Reklama

Marek Domagalski o jakości nowych aktów prawnych

Nie ma wątpliwości, że wiele nowych aktów prawnych to fuszerka. Najgorsze jednak jest to, że słaba jakość prawa przekłada się na jego stosowanie.

Publikacja: 02.01.2015 08:14

Marek Domagalski o jakości nowych aktów prawnych

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Gdzie szukać przyczyn, że stanowione prawo ma tyle mankamentów?

Po pierwsze – w  ogromnej liczbie nowych aktów prawnych. Tylko w tym roku parlament uchwalił ok. 200 ustaw, które rząd i ministrowie obudowali 1,7 tys. rozporządzeń wykonawczych. W takiej masówce trudno o jakość.

Po drugie – w uleganiu interesom grupowym (lobby), kosztem innych grup.

Po trzecie – w braku wyobraźni. Można było to zauważyć np. podczas wprowadzania e-sądu, wygodnego dla firm windykacyjnych i masowych dostawców usług, a opresywnego dla dłużników z przedawnionymi długami. Inny przykład to zamieszanie z likwidacją małych sądów. Formalnie minister sprawiedliwości mógł je przekształcić rozporządzeniem, ale przecież nie miał poparcia w parlamencie i po kilku miesiącach jego reforma – tak drażliwa dla środowiska sędziowskiego – upadła.

Po czwarte – w instrumentalizacji procedury legislacyjnej: wiele projektów rządowych zgłoszono następnie jako poselskie (PO), z argumentacją, że to szybsza ścieżka. Już samo to, że projekty rządowe są dłużej rozpatrywane niż poselskie jest patologią. Dodatkowo jednak można się tu dopatrzyć chęci piarowego wykorzystania przedsięwzięcia legislacyjnego przez posłów.

Reklama
Reklama

Są wreszcie zwyczajne niedopatrzenia, jak głośna sprawa ustawy dotyczącej spółek rejestrowanych w tzw. rajach podatkowych, opublikowanej zbyt późno, co groziło olbrzymimi stratami dla budżetu. Na szczęście (po publikacji „Rzeczpospolitej") szybko naprawiono przepisy.

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Przepisy mają regulować trwale i sprawiedliwie granice tego, co jest dozwolone: prawa obywateli oraz ich obowiązki np. podatkowe. Nie wystarczy, że za daną regułą (nieusankcjonowaną np. tradycją) stoi większość sejmowa. Taka reguła powinna mieć jeszcze szersze społeczne poparcie. Na straży tego poparcia mógłby stać prezydent, gdyby częściej korzystał z weta, i opozycja – gdyby większość parlamentarna słuchała jej głosu.

To są postulaty pod adresem władzy. Bo tylko mądra i sprawiedliwa władza ustanawia dobre prawa.

Jeśli zaś chodzi o jakość legislacyjną, to nie ma chyba lepszych specjalistów niż sędziowie Sądu Najwyższego, którzy od lat wytykają kiepską jakość stanowionego prawa i apelują o rozważne nowelizacje. Aby dokonywano ich z poszanowaniem podstawowych reguł techniki prawodawczej, stosując jednoznaczne pojęcia, unikając zbytecznej szczegółowości przepisów. Ważna jest również dbałość o spójność nowych norm z dotychczasowymi.

To dość oczywiste uwagi, przecież nowe ustawy to zaledwie ułamek w systemie prawa. Lepiej więc wcale nie zmieniać prawa, niż uchwalać oczywisty bubel.

Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Prawne
Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Granica dla braku przyzwoitości
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Sędziowski ZBoWID
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama