Reklama

Bogusław Chrabota: Budapeszt bez polskiego ambasadora. Opcja atomowa, ale konieczna

Warszawa nie miała innego wyjścia. Decyzja MSZ tylko domyka temat. Sebastian Kęciek roli ambasadora na Węgrzech nie pełnił już od grudnia, kiedy został wezwany na konsultacje do kraju.
Donald Tusk i Viktor Orbán

Donald Tusk i Viktor Orbán

Foto: AFP

Od dawna miało się wrażenie, że jedynym honorowanym w Budapeszcie przez reżim Viktora Orbána ambasadorem Polski jest były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski. On sam zresztą świetnie czuje się w tej roli, komentując publicznie, że „swoją misję nad Dunajem” traktuje jako walkę z bezprawiem i działania zmierzające do tego, by „jak najprędzej odsunąć od władzy szkodliwy dla Polaków reżim”.

Co więcej, ludzie z kręgu węgierskiego premiera nie tylko nie odcinają się od Romanowskiego (jako od nieszkodliwego wariata), ale go publicznie wspierają i promują. W sensie formalnym to także skandal. Bo w Unii żelazną regułą jest współpraca organów ścigania, a osoby, którym stawia się prokuratorskie zarzuty, zwykle są wydawane z dochowaniem obowiązujących procedur. Niechlubnym wyjątkiem są orbanowskie Węgry.

Pozostało jeszcze 82% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL
  • Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama