Reklama

Rynek dla prawników budują nowe technologie

Rynek dla prawników budują nowe technologie. Ta rzeczywistość ciągle się zmienia i będzie zapotrzebowanie na specjalistów, którzy za nią nadążają.

Publikacja: 15.02.2015 09:30

Anna Kruszewska

Anna Kruszewska

Foto: materiały prasowe

Rz: Jak wyglądały pani pierwsze kroki w zawodzie prawnika?

Anna Kruszewska: Już po pierwszym roku studiów rozpoczęłam praktyki w kancelarii. Pamiętam, że całą moją znajomość prawa cywilnego opierałam wtedy na prawie rzymskim. I to się świetnie sprawdzało!

W trakcie studiów wyjechałam także na staż do Stanów Zjednoczonych. Miałam wziąć udział w programie „Work and travel". Moi rodzicie stwierdzili jednak, że rezygnuję z pracy w kancelarii, żeby myć gary za granicą. Postanowiłam udowodnić, że tak nie będzie. Już w USA chodziłam od kancelarii do kancelarii, pytając, czy nie poszukują kogoś do pracy. Udało się przy trzecim podejściu. Sam staż w amerykańskiej kancelarii był dla mnie fantastycznym przeżyciem. Dostałam nawet swoją sprawę, w której wartość przedmiotu sporu wynosiła milion dolarów. W tym okresie zastanawiałam się, czy nie zostać prawnikiem w Stanach Zjednoczonych. Wtedy łatwiej było dostać się do amerykańskiego „baru" niż na aplikację w Polsce. W tym czasie doszło do pierwszej deregulacji zawodów prawniczych ministra Gosiewskiego i zdecydowałam się zostać w kraju.

Specjalizuje się pani w prawie mediów. Skąd wziął się pomysł na taką niszę?

Pomysł narodził się w Wielkiej Brytanii. Wyjechałam tam na Erasmusa i dostałam listę przedmiotów do wyboru. I wśród nich było prawo mediów. Na uniwersytecie w Polsce czegoś takiego w ogóle nie było, więc wybrałam ten przedmiot z czystej ciekawości. I to był strzał w dziesiątkę. Prowadzący zajęcia był praktykiem, a przy tym świetnym wykładowcą. Brytyjski rynek dziennikarstwa jest specyficzny. Z jednej strony mamy tam do czynienia z dziennikarstwem najlepszym na świecie, a z drugiej  z najbardziej podłymi tabloidami. Bardzo mnie to zafascynowało.

Reklama
Reklama

To nie był koniec pani przygody z Wielką Brytanią.

To prawda. Na pierwszym roku aplikacji udało mi się pojechać na staż do kancelarii w Londynie, która zajmowała się ochroną prywatności i dóbr osobistych gwiazd. Ich lista klientów zaczynała się od Angeliny Jolie. Zobaczyłam, jak działają tego typu kancelarie na rynku światowym. Stosowano środki ostrożności, z jakimi nie spotkałam się nigdy wcześniej ani nigdy później. Zobowiązanie do zachowania poufności, które miałam podpisać, było dłuższe niż moja umowa. Po wyjściu z sądu prawnicy mieli zakaz rozmawiania ze sobą, bo śledziła ich prasa. Sama kancelaria wyglądała jak bunkier. Zrozumiałam, dlaczego tak jest, dopiero po wybuchu afer podsłuchowych w Wielkiej Brytanii. Gdyby cokolwiek wydostało się z kancelarii, następnego dnia byłoby na pierwszych stronach tabloidów. Ten staż pokazał mi, czym chciałabym zajmować się w Polsce. Czyli tym samym, ale na naszą skalę.

Jak zaczęła pani zdobywać klientów w Polsce?

Jeszcze po powrocie z Erasmusa napisałam pracę magisterską o prawie do prywatności w Polsce i w Wielkiej Brytanii. To pomogło mi dostać pracę w kancelarii wyspecjalizowanej w ochronie dóbr osobistych osób znanych. Przepracowałam tam ostatnie pięć lat. Uczestniczyłam w prowadzeniu wielu prestiżowych spraw, na przykład sprawy Weroniki Rosati przeciwko Andrzejowi Żuławskiemu, czy sprawy rodziny Kapuścińskich przeciwko Arturowi Domosławskiemu. Dwa tygodnie temu przeniosłam się do innej kancelarii, w której właśnie zostałam partnerem. Oprócz prowadzenia spraw osób z show-biznesu będę się teraz zajmowała obsługą prawną tzw. osób prominentnych. To na przykład członkowie zarządów spółek, prezesi, dyrektorzy i duzi przedsiębiorcy, którzy wiedzą, że wizerunek w obecnych czasach jest bezcenny i że czasami nie wystarczą narzędzia piarowe, ale trzeba sięgnąć po prawne mechanizmy ochrony. Taki jest mój biznesplan.

Interesuje się pani także prawem własności intelektualnej.

Tak. Oprócz ochrony wizerunku zajmuję się show-biznesem i produkcją filmową, więc siłą rzeczy mam dużo do czynienia z prawem autorskim. Specjalizuję się także w kontraktach wizerunkowych, które zawierają gwiazdy z firmami reklamowymi. W zeszłym roku reprezentowałam Marcina Dorocińskiego podczas jego negocjacji z firmą PZU. To były największe negocjacje, jakie dotychczas prowadziłam.

Reklama
Reklama

Spotyka się pani osobiście ze wszystkimi gwiazdami, które pani obsługuje? Na przykład z Marcinem Dorocińskim...

Oczywiście. Taka jest specyfika tej pracy. To klienci tacy jak wszyscy inni. Gdybym zajmowała się energetyką, to pewnie spotykałabym się z inżynierami.

Czy pani praca to dobry sposób na życie?

Zdecydowanie tak. Bardzo długo i konsekwentnie budowałam moją karierę, krok po kroku realizując kolejne podpunkty planu. W zajmowaniu się prawem mediów jest jedna bardzo ważna rzecz. Prawnik nie może pozwolić sobie na całkowite wyłączenie się. Trzeba być przygotowanym na to, że klient zadzwoni w nocy i powie, że w internecie ukazała się nieprawdziwa informacja na jego temat i trzeba jakoś zareagować. To są sytuacje bardzo stresujące, które wymagają natychmiastowego działania i odłożenia wszystkiego innego na bok.

Jaka jest pani recepta na sukces dla młodych prawników?

Obecnie są chyba dwa modele osiągania sukcesu. Jeden jest taki jak mój, czyli ktoś znajduje coś, co naprawdę chce robić, jest w tym konsekwentny, buduje to przez długi czas. I to się finalnie opłaca. A drugi model jest taki, że ludzie nastawiają się na tematy ogólnie popularne, zaczynają pracę w dużych kancelariach i zajmują się tym przez lata, bo akurat na to jest popyt. Każdy musi sobie odpowiedzieć na pytanie, co sam chce robić. Moje spostrzeżenie jest jednak takie, że rynek dla prawników budują nowe technologie. Ta rzeczywistość ciągle się zmienia, więc moim zdaniem będzie zapotrzebowanie na prawników, którzy za nią nadążają.

Reklama
Reklama

—rozmawiała Dominika Pietrzyk

Anna Kruszewska – radca prawny, ma 30 lat, specjalizuje się w prawie mediów i prawie własności intelektualnej. Jest partnerem w kancelarii Hasik Wiński i Partnerzy.

Młodych prawników, którym udało się wejść na rynek, zachęcamy do kontaktu z redakcją: prawny@rp.pl

Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Walka dwóch wilków RODO
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Prezydent ufa big techom, nie państwu
Opinie Prawne
Jakub Królikowski: Sygnaliści dbają o dobro wspólne
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Bellum iustum czyli wojna sprawiedliwa
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama