– Wszystko powinno być za darmo/Książki, teatr i płyty – śpiewał w utworze „I can’t get no gratisfaction” Krzysztof Grabaż Grabowski. I choć wokalista Strachów na Lachy doszedł do wniosku, że „tu każdy słabość ma mentalną” na podstawie oczekiwań odbiorców dóbr kultury, to ciekawy jestem jak by skomentował sytuację, w której z takiego założenia wychodzą również ci, którzy mają stać na straży prawa.
Jako że nie potrafię pisać tekstów rockowych piosenek, nie mówiąc o ich śpiewaniu, przytoczę państwu anegdotę. W piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej” ukazał się mój tekst pt. „Prokurator na dyżurze pod telefonem będzie zbyt drogi.”. Tekst, jak tekst, ale wypowiada się w nim m.in. Jacek Skała, prezes Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP. Niestety publikacja jest za paywallem co oznacza, że aby się z nim zapoznać, trzeba zapłacić za dostęp w wersji internetowej, bądź kupić papierową gazetę (o co niestety coraz trudniej, bo z krajobrazu miast i miasteczek już dawno znikły kioski).
No tak to niestety jest, że media nie zatrudniają wolontariuszy, nie otrzymują grantów czy dotacji, lecz działają na komercyjnych zasadach. Jedne mają przychody z reklam na tyle duże, że mogą sobie pozwolić na niezamykanie treści, za których tworzenie płacą, inne mają odmienny model biznesowy. Nic na to nie poradzę – też nie dostaję książek, płyt ani biletów do teatru za darmo.
Czytaj więcej
Po wyroku TSUE w sprawie czasu pracy prokuratorów ustawodawca stoi przed dylematem – musi zdecydo...
Przestępstwo? Nie dla prokuratorów
Z uwagi jednak na to, że w tworzeniu tekstu wykorzystałem wypowiedzi prokuratora Skały, zgodziłem się oczywiście udostępnić mu plik PDF z napisanym przeze mnie tekstem. Myślę, że to dobra i uczciwa praktyka. Poprosiłem jednak, by go nie rozpowszechniać, bo będę musiał zawiadomić prokuraturę. Zdanie to dodałem trochę żartobliwie, bo myślałem, że komu jak komu, ale prawnikowi, w dodatku prokuratorowi, nie trzeba przypominać, że rozpowszechnienie utworów bez zgody jest czynem karalnym.