Reklama

Michał Romanowski: Prezydent chce autorytarnej władzy nad sędziami

Od 1918 r. nigdy w projekcie ustawy przygotowanym przez Prezydenta RP, ów prezydent nie przyznał sobie prerogatywy, którą sam nazwał „autorytarną”. Może przewaga Karola Nawrockiego nad marszałkiem Piłsudskim i ministrem Carem polega na tym, że nie jest hipokrytą?

Publikacja: 25.02.2026 05:52

Sąd jako instytucja nie może być wydmuszką jakiegokolwiek polityka, w tym Prezydenta RP bez względu

Sąd jako instytucja nie może być wydmuszką jakiegokolwiek polityka, w tym Prezydenta RP bez względu na to, kto zajmuje ten najwyższy urząd - pisze Michał Romanowski.

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka o przywróceniu praworządności. Jednocześnie przedstawił kontrprojekt ustawy. Pominę ocenę językową i legislacyjną (moi mistrzowie: prof. Zbigniew Radwański i prof. Jerzy Rajski przewracają się w grobie), nad którą trudno jest mi przejść do porządku jako osobie zajmującej się m.in. legislacją od 2006 r. (w tym w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego z nominacji guru prawa cywilnego w Polsce, wspomnianego prof. Radwańskiego i byłego prezesa Izby Cywilnej Sądu Najwyższego prof. Tadeusza Erecińskiego). Dla dobra artykułu zrezygnuję z opinii takich jak niechlujstwo językowe, infantylność legislacyjna, rażąca ignorancja Zasad Techniki Prawodawczej, o których istnieniu autorzy najwyraźniej nie wiedzą, chociaż nie mają prawa nie wiedzieć, skoro projektują w imieniu Prezydenta RP ustawę w materii fundamentalnej.

Czytaj więcej

Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej

Pominę, że Prezydent RP wzywa funkcjonariuszy RP do odmowy przestrzegania prawa Unii Europejskiej i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka jako części polskiego porządku prawnego przyjętego przez Naród w referendum.

Pominę, że Prezydent RP nawołuje sędziów do odmowy przestrzegania orzeczeń TSUE i ETPC, wywołujących bezpośredni skutek w polskim porządku prawnym na mocy Konstytucji RP przyjętej przez Naród w referendum.

Pominę, że Prezydent RP domaga się dla sędziów kary więzienia do 10 lat za przestrzeganie orzeczeń TSUE i ETPC, do czego są oni zobowiązani na podstawie Konstytucji RP jako najwyższego prawa w Polsce.

Reklama
Reklama

Prezydencka ustawa o sądach. Który jej przepis zasługuje na szczególną uwagę?

Kluczowy wydaje się bowiem art. 18 par. 5 projektu ustawy Prezydenta RP, o czym dalej.

Profesor Dumbledor uczył Harry’ego Pottera „Nazywaj go Voldemortem, Harry. Strach przed imieniem wzmaga strach przed rzeczą”. Prezydent Karol Nawrocki nie boi się nazywać rzeczy po imieniu. Mówi wprost, że żąda, aby Parlament RP przyznał mu prerogatywę w zakresie nominowania sędziów i asesorów, czyli tych, którzy mają kontrolować władzę wykonawczą i ustawodawczą, a więc i Prezydenta RP. Prezydent RP żąda, aby ustawa, która ma być prawem w rozumieniu art. 7 Konstytucji RP wiążącym wszystkie organy władzy publicznej, nazywała ową prerogatywę Prezydenta RP jako „autorytarną”.

Słowa mają znaczenie, którego nie wolno lekceważyć. Słowa służą komunikacji naszych intencji, myśli, woli. Wikipedia, na podstawie źródeł naukowych, tak definiuje autorytaryzm – „to niedemokratyczny system rządów, w którym władza jest skupiona w rękach jednostki (dyktatora), junty wojskowej lub wąskiej elity, działających bez realnej kontroli społecznej. Charakteryzuje się ograniczeniem pluralizmu politycznego, silną władzą wykonawczą i wymuszaniem posłuszeństwa, jednak – w odróżnieniu od totalitaryzmu – nie ingeruje w pełni w życie prywatne, kulturalne czy gospodarcze obywateli”. Pomijając, że Prezydent RP Karol Nawrocki i jego doradcy mylą demokratyczną kompetencję podlegającą kontroli sądowej (czego doświadczył ostatnio w sprawie ceł prezydent USA Donald Trump ze strony Sądu Najwyższego USA) z monarszą prerogatywą, to dodatkowo domagają się, aby polski parlament przyznał Prezydentowi RP prerogatywę autorytarną w procesie nominowania sędziów i asesorów sądowych. To jest fakt.

Czytaj więcej

Projekt Karola Nawrockiego. Kary więzienia dla sędziów i wyrzucanie ich z zawodu

Historia jest zbiorem zdarzeń, które nie musiały wystąpić. Historia kształtuje teraźniejszość i przyszłość pozytywnie, ale i negatywnie. Wystarczy czytać i wyciągać wnioski, że negatywne zdarzenia powracają w różnych „kostiumach”, ale treść jest zawsze taka sama.

W prawie i ekonomii nazywa się to „path dependence”. „Path dependence” (przeszłe uwarunkowania ścieżki rozwoju) to koncepcja, zgodnie z którą przeszłe wydarzenia, decyzje i warunki historyczne wpływają na przyszłe wybory. Oznacza to, że „historia ma znaczenie”, a wczesne wybory tworzą samonapędzające się mechanizmy naukowe, społeczne, ekonomiczne, polityczne, prawne kształtujące teraźniejszość i przyszłość w sensie pozytywnym lub negatywnym.

Reklama
Reklama

Projekt „uzdrowienia” sądów w Polsce autorstwa prezydenta Karola Nawrockiego przejdzie do historii, podobnie jak do historii przeszedł Stanisław Car, minister sprawiedliwości w II RP, autor demontażu rządu prawa w II RP. Pisałem o tym na łamach „Rzeczpospolitej”. Pisałem, że niezależne sądy w Polsce od 1918 r. są dobrem luksusowym (trwały ok. 30 lat od 1918 r. do dzisiaj), choć powinny być dobrem powszechnym. Niezależne sądy i niezawiśli sędziowie są bezpieczną przystanią dla nas wszystkich przed nadużyciem każdej władzy, co dotyczy także biznesu. Niezależne sądy i niezawiśli sędziowie stoją na straży tego, aby rządzący byli dla rządzonych, a nie rządzeni dla rządzących.

Czy mogą istnieć niezależne sądy bez niezawisłych sędziów?

Kluczowym elementem projektu Prezydenta RP Karola Nawrockiego mającego zapewnić rządzonym prawo dostępu do niezależnego sądu i niezawisłego sędziego jest art. 18 par. 5. Podkreślam, że jest to koniunkcja, ponieważ niezależny sąd bez niezawisłego sędziego nie istnieje, jest wydmuszką. Sąd bez niezawisłego sędziego jest tylko skorupą jaja, fasadą sklepu Wokulskiego, którą jeszcze możemy oglądać przy pomniku Kopernika na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Owa fasada sklepu Wokulskiego też niedługo zniknie i pozostanie… nic.

Sąd tworzą sędziowie. Instytucje tworzą ludzie. Nie rozumiem argumentacji, że zakwestionowanie sądu jako instytucji w orzecznictwie TSUE i ETPC nie jest równoznaczne z zakwestionowaniem statusu sędziego. Szpital bez lekarzy nie jest szpitalem, bo… nie leczy. Samochód bez silnika nie jest samochodem, bo nie… chodzi. Nie ma sądu bez prawidłowo powołanych sędziów w procedurze gwarantującej im niezawisłość dla dobra tych, których mają sądzić. Sędzia rozstrzyga a nie załatwia. Ów art. 18 par. 5 projektu Prezydenta RP mówi (przepisy gadają a nawet krzyczą), że obwieszczenie Prezydenta RP o wolnych stanowiskach sędziowskich: „jest czynnością urzędową Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej polegającą na podaniu do publicznej wiadomości w sposób autorytarny informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich i asesorskich przewidzianych do objęcia w poszczególnych sądach”.

Czytaj więcej

Beata Morawiec: Warto bronić się przed bezprawnymi poczynaniami władzy

Niedawno odszedł prof. Adam Strzembosz, który mówił: „Jaka konstytucja może być mocna na autokratów. Przecież konstytucja to jest świstek papieru, jeżeli za nią nie stoją instytucje i ludzie”. Czy pamiętamy te słowa? Czy zapomnieliśmy, ponieważ prof. Adam Strzembosz odszedł? O tym też pisałem o tym na łamach „Rzeczpospolitej”.

Rok wcześniej odszedł Marian Turski, który w przemówieniu z okazji 75-lecia wyzwolenia Auschwitz wygłoszonego 20 stycznia 2020 r. mówił m.in.

Reklama
Reklama

„władza widzi [...] ogarnia znieczulica [...]. Przestają reagować na zło. I wtedy ta władza może sobie pozwolić na dalsze przyspieszenie procesu zła. [...] Auschwitz dreptał małymi kroczkami, zbliżał się, aż stało się [...] Nie bądźcie obojętni, jeżeli widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, kiedy widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek władza narusza przyjęte umowy społeczne, już istniejące [...] Bo nawet się nie obejrzycie, jak na was, na waszych potomków jakiś Auschwitz nagle spadnie z nieba”.

Czy pamiętamy te słowa? Czy zapomnieliśmy, ponieważ Marian Turski odszedł?

Od 1918 r. nigdy w projekcie ustawy przygotowanym przez Prezydenta RP, ów Prezydent RP nie przyznał sobie prerogatywy, którą sam nazwał „autorytarną”. Może przewaga doktora historii prezydenta Nawrockiego nad marszałkiem Piłsudskim i ministrem Carem polega na tym, że nie jest hipokrytą. Nie traktowałbym tego jednak jako cnotę, ale jako przesunięcie granic tego, co było dotąd niewyobrażalne. Wywołuje to niepokój, w szczególności, gdy znany profesor podkreślający, jak dzielnie walczy piórem o praworządność, uczący studentów, pyta (jego zdaniem) retorycznie, komu jeszcze dzisiaj zależy na niezależnych sądach i niezawisłych sędziach. Milionom Polaków zależy. Polecam owemu profesorowi i osobom, które idą za jego głosem, słowa prof. Adama Strzembosza i Mariana Turskiego oraz uważną lekturę projektu przywrócenia rządów prawa autorstwa obecnego Prezydenta RP.

Słuchajmy ze zrozumieniem niebezpiecznych słów i nie lekceważmy ich w szczególności, gdy pochodzą od Prezydenta RP, który domaga się od parlamentu, aby uchwalił, że Prezydent RP ma „autorytarne” prerogatywy.

Nie lekceważmy niebezpiecznych słów. Ów profesor także może potrzebować niezależnego sądu złożonego z niezawisłych sędziów i adwokata wierzącego w praktyczne znaczenie złożonego ślubowania, że będzie stał na straży rządów prawa. Profesor prawa, sędzia, adwokat, radca prawny, prokurator nie jest najemnikiem rządzących. Każdy może potrzebować niezawisłego sędziego i adwokata, tak jak lekarza.

Reklama
Reklama

Słuchajmy ze zrozumieniem niebezpiecznych słów i nie lekceważmy ich w szczególności, gdy pochodzą od Prezydenta RP, który domaga się od parlamentu, aby uchwalił, że Prezydent RP ma „autorytarne” prerogatywy. Nie stąpajmy po śladach, które odstraszają, przed czym przestrzegał wybitny sędzia Izby Cywilnej Sądu Najwyższego Jacek Gudowski. Sąd jako instytucja nie może być wydmuszką jakiegokolwiek polityka, w tym Prezydenta RP bez względu na to, kto zajmuje ten najwyższy urząd. Sędzia nie jest urzędnikiem Prezydenta RP, ani premiera RP. Bycie sędzią to służba rządzonym. Rządy prawa to rządy wartości, a nie rządy większości. Wartościami nie wolno kupczyć.

Czytaj więcej

Michał Romanowski: Niezależne sądy są w Polsce od 108 lat dobrem luksusowym
Opinie Prawne
Mateusz Mikowski: Podwójne zaprzeczenie w sprawie KRS
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Maciej Gutowski, Piotr Kardas: Jeszcze o orzeczeniach nieistniejących
Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Śmierć mObywatela jest nieunikniona
Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama