Reklama

Robert Gwiazdowski o wyroku ws. prawa łaski: Trybunale, bądź konsekwentny

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że konstytucję należy stosować „wprost". Uznano, że skoro art. 139 stanowi, iż „Prezydent Rzeczypospolitej stosuje prawo łaski. Prawa łaski nie stosuje się do osób skazanych przez Trybunał Stanu", to nie należy domniemywać, że chodzi tylko o osoby skazane prawomocnie.

Aktualizacja: 18.07.2018 14:52 Publikacja: 18.07.2018 08:01

Trybunał Konstytucyjny

Trybunał Konstytucyjny

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Konstytucja 3 maja stanowiła, że „Król, któremu wszelka moc dobrze czynienia zostawiona być powinna, mieć będzie ius agratiandi na śmierć wskazanych". Wskazanych, a nie podejrzanych czy oskarżonych. Konstytucja marcowa z 1921 r. w art. 47 ust. 1 stanowiła, że „Prawo darowania i złagodzenia kary oraz darowania skutków zasądzenia karnosądowego w poszczególnych wypadkach przysługuje Prezydentowi Rzeczypospolitej". Kara musiała być „zasądzona". Dlatego gdy w konstytucji kwietniowej z 1935 r. pojawił się art. 13 ust. 2 pkt j ustanawiający wśród prerogatyw prezydenta „stosowanie prawa łaski" bez żadnych warunków, nie było wątpliwości, na czym owo prawo łaski polega.

Czytaj także: TK: prezydent miał prawo ułaskawić Mariusza Kamińskiego

Ale skoro w 550. rocznicę polskiego parlamentaryzmu odrzucamy myśl konstytucyjną Ignacego Potockiego, Hugona Kołłątaja, Michała Brzozowskiego, Edwarda Dubanowicza, Stanisława Cara, to prezydent Andrzej Duda może śmiało wystawić listy żelazne panu Mariuszowi Kamińskiemu i innym (chętnych znajdzie się pewnie długa kolejka), taki sam, jaki kardynał Richelieu agentce Milady: „Z mojego rozkazu i dla dobra państwa okaziciel niniejszego pisma uczynił to, co uczynił". A co? Niech ktoś spróbuje wywieść z zasad logiki, że jednak nie może.

Czytaj także: Przyłębska: SN może tylko umorzyć sprawę Kamińskiego

Ale jeśli jesteśmy przy wykładni językowej i zasadach czystej logiki formalnej, to w oparciu o zasadę bezpośredniego stosowania konstytucji nie możemy nie zauważyć, że zgodnie z art. 183 ust. 3 konstytucji „Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego". Nie ma tu słowa o tym, by prezes musiał pozostawać w stanie czynnym! A zatem, skoro ustawa nie może doprecyzowywać czy wręcz ograniczać – jak stwierdził Trybunał – prawa łaski prezydenta, to nie może „ograniczać" również kręgu podmiotów mogących pozostawać prezesem SN. ©?

Reklama
Reklama

Autor jest adwokatem, wykładowcą Uczelni Łazarskiego, szefem rady WEI

Opinie Prawne
Jakub Królikowski: Sygnaliści dbają o dobro wspólne
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Bellum iustum czyli wojna sprawiedliwa
Opinie Prawne
Katarzyna Szymielewicz: Kto obroni wolność słowa w sieci?
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Panie ministrze, a co z art. 212 Kodeksu karnego?
Opinie Prawne
Andrzej Tatara, Piotr Stanisławiszyn: „Lex 1 procent”, czyli kto sieje prawny chaos
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama