Bodył-Szymala, Zawadzińska-Kanadys: Sędziowie dostali narzędzia do rozliczenia frankowicza z bankiem

W wyroku z 16 marca br. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podkreślił kilkakrotnie, że głównym celem dyrektywy 93/13 jest przywrócenie równowagi pomiędzy stronami, nie zaś karanie przedsiębiorcy. Kluczowe jest jednak zagwarantowanie konsumentowi powrotu do sytuacji, w jakiej znajdowałby się przy braku nieuczciwego warunku umownego.

Publikacja: 29.03.2023 03:03

Bodył-Szymala, Zawadzińska-Kanadys: Sędziowie dostali narzędzia do rozliczenia frankowicza z bankiem

Foto: Adobe Stock

Cisza jest źródłem wielkiej siły, mawiał Lao Tzu. Być może stosunkowo małe zainteresowanie wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 16 marca br. (C-6/22) i towarzysząca temu cisza z czasem stanie się „siłą” racjonalnie porządkującą tzw. sprawy frankowe w Polsce. A może to tylko pobożne życzenie, bo nikt już uważnie wyroków z Luksemburga nie chce czytać.

Przełomowy wyrok

Wyrok TSUE w sprawie C-6/22 zdaje się być przełomowym z paru powodów. Po pierwsze, jednoznacznie potwierdza właściwość prawa krajowego w zakresie rozliczeń stron po unieważnieniu umowy kredytu (motywy 18, 22 i 33). Po drugie, formułuje ogólną zasadę rozliczenia roszczeń stron (konsument nie może być w gorszej „sytuacji prawnej i faktycznej” niż w przypadku pozostawania od samego początku w sytuacji „nieabuzywnej” (motywy 29 i 33). No i po trzecie, gdyby konsument miał ponieść połowę „strat” wynikających z unieważnienia, to podważałoby to „ochronę przyznaną (mu) przez dyrektywę” (motywy 27 i 28).

Przekładając przywołane tezy wyroku z 16 marca br. na prozę życia, zasadna jest myśl, że po unieważnieniu umowy kredytu walutowego strony mogą na podstawie polskich przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu (świadczeniach nienależnych) zgłaszać swoje roszczenia (w tym roszczenie o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału), a następnie sąd powinien zestawić te wyliczenia z kosztami hipotetycznego kredytu złotowego zaciągniętego w tym samym czasie na ten sam cel, gdyż taki kredyt ponad wszelką wątpliwość mieści się w pojęciu nieabuzywnej sytuacji.

Po zestawieniu rozliczeń stron związanych z unieważnioną umową z kosztami kredytu hipotetycznego dla konsumenta sąd – w zgodzie z wyrokiem w sprawie C-6/22 – uwzględnić winien roszczenia banku, o ile nie przekraczają tego, co wynikałoby dla banku z kredytu hipotetycznego. Pamiętając na koniec, by upewnić się, że konsument nie ponosi połowy (lub więcej) „straty wynikającej z unieważnienia”.

Sędziowie z Luksemburga, niezależnie od tego, jak to zaskakująco brzmi, w istocie namawiają sędziów polskich, aby po unieważnieniu umowy kredytu walutowego do rozliczenia stron zastosowali te same założenia, na których opiera się schemat przedstawiony w grudniu 2020 r. przez przewodniczącego KNF.

Naturalnie uważna analiza wyroku z 16 marca br. jest wciąż przed nami, lecz już prima facie studzi ona nastroje po opinii rzecznika generalnego sprzed miesiąca.

Bardziej analizy socjologicznej aniżeli prawnej wymaga to, że stanowisko rzecznika generalnego w sprawie C-520/21, który odmówił bankom prawa do wynagrodzenia za korzystanie przez kredytobiorcę z kapitału, przyznając je jednak kredytobiorcom, zelektryzowało opinię publiczną i nadal mocno rezonuje, a wydany dokładnie miesiąc po niej wyrok TSUE w sprawie C-6/22 przechodzi prawie bez echa. Rzecznik generalny pełni funkcję doradczą przy TSUE, a my więcej uwagi poświęcamy temu, co on powiedział, niż temu, co jest w wyroku TSUE.

Czytaj więcej

TSUE: Nie można ratować umowy kredytowej wbrew frankowiczowi

Wnioski rzecznika

Rzecznik w swoim stanowisku wskazał, że ocena skutków nieważności umowy kredytu należy do prawa krajowego (motyw 44), jednak dalej, w opozycji do tego wniosku, uznał, że niezgodne z dyrektywą 93/13 jest żądanie przez bank zapłaty za korzystanie z kapitału, co tworzy wewnętrzną sprzeczność.

W wyroku w sprawie C-6/22 TSUE stanowczo stwierdził, że skutki upadku umowy podlegają ocenie wyłącznie przez pryzmat uregulowań prawa krajowego, a więc przez sądy krajowe (m.in. motyw 33). Jeszcze raz wyraźnie podkreślmy, że w prawie polskim znajdują się przepisy, pozwalające rozstrzygnąć spór dotyczący pozaumownych rozliczeń.

Przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu (art. 405 i n. kodeksu cywilnego), w swym zasadniczym kształcie niezmienne od prawie 60 lat, nie ograniczają w żaden sposób prawa stron do zgłaszania roszczeń, jak w swej opinii postuluje rzecznik. Każdemu podmiotowi prawa, który został zubożony w następstwie unieważnienia umowy, przysługuje prawo do uczciwego rozliczenia się z bezpodstawnie wzbogaconym, bez względu na to, czy w spornym stosunku prawnym jest konsumentem czy przedsiębiorcą.

TSUE w motywie 30. zastrzega, że „jednakowy podział strat między stronami przyczyniłby się do wyeliminowania zniechęcającego skutku wywieranego na przedsiębiorców”. Co oznacza, że zdaniem Trybunału koszty przywrócenia równowagi ponoszą obaj byli kontrahenci, choć nie w równych proporcjach. To jest myśl nowa i odrzucająca logikę wywodu rzecznika generalnego TSUE z 16 lutego br.

Nie ma zatem podstaw do odmowy przedsiębiorcy prawa do dochodzenia zwrotu kosztu usługi finansowej w wysokości niższej niż świadczenie, które uzyskałby od kredytobiorcy na podstawie wiążącej umowy. Zwrot tak oszacowanego kosztu nie wyklucza sankcyjnego charakteru unieważnienia umowy z perspektywy przedsiębiorcy, gdyż ponoszone przez niego straty i tak są niewspółmiernie większe niż kredytobiorcy. Przy czym, jak orzekł Trybunał, o zasadności wysuwanych roszczeń na podstawie przepisów krajowych decydować będą polskie sądy, w razie potrzeby miarkując ich wysokość.

Według TSUE rozliczenie stron powinno nastąpić „z poszanowaniem ochrony przyznanej konsumentowi przez dyrektywę 93/13”, przy czym nie „absolutnej”, jak postulują często kredytobiorcy. Trybunał podkreślił kilkakrotnie w toku swojego wywodu, że głównym celem dyrektywy 93/13 jest przywrócenie równowagi pomiędzy stronami z zagwarantowaniem konsumentowi powrotu do sytuacji faktycznej i prawnej, w jakiej znajdowałby się przy braku nieuczciwego warunku umownego, nie zaś karanie przedsiębiorcy.

W motywie 26. TSUE wskazuje, że „samo niezastosowanie nieuczciwych warunków wobec konsumenta ma wobec przedsiębiorców skutek zniechęcający”, a i tak jest to cel drugoplanowy. Pierwszoplanowym celem jest „przywracanie równowagi między stronami” (motywy 24 i 26). Pozbawienie banku całej zapłaty za wykonaną usługę spowodowałoby, że konsument stałby się stroną nadmiernie uprzywilejowaną, otrzymując darmowy kredyt, zaś przedsiębiorca stroną nieproporcjonalnie obciążoną. Taka sytuacja byłaby nierynkowa i nie mogłaby mieć miejsca w hipotetycznych warunkach zawarcia umowy nieabuzywnej (bez kwestionowanych klauzul).

Czytaj więcej

Krzysztof Koźmiński: Ustawa frankowa dla dobra wspólnego

Pomysł szefa KNF

W świetle przywoływanych wytycznych TSUE, w zakresie przywrócenia równowagi z niejednakowym rozłożeniem strat oraz zachętą do wzywania stron do negocjacji w zakresie ustalenia oprocentowania kredytu (motyw 61), słuszna jest koncepcja de facto przekształcenia kredytu frankowego w kredyt złotowy. Czyli pomysł przedstawiony dwa lata temu przez przewodniczącego KNF. Ten element także prawie nie przebił się do opinii publicznej.

W rzeczy samej TSUE tworzy ramy formalne do aplikowania schematu wymyślonego przez prof. Jacka Jastrzębskiego na etapie rozliczania stron unieważnionej umowy. Pomysł przewodniczącego KNF alokuje koszt związany z ryzykiem kursowym w całości po stronie banku, zaś kredytobiorca znajduje się w sytuacji, w jakiej byłby, zawierając niewadliwą umowę. Ergo realizuje się „przywrócenie sytuacji prawnej i faktycznej, w jakiej konsument znajdowałby się w braku nieuczciwego warunku” (motyw 33).

Bez trudu w mediach odnajdziemy rozważania na temat prac nad założeniami nowej ustawy, bazującej na propozycji z KNF z grudnia 2020 r. TSUE swoim orzeczeniem nie zaprzecza celowości takiego ustawowego rozwiązania. Wyrok w sprawie C-6/22 pozwala jedynie na to, aby – bez oglądania się na nowe (może bardziej precyzyjne i szczegółowe) reguły ustawowe – sędziowie korzystali z dostępnych „narzędzi prawnych” i w trybie sporu sądowego poszukiwali zbalansowanego rozwiązania spraw frankowych.

Niewątpliwie wypracowanie schematu rozliczeń konsumentów z bankami jest kluczowe dla funkcjonowania sektora bankowego. Wbrew opinii rzecznika kwestia ta nie pozostaje poza oceną dyrektywy 93/13, gdyż zagrożenie stabilności rynku finansowego niekorzystnie odbije się na wszystkich jego uczestnikach, także konsumentach, których dyrektywa ma chronić.

Nie da się chronić mieszkańca Krakowa, jeśli nie uchronimy Krakowa. Sama „stabilność finansowa” jest zresztą wartością chronioną explicite w prawie UE, o czym TSUE doskonale wie, orzekając na podstawie i w granicach wyznaczonych przez unijne przepisy, lecz to już materia na inną opowieść.

Autorzy są radcami prawnymi związanymi z Santander Bank Polska

Cisza jest źródłem wielkiej siły, mawiał Lao Tzu. Być może stosunkowo małe zainteresowanie wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 16 marca br. (C-6/22) i towarzysząca temu cisza z czasem stanie się „siłą” racjonalnie porządkującą tzw. sprawy frankowe w Polsce. A może to tylko pobożne życzenie, bo nikt już uważnie wyroków z Luksemburga nie chce czytać.

Przełomowy wyrok

Pozostało 95% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: NSA świadomie zachęca fiskusa do okradania zwykłych obywateli
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Fundusz nieprawidłowości. Ktoś za to odpowie, ale czy ci, którzy powinni?
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: ZUS in Digital Age, czyli zlikwidować urzędy skarbowe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy