Na gmachu dawnej siedziby Sądu Najwyższego na warszawskim Lesznie figuruje paremia Andrzeja Frycza Modrzewskiego: „Sprawiedliwość jest ostoją mocy i trwałości Rzeczypospolitej”. Jak się słucha, co ministrowie sprawiedliwości i niektórzy sędziowie mają do powiedzenia o sprawiedliwości, to się w tę trwałość zaczyna wątpić. Inna paremia – Jana Zamoyskiego – powiada z kolei, że „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. Jak się słucha, co niektórzy profesorowie prawa mają do powiedzenia młodzieży o prawie, to się w tę przyszłość Rzeczpospolitej zaczyna wątpić tym bardziej.
Czytaj więcej
- Sędzia, w tym i sędzia Trybunału Stanu, z mocy prawa jest wyłączony od udziału w sprawie, w której był przesłuchany w charakterze świadka – mówi...
Absurdalność sporów o sędziów. Wyrok to nie wyrok, ale nie zawsze
Sędziowie nie są sędziami. Sądy nie są sądami. Wyroki nie są wyrokami. Ale nie zawsze. Na przykład wyrok stwierdzający nieważność umowy kredytowej jakiegoś sędziego, wydany przez drugiego sędziego, który nie jest sędzią zdaniem tego pierwszego sędziego, jest jednak wyrokiem. Nota bene, sporo było sędziów, adwokatów i profesorów prawa, którzy byli na tyle głupi, że podpisali nieważne umowy, a teraz są już na tyle mądrzy, że wiedzą, że to były nieważne umowy i głoszą to nie tylko młodzieży, ale wszem wobec. I się nie wstydzą. Ale to temat już na inny artykuł.
Padające argumenty do złudzenia przypominają pochodzącą z tradycji żydowskiej, a konkretnie z traktatu Bava Metzia w Talmudzie Babilońskim, anegdotę o kobiecie, która pożyczyła od sąsiadki dzbanek i stłukła w nim ucho, a nagabywana o jego zwrot twierdziła najpierw, że: (i) nie pożyczała żadnego dzbanka, później, że (ii) dawno już go zresztą oddała, a na koniec, że (iii) to ucho to on miał już zbite zanim go pożyczyła. Jako że te trzy twierdzenia są wzajemnie sprzeczne, zakładają inną wersję wydarzeń i w połączeniu ze sobą są absurdalne, to historia ta jest często przytaczana do podważania wiarygodności osób podobne twierdzenia wygłaszających.
Czytaj więcej
Ludzi nie interesuje to, czy prezesem lokalnego sądu jest nominat "ziobrowy" czy "żurkowy". Ale to, dlaczego miejscowy pirat drogowy ma pięć zakazó...
Argumentacja w sporze o praworządność. Niespójna, błędna, tworzona na bieżąco
Jest to klasyczny przykład sofizmatu – pozornie logicznego rozumowania, które w rzeczywistości jest błędne. Pokazuje, jak można próbować manipulować argumentacją, rzucając sprzeczne twierdzenia, by zmylić odbiorcę. Można to porównać do błędu logicznego zwanego „błędem ad hoc” – gdy argumenty są tworzone na bieżąco, bez dbania o jakąkolwiek spójność z argumentacją używaną wcześniej na potrzeby uzasadnienia innego przypadku.
I tak, niestety, wygląda argumentacja ministrów, sędziów i profesorów w debacie o praworządności. I takie, niestety, będą Rzeczypospolite – jak ta sprawiedliwość i tej młodzieży chowanie. Ale ta trzecia Rzeczpospolita – podobnie jak pierwsza i druga – sama na to zasługuje.