Od kilku miesięcy zwracałem uwagę, że obecna kampania prezydencka w Stanach Zjednoczonych, ze względu na pogarszającą się formę prezydenta Joe Bidena, będzie dotyczyć przede wszystkim przyszłości politycznej obecnej wiceprezydent USA. Nie znaliśmy jej w Polsce. Na znali jej też tak naprawdę Amerykanie. Ale już w pierwszym, niezwykle udanym przemówieniu, Kamala Harris pokazała siłę.
Dlaczego do tej pory była nieustannie chowana w drugim szeregu administracji Joe Bidena? Czemu tak rzadko eksponowano ją nawet w ramach typowo reprezentacyjnych obowiązków drugiej osoby w państwie? Wielu z nas nigdy nie słyszało jej głosu i sposobu mówienia, a zapewniam, że jako osoba, która połowę swojego dorosłego życia była otoczona Amerykanami, jestem zachwycony jej ciekawą mieszanką akcentów i melodyjnością głosu. W jej sposobie mówienia pobrzmiewa nuta jamajskiej hybrydy angielskiego, zapewne odziedziczona po ojcu, zmieszana z lekką intonacją rodem z Indii – ojczyzny jej matki. To wszystko ze słonecznym akcentem kalifornijskim tworzy ciekawy bukiet. Do tego pani wiceprezydent mówi tak wyraźnie, że nawet cudzoziemcy nie mają najmniejszego problemu ze rozumieniem jej słów.
Czytaj więcej
Rezygnacja Joe Bidena z wyścigu do Białego Domu nie oznacza, że Kamala Harris automatycznie przej...
Nim przejdę do krytyki dodam, że już cztery lata temu skradła mój męski zachwyt. Podoba mi się jej autentyczny i naturalny śmiech oraz niezwykle ciepły sposób odnoszenia się do rozmówców. Przy niej Donald Trump wygląda na ponurego seniora, który czasami zdaje się naśladować generała Georga Pattona lub Benito Mussoliniego. Gdyby wybory prezydenckie były konkursem piękności, Harris już mogłaby meblować gabinet owalny.
Kamala Harris, czyli duch Hugo Chaveza w Białym Domu
Jednak to nie są wybory miss polityki, ale przede wszystkim twarda walka na programy. Kamala Harris zdaje się być znakomicie przygotowana merytorycznie w zakresie praworządności, polityki społecznej i ochrony środowiska. Jest też pierwszorzędnym mówcą sądowym z wieloletnim doświadczeniem oskarżyciela, który potrafi manipulować emocjami osób zasiadających w ławach przysięgłych.