W komentarzu Tomasza Pietrygi z 26 stycznia 2017 r. „Wesołe jest życie sędziego" postulat zmiany stanu spoczynku sędziów oparty jest na jednym przykładzie, bez szczegółów. Tymczasem dyskusję warto oprzeć na rzetelnych danych.

Nie tylko sędziowie mają inaczej uregulowaną kwestię emerytalną, bo i służby mundurowe, prezydent RP (władza wykonawcza), który po złożeniu urzędu otrzymuje emeryturę znacznie wyższą niż przeciętna, ochronę, pieniądze na prowadzenie biura. Pielęgniarka też korzysta z „przywilejów" – za pracę w warunkach szkodliwych należy się wcześniejsza lub pomostowa emerytura, dodatki, wyższa stawka wynagrodzenia. Nauczycielka ma prawo do wcześniejszej emerytury, dodatku za pracę w warunkach uciążliwych, dłuższego urlopu, urlopu zdrowotnego.

Sędzia może przejść w stan spoczynku po osiągnięciu wieku emerytalnego, chyba że nie chce. Wielu nadal pracuje.

Sędziego przenosi się w stan spoczynku na jego wniosek albo na wniosek kolegium sądu, jeżeli z powodu choroby lub utraty sił uznany został przez lekarza orzecznika ZUS za trwale niezdolnego do pełnienia obowiązków. Przejście nie jest arbitralną decyzją, ale uwarunkowaną względami zdrowotnymi koniecznością odsunięcia od orzekania. Jeżeli przeszkoda znika, sędzia może wrócić do orzekania po badaniach stanu zdrowia.

Czym jest stan spoczynku? Nie jest emeryturą, jak powszechnie się twierdzi. Jest to stan czuwania na posterunku, ponieważ służba sędziowska trwa do śmierci.

Za uchybienie godności sędziego po przejściu w stan spoczynku i w okresie pełnienia służby sędzia odpowiada dyscyplinarnie, czego nie doświadcza np. pielęgniarka, nauczycielka ani dziennikarz. Jest osobą publiczną, obowiązują go obostrzenia w życiu prywatnym, nie korzysta ze swobody, jak inne grupy zawodowe na emeryturze. Często działa społecznie, nie może prowadzić działalności zarobkowej bez zgody sądu.

Karą dyscyplinarną jest upomnienie, nagana, zawieszenie podwyższenia uposażenia od roku do lat trzech, a nawet pozbawienie prawa do stanu spoczynku wraz z prawem do uposażenia. Nauczycielce, pielęgniarce czy dziennikarzowi nikt nie udziela nagany i nie odbierze emerytury np. za nieobyczajne zachowanie, wykroczenie, przestępstwo drogowe. Sędziowie do końca życia podlegają podwójnemu karaniu: dyscyplinarnemu i kodeksowemu. Z pełnieniem urzędu wiążą się szczególne obowiązki, zakazy i nakazy, którymi kierują się w życiu prywatnym i zawodowym. Takich obostrzeń i odpowiedzialności nie ma żadna inna grupa zawodowa.

Służba sędziego jest stresogenna ze względu na ilość i ciężar podejmowanych codziennie decyzji dotyczących obywateli. Sędziowie nie mają określonego czasu pracy. Czytanie akt, wielogodzinne przygotowanie do rozpraw, pisanie uzasadnień wyroków – wszystko to odbywa się kosztem czasu wolnego, weekendów i snu. Szukanie rozwiązań i ważenie decyzji jest pracą niewidoczną. Przemyślenie decyzji w trudnej sprawie trwa tygodniami, miesiącami. W razie urlopu, zwolnienia lekarskiego sprawy czekają na powrót sędziego, nikt czynności orzeczniczych za niego nie wykona. Normą jest pisanie uzasadnień na urlopie macierzyńskim. Pielęgniarka po wyjściu z pracy nie musi o niej myśleć, nauczyciel ma zmniejszony limit godzin lekcyjnych, a pozostałe obowiązki, jak przygotowanie do zajęć, wykonuje w wymiarze czasu pracy. Nie musi odrabiać czasu lekcyjnego po zwolnieniu lekarskim.

Pracy w sądach przybywa, a na jednego sędziego przypada po kilkaset spraw bieżących do załatwienia. Coraz częstsze są nawet u młodych sędziów choroby układu krążenia i kręgosłupa, udary, zaburzenia snu. Znałam sędziego, który zmarł na zawał tuż przed swoją wokandą. Akta ważą do kilkudziesięciu kilogramów. Trzeba zadać sobie pytanie, co należy się za taką służbę i dlaczego ustawodawca postanowił wyróżnić stanem spoczynku akurat tę grupę zawodową.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Te wszystkie argumenty nie mają na celu obrony „przywilejów" sędziowskich, lecz przybliżenie przyczyn i podstaw takiej regulacji. Byłoby cudownie, gdyby wszystkie grupy zawodowe miały zapewnione godne warunki finansowe w razie choroby lub emerytury. Sporo grup, mniej lub bardziej, jest obciążonych ryzykiem utraty zdrowia i odpowiedzialnością w związku z warunkami pracy. Z tego zestawienia wynika, że za bezpieczniejszą i mniej szkodliwą może być uznana praca dziennikarza.

Autorka jest sędzią Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. i prezesem gorzowskiego oddziału SSP Iustitia