Gra wokół obsady wakatów w Trybunale Konstytucyjnym przybrała postać szachów 3D. Nieliczni wierzyli, że prezydent zaprosi wybranych w połowie marca sześciu nowych sędziów na ślubowanie, przeważało przekonanie, że powie im twarde „nie”. To, że zacznie przebierać w nich, jak w ulęgałkach, chyba mało komu przyszło do głowy. Wręcz pojawiały się głosy, że całą szóstkę „spaliła” jedna kandydatura – byłego szefa sędziowskiego stowarzyszenia Iustitia, działającego na PiS i jej sympatyków jak płachta na byka i uważanego przez przedstawicieli tej partii za polityka w todze.
Co zdecydował prezydent Karol Nawrocki w sprawie ślubowania nowych sędziów TK?
Nawrocki zaprosił – na razie, zastrzegę – dwie osoby: Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka. Politycznie to zręczny ruch, bo prezydent zbił argument oponentów o tym, że robi dokładnie to, czego oczekuje jego polityczne zaplecze (a oczekiwało totalnej obstrukcji). W dodatku wywołał niechybny ferment w szeregach rządzącej koalicji, dając zielone światło sędziom rekomendowanym przez PSL (Bentkowska) i Polskę 2025 (Szostek), a pozostawiając w niepewności tych popieranych przez KO. No i zastawił pułapkę na rząd, który teraz stoi przed wyborem: drukować wyroki TK, czy wciąż nie?
A od strony prawnej? Dwóch czy sześciu – nie ma znaczenia. Tak jak przeważająca część prawników uważa, że sędziowie TK stają się nimi w chwili wyboru przez Sejm, a ślubowanie jest tylko (lub aż) warunkiem dopuszczenia do orzekania, tak nie ma też większego sporu co do tego, że prezydent nie ma kompetencji do weryfikowania sędziów Trybunału. Przyjęcie od nich ślubowania to jego obowiązek, który kiedyś z zaciśniętymi zębami po kilkudziesięciu dniach zwłoki wypełnił prezydent Lech Kaczyński. W 2007 r. odebrał on przysięgę od rekomendowanej przez Samoobronę Lidii Bagińskiej, której wątpliwa przeszłość wypłynęła już po sejmowym głosowaniu. "Zgodnie z przepisami konstytucji musiałem to zrobić” – tłumaczył prezydent Kaczyński.
Czytaj więcej
Prezydent nie posiada kompetencji do „odebrania” lub „przyjęcia” ślubowania w sensie czynności decyzyjnej. Warunkiem koniecznym jest, aby treść rot...
Zablokowanie przez Nawrockiego objęcia urzędów przez cztery osoby w takim samym stopniu naraża go na zarzut co najmniej bezczynności (którą wykazuje się w sądach administracyjnych) czy niedopełnienia obowiązków jako głowy państwa (tu w grę wchodzi odpowiedzialność konstytucyjna).
Ale jest jeszcze jeden aspekt: TK jest instytucją w zaniku nie tylko ze względu na upadek autorytetu, ale też z powodu kurczącego się składu osobowego (dziś to zaledwie dziewięciu orzekających na 15 miejsc).
Zmiana liczebności sędziów TK. Jakie będą konsekwencje?
Dwoje nowych sędziów to szansa na ponowne sformułowanie pełnego składu Trybunału, przewidzianego w ustawie o TK (zmilczę, że sam TK podważył tę regulację, gdy zaczął się kurczyć) i potrzebnego do rozpatrywania spraw największego kalibru. Ale przede wszystkim dodatkowe togi to droga do uciułania kworum na Zgromadzeniu Ogólnym sędziów TK (10 sędziów), które prezes TK Bogdan Święczkowski może wykorzystać do odzyskania pełnej sterowności Trybunałem.
Czyli jednak rację miał Andrzej Lepper mówiąc w 2007 r. w wywiadzie dla „Polityki”: „Kontrola nad Trybunałem to jest wielkie marzenie Jarosława (…) będzie miał takie składy orzekające, jakie mu będą na rękę. Bo prezes Trybunału ustala skład sądzący. Ich prezes już dopilnuje, żeby w ważnych sprawach orzekali sędziowie, którzy nie zawiodą PiS. I kolejność rozpatrywania wniosków też od prezesa zależy. Jak im jakaś sprawa będzie nie na rękę, to może czekać latami”.
Czytaj więcej
Od wyboru na zapas i powołania "dublerów" po możliwy pat z odebraniem ślubowania od nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Analizujemy główne os...