Agresja uczniów to wypadkowa sytuacji rodzinnej, problemów emocjonalnych, otaczającej młodego człowieka rzeczywistości, szczególnie tej wirtualnej. Lista tych uwarunkowań jest znacznie dłuższa, co pokazują ostatnie badania CBOS.
Czytaj także: Procedura ma wygrać z przemocą
Współpraca nauczycieli i rodziców to fundament całej konstrukcji, jaką jest bezpieczeństwo dzieci w szkole. Ale żeby ona powstała, trzeba mieć odpowiednie narzędzia i wiedzieć, jak z nich korzystać.
Obecny rząd w nagłych przypadkach potrafi reagować szybko i efektownie. Tak było, jeśli chodzi o karanie kierowców jeżdżących po alkoholu i narkotykach, w przypadku przemocy domowej, walki z dopalaczami czy zaostrzenia kar za pedofilię. A w sprawie bezpieczeństwa w szkole nic szczególnego robić nie trzeba? Czy wydarzenia w Wawrze i Brześciu Kujawskim to tylko nieszczęśliwe wyjątki od reguły, jaką jest spokojna i wesoła szkoła?
Po tym, co wydarzyło się 10 maja w Wawrze, dyrektorzy szkół otrzymali zalecenia, m.in. aby przeprowadzić rady pedagogiczne i godziny wychowawcze na temat bezpieczeństwa uczniów, zorganizować spotkania z rodzicami oraz wzmocnić współpracę szkoły z rodzicami i utworzyć tzw. anonimowe skrzynki na sygnały.
Czyli pogadajmy sobie, wyraźmy swój niepokój, a na koniec podsumujemy, że tak nie może być i coś z tym trzeba zrobić. Potem w poczuciu dobrze spełnionego nauczycielskiego i rodzicielskiego obowiązku rozejdziemy się do domów. A tymczasem już 27 maja młody człowiek strzela w szkole w Brześciu Kujawskim.
Czy rodzice i nauczyciele mogą coś zrobić? Czy wiedzą co? Niestety, niewiele. Po wydarzeniach z 10 i 27 maja wielu rodziców ze zdziwieniem uświadomiło sobie na przykład, że nauczyciel nie może domagać się od ucznia, aby pokazał, co ma w plecaku lub w kieszeniach, w sytuacji gdy się domyśla, że tenże wniósł na teren szkoły nóż lub narkotyki.
Bezpieczeństwo naszych dzieci w szkołach trzeba poprawić. Tym bardziej że dostaliśmy bardzo poważne ostrzeżenie, że coś tu nie działa. Atak 18-latka w Brześciu Kujawskim zakończył się postrzeleniem sprzątaczki i zranieniem uczennicy. Gdyby nie przytomność i odwaga pana Krzysztofa, woźnego, który ostatecznie obezwładnił napastnika, być może mielibyśmy własną tragiczną historię, podobną do tych amerykańskich. Nie liczmy jednak wyłącznie na szczęście. Nie w każdej szkole pracuje pan Krzysztof.