Reklama

Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło

Dwa lata pozbawienia wolności grożą za rozpowszechnianie cudzego utworu bez uprawnień, np. wrzucenie go do internetu. A mimo to prawnicy robią to nagminnie, od prokuratorów, przez adwokatów, po sędziów SN. Ostatnio szef związku zawodowego prokuratorów.

Publikacja: 18.01.2026 15:16

Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło

Foto: Fotorzepa / Kuba Kamiński

– Wszystko powinno być za darmo/Książki, teatr i płyty – śpiewał w utworze „I can’t get no gratisfaction” Krzysztof Grabaż Grabowski. I choć wokalista Strachów na Lachy doszedł do wniosku, że „tu każdy słabość ma mentalną” na podstawie oczekiwań odbiorców dóbr kultury, to ciekawy jestem jak by skomentował sytuację, w której z takiego założenia wychodzą również ci, którzy mają stać na straży prawa.

Jako że nie potrafię pisać tekstów rockowych piosenek, nie mówiąc o ich śpiewaniu, przytoczę państwu anegdotę. W piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” ukazał się mój tekst pt. „Prokurator na dyżurze pod telefonem będzie zbyt drogi.”. Tekst, jak tekst, ale wypowiada się w nim m.in. Jacek Skała, prezes Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Niestety publikacja jest za paywallem co oznacza, że aby się z nim zapoznać, trzeba zapłacić za dostęp w wersji internetowej, bądź kupić papierową gazetę (o co niestety coraz trudniej, bo z krajobrazu miast i miasteczek już dawno znikły kioski).

No tak to niestety jest, że media nie zatrudniają wolontariuszy, nie otrzymują grantów czy dotacji, lecz działają na komercyjnych zasadach. Jedne mają przychody z reklam na tyle duże, że mogą sobie pozwolić na niezamykanie treści, za których tworzenie płacą, inne mają odmienny model biznesowy. Nic na to nie poradzę – też nie dostaję książek, płyt ani biletów do teatru za darmo.

Czytaj więcej

Prokurator pod telefonem będzie zbyt drogi

Przestępstwo? Nie dla prokuratorów

Z uwagi jednak na to, że w tworzeniu tekstu wykorzystałem wypowiedzi prokuratora Skały, zgodziłem się oczywiście udostępnić mu plik PDF z napisanym przeze mnie tekstem. Myślę, że to dobra i uczciwa praktyka. Poprosiłem jednak, by go nie rozpowszechniać, bo będę musiał zawiadomić prokuraturę. Zdanie to dodałem trochę żartobliwie, bo myślałem, że komu jak komu, ale prawnikowi, w dodatku prokuratorowi, nie trzeba przypominać, że rozpowszechnienie utworów bez zgody jest czynem karalnym. 

Reklama
Reklama

Zgodnie z art. 116 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Co więcej jest to przestępstwo ścigane z urzędu.

Jakież było moje zdziwienie, gdy pomimo mojej prośby o nierozpowszechnianie udostępnionego tekstu i zaznaczeniu, że jest to przestępstwo, Związek Zawodowy Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP opublikował go w całości na portalu X (dawniej Twitter). Zauważyłem to, gdy dr Paweł Opitek (doktor prawa, nie medycyny), też prokurator z tegoż związku, podał wiadomość dalej.

W tekście udostępnionym przez Jacka Skałę pada takie mądre spostrzeżenie prokuratora Makowskiego: „Można odnieść wrażenie, że w prokuraturze generalnie prawo pracy, a już zwłaszcza jego proeuropejska wykładnia, się nie przyjęło” Cóż, jak widać prawo autorskie nie przyjęło się tym bardziej. A przecież prokuratura – zgodnie z art. 2 ustawy – Prawo o prokuraturze, wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności. Lecz, jak widać, zamiast ścigać przestępstwa, do czego jest z urzędu zobligowana, sama je popełnia. Po raz kolejny można się przekonać o tym, że kto mieszka w Polsce ten się w cyrku nie śmieje. 

Zwolnijmy od odpowiedzialności prawników 

To nie pierwszy raz kiedy dziennikarskie treści w ten bezprawny sposób udostępniają prawnicy. Prawo autorskie wszak nie przyjęło się nie tylko w prokuraturze – bo to samo robią adwokaci, radcowie prawni, prokuratorzy, sędziowie… Nawet Sądu Najwyższego. To jest zjawisko nagminne wśród ludzi, którzy, by móc wykonywać te misyjne zawody i pełnić swe zaszczytne, muszą się wykazać nieskazitelnością charakteru.

Mówiąc wprost – wielu prawników ustawicznie popełnia przestępstwo ścigane z urzędu i nikt z tym nic nie robi.

Reklama
Reklama

Może w takim razie trzeba znowelizować ustawę o prawie autorskim i prawach pokrewnych i zapisać w niej wprost, że art. 116  nie stosuje się do przedstawicieli zawodów prawniczych (również w stanie spoczynku). W końcu, jak pisze Stanisław Wiśniewski, prawnicy to istoty wyższe i chyba wypada mu uwierzyć. Tylko niech ci sami prawnicy nie narzekają później na niską jakość pracy mediów.

Na koniec, nie wiem, co na to powie wydawca, ale z mojej strony ten tekst prawnicy mogą udostępniać w swoich gronach do woli.

Czytaj więcej

Stanisław Wiśniewski: Prawnicy to istoty wyższe
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego
Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Opinie Prawne
Michał Romanowski: Sędzia musi mieć własny rozum, odseparowany od rozumu polityków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama