sejmie. Tym razem jest jednak łatwiej. Wystarczy bowiem większość zwykła, w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Jeśli trzeci krok się nie uda, konstytucja przewiduje środek radykalny: skrócenie kadencji Sejmu przez prezydenta RP.
To oczywiście rozważanie teoretycznie, jednak obowiązująca w konstytucji procedura pokazuje, że zmiana premiera wcale nie musi przebiegać ?bezboleśnie.