Znamy już nazwiska 33 sędziów Sądu Najwyższego, kandydatów do Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Spośród nich 11, którzy będą orzekać, wybierze prezydent. Nie powinien z decyzją się spieszyć, ale też z nią zwlekać. Na rozpoznanie przez nową izbę czekają bowiem sprawy zawieszonych sędziów. Z drugiej strony nadmierny pośpiech w wyborze mógłby wskazywać, że prezydent nie przyjrzał się należycie kandydatom, lub – co gorsze – miał już swoje typy.

Nie bez kozery można powiedzieć, że teraz wszystko w rękach prezydenta. Ma szansę uciąć, przynajmniej częściowo, krytykę, jaka spadła na wyłanianie sędziów do nowej izby w drodze losowania. O tym, że to bezstronny wybór tylko w teorii, mówią sami sędziowie. Cóż z tego, że 33 sędziów zostało wylosowanych. Kryteria, którymi będzie się kierował prezydent przy wyborze finałowej jedenastki, nie są określone w ustawie. To Andrzej Duda sam je wymyśli.

Czytaj więcej

Losowanie w Sądzie Najwyższym. Prezydent wybierze sędziów Izby Odpowiedzialności Zawodowej

Co będzie dla niego ważne? Tego nie wiemy. Jasne jest jednak to, że nie powinien powoływać do nowej izby sędziów, którzy poprzednio orzekali w Izbie Dyscyplinarnej. Właśnie dlatego, by nie podsycać krytyki. Trybunał w Strasburgu orzekł wyraźnie, że osoby wybrane przez neo-KRS do Izby Dyscyplinarnej SN nie tworzyły sądu. Wylosowany zatem przez kolegium SN Tomasz Przesławski powinien przez prezydenta zostać z listy skreślony. I to natychmiast! Zwłaszcza że pięć lat sporów na szczytach Temidy do niczego nie doprowadziło. Bojkot nowych sędziów jest nieskuteczny. Ale nieskuteczna jest też władza. Jedyne, co się udało, to zablokować środki z KPO i doprowadzić do tego, że Polska w opinii państw europejskich przestała być krajem szanującym praworządność.

Wśród wylosowanych sędziów SN jest wielu z Izby Karnej i to ze starego nadania. Są też sędziowie, o których było głośno, jak np. Włodzimierz Wróbel, któremu Izba Dyscyplinarna chciała uchylić immunitet na polecenie wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Sędzia od dawna publicznie krytykuje „reformy” Zbigniewa Ziobry, był też najpoważniejszym kontrkandydatem Małgorzaty Manowskiej na stanowisko I prezesa SN. W lutym br. Trybunał w Strasburgu wydał zabezpieczenie, w ramach którego nakazał zawiesić prowadzenie sprawy przeciwko sędziemu. Wiele kontrowersji budzi też Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej, który niedopuszczony do orzekania pozwał Sąd Najwyższy. Wśród wylosowanych są też – i to mniej więcej w połowie – sędziowie z nowego nadania.

Andrzej Duda ma więc w ręku wszystkie karty. Może wskazać sędziów, którzy nie będą budzili kontrowersji, którzy posiadają odpowiednie kompetencje i którzy – co ważne – nie pochodzą z klucza politycznego. Ślepy los już zdecydował: dał mu wybór i możliwość spowodowania, by – jak mówiła Małgorzata Manowska – to znęcanie się nad Polską wreszcie się skończyło.

Panie Prezydencie, atmosfera w wymiarze sprawiedliwości jest już wystarczająco nerwowa i gorąca. Nie ma sensu dolewać oliwy do ognia.