Marcin Łuniewski: Jacek Bartosiak popełnił plagiat, ale tu chodzi o coś więcej niż stopień doktora

To nie sukces Jacka Bartosiaka tak denerwuje, a jego pycha, wyniosłość, wrzucanie szkodliwych treści do debaty o świecie, a przede wszystkim przekonanie o wybitności niepoparte naukowym dorobkiem – autor „Plusa Minusa” polemizuje z Janem Maciejewskim.

Publikacja: 27.06.2024 04:30

Jacek Bartosiak

Jacek Bartosiak

Foto: PAP/Rafał Guz

Jacek Bartosiak bez wątpienia osiągnął sukces, sukces biznesowy. Na straszeniu wybuchem wojny, której datę co jakiś czas przesuwa, zbudował swoje małe „geopolityczne imperium”. I choć na początku, jak pisze Jan Maciejewski w magazynie „Plus Minus”, faktycznie można było Bartosiaka chwalić za sprawienie, że tematy międzynarodowe trafiły pod strzechy, to z czasem stał się ofiarą swojego własnego sukcesu.

Zarzucanie krytykom Jacka Bartosiaka „kundlizmu” po prostu nie przystoi

Z kolejnymi sprzedanymi książkami rosło ego Jacka Bartosiaka i poczucie nieomylności. Alergiczna wręcz reakcja na nawet najbardziej merytoryczną krytykę stała się jego znakiem rozpoznawczym. Inną typową dla niego taktyką były wezwania do debaty, a potem jej unikanie. Gdy proste recepty skomplikowanych zagadnień, chwalenie szkodliwej dla Polski koncepcji koncertu mocarstw i podważanie skuteczności NATO zaczęły zastępować rozważania o stosunkach międzynarodowych, Bartosiaka zaczęli krytykować eksperci.

Czytaj więcej

Jan Maciejewski: Kundlizm i debartosiakizacja

I to, że Jan Maciejewski nie zna ich nazwisk, nie zmniejsza ich dorobku i wiedzy o świecie popartej latami badań w terenie. Pisanie w ich kontekście o „kundlizmie” po prostu nie przystoi.

Dlaczego plagiatu nie można przemilczeć

Popularność nie oznacza, że idzie za nią jakość. Harlekiny też przeczytało więcej osób niż „Dżumę” Alberta Camusa. To jednak nie sukces Jacka Bartosiaka tak denerwuje, a jego pycha, wyniosłość, wrzucanie szkodliwych treści do debaty o świecie, a przede wszystkim przekonanie o wybitności niepoparte naukowym dorobkiem. Chyba że uznamy za taki dorobek jego tajne „kontakty w Pentagonie", którymi tak lubi się chwalić.

Mimo zapewnień o swojej niewinności Jacek Bartosiak nie zgadza się na opublikowanie opinii i dowodów przedstawionych w toku postępowania w PAN

Jego samouwielbienie jest tak duże, że gdy Polska Akademia Nauk (PAN) zajmowała się sprawą odebrania mu doktoratu, Jacek Bartosiak niemal ogłosił się doktorem ludowym, bo przecież jego książki czyta mnóstwo ludzi i to oni decydują, czy jest doktorem. Sprawa oskarżeń o plagiat, które zupełnie pominął Jan Maciejewski w swoim felietonie, jest poważna. Po miesiącach analiz PAN uznała, że geopolityk dopuścił się oszustwa, pisząc swój doktorat. A to od tego doktoratu zaczęła się cała jego geopolityczna kariera, więc ten skandal kładzie się cieniem na jego kolejnych pracach.

W sprawie Jacka Bartosiaka chodzi o przestrogę dla innych

Mimo zapewnień o swojej niewinności Jacek Bartosiak nie zgadza się na opublikowanie opinii i dowodów przedstawionych w toku postępowania w PAN. Zamiast tego grzmi o wymierzonym w niego spisku. I nie o stopień naukowy tu chodzi, bo nie jest on żadnym gwarantem wiedzy, ani o „debartosiakizację” polskiej debaty o sprawach międzynarodowych, a o uczciwość i przestrogę dla innych. To także oczyszczenie dla polskiej akademii. W końcu Jacek Bartosiak wiele razy krytykował ją za niski poziom, jaki reprezentuje.

Autor

Marcin Łuniewski

Stały autor magazynu „Plus Minus” piszący o sprawach zagranicznych

Jacek Bartosiak bez wątpienia osiągnął sukces, sukces biznesowy. Na straszeniu wybuchem wojny, której datę co jakiś czas przesuwa, zbudował swoje małe „geopolityczne imperium”. I choć na początku, jak pisze Jan Maciejewski w magazynie „Plus Minus”, faktycznie można było Bartosiaka chwalić za sprawienie, że tematy międzynarodowe trafiły pod strzechy, to z czasem stał się ofiarą swojego własnego sukcesu.

Zarzucanie krytykom Jacka Bartosiaka „kundlizmu” po prostu nie przystoi

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?
felietony
Gambit Emmanuela Macrona i polskie karpie cieszące się na Wigilię
Opinie polityczno - społeczne
Daniel Jankowski: W upamiętnianiu powstania warszawskiego nie chodzi o spieranie się, czy było warto
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Rzeź wołyńska w naszych głowach
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Dla Ukraińców nigdy nie było dobrego czasu, by uczcić ofiary Wołynia
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą