Reklama

Michał Szułdrzyński komentuje sprawę likwidacji WSI

Można próbować zrozumieć motywy sędziów i prokuratorów, którzy w sprawie dotyczącej oskarżeń pod adresem Antoniego Macierewicza robili wszystko, by umyć ręce. Każda decyzja usadowiłaby ich w samym środku potężnej wojny politycznej. Pociągnięcie wiceszefa PiS do odpowiedzialności oznaczałoby cios w to ugrupowanie, uznanie zaś, że przy likwidacji WSI nie doszło do nieprawidłowości, byłoby policzkiem dla tych, którzy z raportu Macierewicza uczynili główny akt oskarżenia przeciwko IV RP.

Nie na tym polega jednak apolityczność wymiaru sprawiedliwości, że w politycznych sprawach zasłania się kazuistycznymi teoriami (np. że Macierewicz nie przekroczył uprawnień, bo nie miał etatu). Od sądów i prokuratury oczekuje się odwagi.

Dlatego w przeciwieństwie do sądów niższej instancji i prokuratury Sąd Najwyższy, który odmówił stwierdzenia, czy Macierewicz był czy nie był urzędnikiem, postąpił odważnie. Orzekł bowiem, że kwestia ta nie ma znaczenia dla sprawy. Można to też rozumieć jako przyganę wobec prokuratury. Ewentualne przekroczenie uprawnień i tak się przedawniło już dwa lata temu i jeśli dziś należy coś zrobić, to sprawdzić, czy w raporcie o likwidacji WSI nie napisano nieprawdy i czy nie ujawniono w nim tajemnic państwowych. Mam nadzieję, że prokuratura i sądy jednoznacznie orzekną wreszcie, jak to z działalnością WSI było.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama