„Ach, Wenecja! Wspaniałe miasto! Miasto nieodpartego czaru dla człowieka wykształconego…” - pisał Tomasz Mann w noweli „Śmierć w Wenecji”.
Dla wykształconych (czasem chyba ponad miarę) obrońców praworządności komisja nosząca swą nazwę od tego miasta była bardzo dobra, gdy krytykowała, co wyczynia PiS. Dlatego obrońcy praworządności, którzy przygotowali kodyfikację tego, jak wywalić sędziów powołanych za czasów PiS, zapowiadali, że będzie to zgodne z zaleceniami Komisji Weneckiej.
Komisja Wenecka zbłądziła?
Jak się okazało, że Komisja Wenecka nie uważa tak wcale, to się dowiedzieliśmy, że jest ona „zaślepiona legalizmem” i „zbłądziła w ostatnich opiniach w sprawie Polski”, „przedkładając formalną legalność nad merytoryczną niezależność sędziów”. A tak w ogóle to ona „zdaje się nie zdawać sobie sprawy, że legalność jest obecnie modnym listkiem figowym, za którym ukrywa się autokracja”. Ta legalność to nic innego jak praworządność właśnie.
Czytaj więcej
Komisja Wenecka po raz drugi zakwestionowała metodę przywracania praworządności przez rząd. Zbiega się to z odejściem z TK kontrowersyjnej prezes J...
Ale mamy dwie legalności: ich jest zła, a nasza jest dobra. Jak się jednak okaże, że nie pozwala ona (ta nasza) osiągnąć nam naszych celów, to wtedy ona też jest zła.
Argumenty są anegdotyczne. Sędzia X był hejterem. Sędzia Y jest głupi. Sędzia Z prześladował innych. Więc wywalmy jeszcze sędziów A, B i C. Co z tego, że A jest po habilitacji, B był adwokatem, a C asesorem. Mieli czelność przyjąć nominację nie od nas, tylko od tamtych. Co z tego, że „tamci” mieli demokratyczny mandat do rządzenia, skoro rządzili nie tak, jak my byśmy chcieli. Teraz ci mają rządzić, jak my chcemy. W końcu popieraliśmy ich zażarcie, jak nie rządzili, i zwalczaliśmy „tamtych”, więc się teraz muszą odpłacić.
Czy wyroki są wyrokami, czy nie są? „Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”
Że ludzie nie wiedzą, czy wyroki, jakie zapadły w ich sprawach w minionych latach, są wyrokami czy nie są? To trudno. Mogli nie głosować na „tamtych”. Mają teraz za swoje. Że niektórzy głosowali na naszych? Trudno. „Gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”.
Jeszcze gorsze jest to, że pomysłodawcy nowych regulacji żyją nadzieją, że ich polityczni faworyci, którzy mają je przeprowadzić, władzy już więcej nie stracą. Jak popatrzymy na cykle wyborcze, i to nie tylko w Polsce, od Solidarności do postkomunistów, od PO do PiS i z powrotem, ale także na świecie, od Obamy do Trumpa, od Trumpa do Bidena i z powrotem – to jest jeden sposób, by władzy nie stracić: zlikwidować demokrację.
Czytaj więcej
Przywracanie praworządności weszło w nowy etap. Grupa sędziów uznająca się za jedynych niezawisłych, niezależnych i bezstronnych przygotowała minis...
Jeśli tego nie planujemy, rekomendowałbym pomyśleć, co się może stać, kiedy suweren znowu wierzgnie, jak to zrobił w 2015 roku. Bo przecież nie zrobił tego bez przyczyny, nieprawdaż? A jedną z przyczyn było to, czego doświadczał w sądach od niezależnych i niezawisłych sędziów.