Reklama

"Incydent zamieciony ?pod dywan"

List do „Rzeczpospolitej”
Urszula (z lewej) i Agnieszka Radwańskie na igrzyskach olimpijskich w Londynie

Urszula (z lewej) i Agnieszka Radwańskie na igrzyskach olimpijskich w Londynie

Foto: Fotorzepa, Piotr Nowak

Jacek Muzolf, prezes PZT:

W „Rz” z 21 lutego ukazał się artykuł Jakuba Kowalskiego pt.

„Incydent zamieciony pod dywan”

, zawierający komentarz do zachowania kibiców podczas meczu tenisowego Pucharu Federacji Izrael – Polska, który 9 lutego odbył się w Ejlacie. Nie wdając się w dyskusję co do ocen publicysty, chcielibyśmy sprostować jego trzy stwierdzenia dotyczące faktów.

Po pierwsze: nie jest prawdą, jak pisze red. Kowalski, że „incydent w Izraelu media w zasadzie przemilczały (nie licząc portali Niezalezna.pl i Narodowcy.net)”.
Obszerne artykuły na ten temat ukazały się np. w „Przeglądzie Sportowym” oraz „Gazecie Wyborczej” i zostały przedrukowane lub cytowane przez wiele mediów. Wypowiadał się w nich m.in. w imieniu PZT dyrektor sportowy związku Wojciech Andrzejewski.

Reklama
Reklama

Po drugie: „Najgorsze, co możemy zrobić w przypadku incydentu z Izraelem, to zamieść sprawę pod dywan”. Jedna mała literka czyni sens i wagę faktu zupełnie innymi – incydent był w Izraelu (jak słusznie sam autor napisał poprzednio), a nie z Izraelem. Niesportowe (podkreślamy: niesportowe, a nie chuligańskie czy niezgodne z prawem) zachowanie kilku kibiców powinno zostać skwitowane przeprosinami ze strony organizatorów, ale nie wywoływaniem międzypaństwowego konfliktu medialno-dyplomatycznego.

Po trzecie: „Podobnych wyczynów nie można też puścić płazem i trzeba przynajmniej rzetelnie je opisać, podpierając stosownym dementi do światowej federacji tenisowej ze strony PZT. Które pewnie nie nastąpi (...)”. Otóż nie „dementi” – bo co tu dementować? – ale informacja została przez związek wysłana do ITF 20 lutego; wnioskował o to m.in. kapitan (selekcjoner) tenisowej reprezentacji Polski kobiet Tomasz Wiktorowski. Wskazujemy w tym piśmie na organizacyjne niedociągnięcia podczas turnieju w Ejlacie. Nikt z naszej ekipy nie potwierdził „lżenia i wyzywania” zawodniczek, czy tym bardziej tego, że „Pod adresem Polek padały okrzyki: »Katolickie suki!« (...)”.

—Jacek Muzolf, prezes PZT

Od autora

Niesportowe zachowanie, o którym wspomina prezes Jacek Muzolf, dyrektor sportowy PZT Wojciech Andrzejewski wcześniej nazwał szowinistycznym, a członek ekipy Dawid Celt wręcz chamskim. To pokazuje, że spór dotyczy oceny, a nie merytoryki zajścia.

Samo zdarzenie w Izraelu potwierdził członek polskiej ekipy, cytowany przez portal Niezalezna.pl, ale huczy o nim też anglojęzyczna blogosfera, w tym strony izraelskie – w tym wypadku blogerzy powołują się na własne doświadczenia, a relacje cytują padające z trybun określenie „catholic bitches”, które niestety można przetłumaczyć jeszcze dosadniej niż „katolickie suki”.

Także Piotr Radwański, ojciec polskich tenisistek, potwierdza, że obraźliwe określenia – jeszcze gorsze niż cytowane powyżej i w moim tekście – padały z trybun nie tylko po polsku i angielsku, ale także po rosyjsku i hebrajsku. Zachowanie kibiców on z kolei nazywa skandalicznym. Nie ma więc racji PZT, pisząc, że zdarzenie nie jest potwierdzone. Co więcej, sam Andrzejewski – do którego słów odsyła sprostowanie – mówił o wrogich okrzykach, rzucaniu mięsem i widowni chcącej „wbić nóż w plecy” (choć zarazem uspokajał, że nie doszukuje się w tym zachowaniu wątków antysemickich – ja również). Ładne mi niesportowe zachowanie. Toż to chamstwo w czystej postaci niemające nic wspólnego z duchem fair play i nawet jeśli wywołane przez kilku zacietrzewionych idiotów – wymaga stanowczego odporu.

Reklama
Reklama

To właśnie była istota mojego tekstu – gdyby takie przyjęcie spotkało w Polsce tenisistki żydowskie, mainstreamowe media urządziłyby chuliganom należny lincz, a przecież mechanizm obronny musi działać w dwie strony. „Zachowanie kilku kibiców powinno zostać skwitowane przeprosinami ze strony organizatorów, ale nie wywoływaniem międzypaństwowego konfliktu medialno-dyplomatycznego” – pisze Muzolf. Pełna zgoda: trzeciej wojny światowej nie mam zamiaru wywoływać, ale przeprosin organizatorów meczu chętnie wysłucham.

—Jakub Kowalski

felietony
Amerykanom wyłączają się wszelkie hamulce
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie polityczno - społeczne
Chińska transformacja w galopie Ognistego Konia
Opinie polityczno - społeczne
Komisja do zbadania pedofilii w Kościele powstała – czy spełni oczekiwania?
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Nizinkiewicz: Wielki plan prezydenta Nawrockiego. PiS może wygrać wybory, ale nie zdecyduje o wyborze premiera
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama