Marek Isański: Kto przywróci praworządność dla obywateli

Bardzo ważnym zadaniem stojącym przed klasą polityczną jest przywrócenie praworządności. Wiele się mówi o tym, że należy to zrobić w TK, SN, KRS. Jednak dla statystycznego obywatela to są instytucje wręcz abstrakcyjne. Oni przywracanie praworządności rozumieją dużo prościej, jako doprowadzenie do tego aby państwo, a w tym głównie sądy administracyjne, które wskutek błędów okradały obywateli, gdy się o tym dowiedziały – co nie jest zjawiskiem rzadkim – to żeby bezzwłocznie oddawały, w prawem przewidziany sposób.

Publikacja: 25.11.2023 15:02

Marek Isański: Kto przywróci praworządność dla obywateli

Foto: Adobe Stock

Wiele wyroków sądów administracyjnych okazuje się po jakimś czasie niezgodnych z prawem. Powodem jest przede wszystkim nie przywiązywania wagi do ich naczelnego zadania jakim jest kontrola działania administracji, a nie obywatela. Ma to swe źródło w komunistycznym podejściu do interpretacji przepisów. Z założenia jest ona antyobywatelska, pro fiskalna. Co więcej wskutek takiego podejścia sądy wręcz zlikwidowały znajdujące się w ustawach ważne instytucje zabezpieczające prawa obywateli. Czego efektem jest to, że w tzw. majestacie prawa sądy odmawiają oddania obywatelom tego co im państwo ukradło. To jest oczywiste zaprzeczenie praworządności.

Od lat sądy administracyjne są przywiązane do poglądu - z niczego nie wynikającego i traktują to jako realizację praworządności, że decyzja okradająca obywatela z majątku nie narusza prawa w sposób rażący. Odmawiają stwierdzenia nieważności takich decyzji nie odnosząc się do przedstawianych argumentów. Dla sądu wystarczające jest to, że antyobywatelsko i sprzecznie z zapisami ustawy orzekają od lat, iż rażące naruszenie prawa to jakiś tryb nadzwyczajny i ma być stosowany niezwykle rzadko. To dość brawurowy pogląd, bo elementarnie racjonalne podejście podpowiada, że ma być stosowany zależnie od tego jakiej jakości są decyzje wydawane przez organ. I jeśli organy wydają wiele decyzji rażąco naruszających prawo to często należy stwierdzać ich nieważność.

Czytaj więcej

Marek Isański: NSA bawi się prawem, gdy nie chce bądź nie umie go zrozumieć

Wzorcowym wręcz przykładem braku praworządności jest podejście sądu do decyzji odmawiających stwierdzenia nieważności w sprawie tzw. ulgowiczów meldunkowych. NSA oddalając skargi okradzionych po prostu oszczędnie gospodaruje prawdą.

Ulgowicze to zaledwie wierzchołek góry lodowej stawiania na głowie przez ten sąd zasad praworządności. Bo niby z jakich powodów w innych sprawach miałby NSA zachowywać się inaczej?

Do perfekcji doprowadził odwracanie uwagi od istoty sprawy. Nie jest istotne dla rozstrzygnięcia sprawy czy błędy popełniane przez lata przez sąd w interpretacji zbędnego warunku skorzystania z ulgi podatkowej jakim było złożenie oświadczenia o zameldowaniu miały charakter rażący. Istotne jest po pierwsze, że wymóg ten był nierealizowalny (!) z uwagi na zaniechanie po stronie MF przygotowania wzoru i treści takiego oświadczenia.

Skoro nie było ani formy ani treści tego oświadczenia to organ państwa nie może wymagać jego złożenia. Przecież obywatel nie będzie się w praworządnym państwie domyślał czy ma je złożyć pisemnie czy ustnie, czy ma się umówić na wizytę u naczelnika urzędu, czy ma je napisać ręcznie na kawałku gazety. Państwo jak chce wymagać złożenia określonego oświadczenia to musi przygotować jego wzór. Nie przygotowano wzoru więc nie ma obowiązku złożenia oświadczenia. To chyba oczywiste, ale okazuje się, że nie dla NSA.

Odmowa stwierdzenia nieważności oparta na dywagacjach, że ukształtowały się dwie, trzy czy też 100 różnych linii orzeczniczych odnośnie tego czy warunkiem zwolnienia było czy nie było złożenie oświadczenia, z których żadna nie odnosiła się do tego, że warunek ten z wyżej podanego powodu był nierealizowalny, to jedynie dowód na to, że wszystkie linie orzecznicze były błędne. Nie zauważały najistotniejszego naruszenia prawa jakim było żądanie nie wiadomo czego dla skorzystania ze zwolnienia podatkowego, podczas gdy celem zwolnienia było nieopodatkowanie zbycia mieszkań w których obywatel był ponad 12 miesięcy zameldowany. Tym bardziej, że sąd doskonale wiedział, iż obywatele ten warunek spełnili.

Dla stwierdzenia rażącego naruszenia prawa nie ma znaczenia to, że wszystkie linie orzecznicze były błędne. Nie ma znaczenia też to, że NSA trudno się z tym kompromitującym go faktem pogodzić, że trudno mu to przyznać. Oczywiście jest to bodaj pierwszy w świecie przypadek, aby decyzje rażąco naruszały prawo i sąd przez kilkanaście lat nie dostrzegł tego na czym tak naprawdę to rażące naruszenie prawa polega. Zamiast kontrolować administrację przepisywał wyroki, w których kontrolował obywatela. Wymaganie złożenia oświadczenia jest właśnie kontrolą obywatela, a nie administracji.

Dopiero po wydaniu ponad 1000 niezgodnych z prawem wyroków zmienił zdanie i zaczął takie decyzje uchylać, ale z powodem uchylenia były argumenty drugo i trzecio rzędne, a nie zasadnicze.

Czytaj więcej

Marek Isański: NSA nie może uciekać od problemów, które stworzył

Jest nieprawdopodobne aby NSA próbował uzasadnić, że nie jest rażącym naruszeniem prawa pozbawienie prawa do ulgi podatkowej z uwagi na niezłożenie oświadczenia, które było nierealizowalne. Jest to niewykonalne zachowując zasady logiki wywodu.

Po drugie wszystkie bodaj tzw. ofiary ulgi meldunkowej wcale nie chciały korzystać z tej ulgi, ponieważ spełniali oni warunki ulgi mieszkaniowej(!) i wszyscy oni byli przekonani o tym, że właśnie korzystają z ulgi mieszkaniowej. Oni wszyscy zamieniali mieszkania !!! Organ w wydanych decyzjach słowem nie wspomniał o tym dlaczego odbiera im tą powszechną ulgę. Pozbawienie prawa do ulgi mieszkaniowej jest rażącym naruszeniem p. 131 art. 21 u.p.d.o.f. , To, że organ nakazuje skorzystać z ulgi meldunkowej, która co prawda nadal funkcjonowała, ale jako kontynuacja prawa nabytego, wynika z błędnej interpretacji przepisów przejściowych. Błędna interpretacja przez organ przepisów przejściowych nie zmienia to tego, że rażącym naruszeniem prawa było nie zastosowanie ulgi mieszkaniowej.

Oczywiste jest więc, decyzja która w istocie pozbawia prawa do ulgi mieszkaniowej, obarczona jest wadą rażącego naruszenia prawa. Natomiast to, że NSA nigdy nie odniósł się do tej kwestii i jednolicie odmawia stwierdzenia nieważności takich decyzji jest zaprzeczeniem praworządności.

Podobnie, a nawet jeszcze gorzej, jest w podejściu tego sądu do wznowienia postępowania w sprawach tych ulgowiczów meldunkowych, którzy z powodów formalnych nie mogą wystąpić z wnioskiem o stwierdzenie nieważności, a jako przesłankę wznowienia przedstawiają istotny w sprawie dowód, którego nie było w aktach postępowania, czyli nie był on znany organowi.

To zaprzeczenie praworządności wymaga osobnego materiału.

Wiele wyroków sądów administracyjnych okazuje się po jakimś czasie niezgodnych z prawem. Powodem jest przede wszystkim nie przywiązywania wagi do ich naczelnego zadania jakim jest kontrola działania administracji, a nie obywatela. Ma to swe źródło w komunistycznym podejściu do interpretacji przepisów. Z założenia jest ona antyobywatelska, pro fiskalna. Co więcej wskutek takiego podejścia sądy wręcz zlikwidowały znajdujące się w ustawach ważne instytucje zabezpieczające prawa obywateli. Czego efektem jest to, że w tzw. majestacie prawa sądy odmawiają oddania obywatelom tego co im państwo ukradło. To jest oczywiste zaprzeczenie praworządności.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Czego w sprawie Marcina Romanowskiego nie rozumie prokurator Dariusz Korneluk
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Aresztowanie Romanowskiego może rodzić poważny problem dla Tuska
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej