„Na kapuście ładne liście / Nie daj dupy komuniście / Bo jak powie Bierutowi / To ci dupę upaństwowi”. Taką przyśpiewką lud przyjął siłowe wprowadzanie w powojennej Polsce wzorem Związku Sowieckiego kołchozów oraz powszechną nacjonalizację, co zapewne dziś pamiętają już tylko najstarsi z ówczesnych nieszczęśników, a co warto przypominać młodzieży. Mnie ten poetycki apel przypomniał się po przeczytaniu w „Rzeczpospolitej” sążnistego artykułu dwojga prawników (współczesnych) pana Cezarego Błaszczyka oraz pani Anny Zientary, którzy ni z tego, ni z owego zabrali się za reformowanie jednej z najstarszych aktywności człowieka, czyli myślistwa. Temat – wydawałoby się – marginalny, bo dziś dotyczący w Polsce raptem 120 tys. ludzi, ale za to, jak się okazuje, budzący niezwykle silne emocje i to w bardzo różnych środowiskach. Bardzo mnie zdumiał ów niezwykły tekst, ale jeszcze bardziej rozbawili autorzy, bowiem w ramach reformy postulują całkowite upaństwowienie myślistwa.