Sobotnia tragedia w Warszawie, gdy jeden z policjantów podczas interwencji śmiertelnie postrzelił drugiego, była nieszczęśliwym wypadkiem. Sytuacja ta niestety pokazuje, w jakiej kondycji znajduje się polska policja. Strzał padł z broni 21-latka, który pełnił służbę od roku, czyli tak naprawdę przygotowywał się dopiero do tej bardzo trudnej i niebezpiecznej pracy. Ofiarą jest doświadczony policjant, 35-latek, ojciec dwójki dzieci. Na pewno przyjęcie i staż tego młodego człowieka odbywało się zgodnie z przepisami i procedurami. Zapewne nabył podstawy obchodzenia się z bronią i wystrzelał wiele godzin na strzelnicy, tyle tylko, że to wszystko za mało. Kiedy doszło do interwencji, w której istniało ryzyko zagrożenia życia, pojawił się potężny stres, to stała się tragedia. Broń, która miała chronić, odebrała życie drugiemu człowiekowi, koledze.