Roman Kuźniar: Tarcza Wschód jak historyczna rekonstrukcja

W odpowiedzi na agresję Moskwy trzeba podejmować działania poprzedzone analizą sytuacji geostrategicznej. Tymczasem można odnieść wrażenie, że rząd Donalda Tuska kontynuuje postawę PiS-u – ma być szybko i dla efektu. Przykładem jest projekt „Tarczy Wschód”.

Publikacja: 27.05.2024 17:35

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk (2P) i szef SGWP gen. Wiesław Kukuła (P) podczas prezen

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk (2P) i szef SGWP gen. Wiesław Kukuła (P) podczas prezentacji Narodowego Planu Obrony i Odstraszania "Tarcza Wschód"

Foto: PAP/Marcin Obara

Rosja jest państwem bandyckim, bo bandycka jest mentalność jej obecnych przywódców z Putinem na czele (pisałem o tym wielokrotnie na łamach „Rzeczpospolitej”). Zachód, zdający się tego nie dostrzegać przez długi czas, został na dobre obudzony jej kolejną, już wielką agresją w lutym 2022 r. Można powiedzieć: lepiej później niż wcale. I jest to przebudzenie całkiem imponujące, a przecież to dopiero początek. Najważniejsze, że już nikt nie ma złudzeń, skończyło się samooszukiwanie. Potężna przewaga Zachodu, o której mówił minister Sikorski w swym niedawnym exposé, będzie się tylko coraz silniej zaznaczać, także w sferze militarnej.

Niemal cały Zachód, a zwłaszcza jego instytucje, które temu służą (NATO, UE), podejmują działania obronno-odstraszające oraz wzmacniające naszą odporność na działania hybrydowe. Wszyscy szczepimy się przeciw Rosji. Polska robi w tym względzie więcej i szybciej niż wiele innych państw, i to jest zrozumiałe. Zarazem ważne jest, aby tego wszystkiego nie robić w gorączce, bo nie ma takiej potrzeby. Rosja po ponad dwóch latach otwartej wojny nie była w stanie przekroczyć linii Dniepru, w dużym stopniu dzięki zachodniej pomocy dla bohaterskiej Ukrainy. Działania podejmowane w odpowiedzi na agresję i politykę Moskwy trzeba podejmować na podstawie uważnej analizy sytuacji geostrategicznej, nie dla zdobycia poklasku czy w reakcji na sondaże. Tymczasem można niekiedy odnieść wrażenie, że nowy rząd kontynuuje postawę poprzedników – ma być szybko i dla efektu. Przykładem, który to potwierdza, jest w moim przekonaniu projekt „Tarczy Wschód”.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Polacy za Tarczą Wschód

Czym ma być projekt „Tarczy Wschód”?

Z tego, co obecnie wiemy, masywna „Tarcza” ma stanowić zaporę przed zmasowaną inwazją lądową, czyli otwartą agresją ze strony Rosji, przez obwód kaliningradzki i Białoruś. Inwazji podobnej do tej, jaką Rosja podjęła przeciwko Ukrainie. To przecież ta wojna jest inspiracją dla „Tarczy”. Naturalnie nasuwa się myśl, że projekt jest wzorowany na podobnych rozwiązaniach znanych z Europy Zachodniej. To nie tylko linie Maginota czy Zygfryda, lecz ich pierwowzór – mający chronić Francję „żelazny pierścień” marszałka Sébastiena le Prestre de Vaubana w czasach Ludwika XIV. Warto tu przypomnieć, że ten imponujący system twierdz i umocnień szybko stracił swą użyteczność ze względu na rozwój artylerii. Linię Maginota Niemcy łatwo obeszli przez Ardeny. Wreszcie przykład najnowszy: 7 października 2023 r. Hamasowcy łatwo pokonali przeszkody wzdłuż granicy z Izraelem za pomocą prymitywnych motolotni.

Ale chronić przed możliwym wrogiem się trzeba. Równie ważne jest jednak w tej egzystencjalnej sprawie rozpoznanie natury zagrożenia, czyli intencji i możliwości wroga, w tym sytuacji geostrategicznej, która warunkuje realność zagrożenia. W przypadku projektu „Tarcza Wschód” należałoby rozważyć trzy kwestie, czy też odpowiedzieć na trzy pytania.

Tereny, na których powstać ma "Tarcza Wschód"

Tereny, na których powstać ma "Tarcza Wschód"

PAP

Po pierwsze, czy Rosja ma intencje wyruszenia przeciwko Polsce (Europie) z wielką ofensywą lądową, czy taka leży w interesie Rosji. Wbrew wielu alarmistycznym poglądom nic na to nie wskazuje. Przykład Ukrainy jest tu całkowicie bezużyteczny. Wobec Ukrainy Rosja miała pretensje terytorialne, często je ogłaszała i taką inwazję zapowiadała. A to ze znanych powszechnie powodów historyczno-ideowych. Rosja ich nie ukrywa. Czy Moskwa ma pretensje terytorialne lub domaga się „denazyfikacji” władz w Polsce? Nic o tym nie wiadomo. Putin, niczym Hitler na Polskę, miał apetyt na Ukrainę i postanowił go zaspokoić. Hitler w sensie podboju miał ochotę na więcej, Putin nie, choć uwielbia straszyć.

Po drugie, czy Rosja ma zdolności wojskowe przeprowadzenia takiej inwazji. Doświadczenie wojny przeciwko Ukrainie pokazuje, że są one niewystarczające. Ukraina musi się bronić na froncie długości 1200 km, a przecież Rosji nie udało się nawet przekroczyć linii Dniepru. Gdyby Rosja zaczęła gromadzić wojsko w celach takiej ofensywy na niewielkim terytorium obwodu kaliningradzkiego czy zachodniej Białorusi (gdyby ona je przepuściła), skończyłoby się masakrą na trudną do wyobrażenia skalę. Jej żołnierze byliby łatwym celem uderzeń artylerii dalekiego zasięgu i z powietrza. Wolę uniknąć literackiego naturalizmu w opisie tego, jak by to wyglądało.

I po trzecie, czy Rosja chce wielkiej wojny z sojuszem atlantyckim. Wszakże klasyczna agresja, na większą skalę, właśnie to by oznaczała. Ze względu na dysproporcję sił taka wojna skończyłaby się klęską Rosji i Putin publicznie się od tego odżegnuje. Upływ czasu będzie ten stosunek sił jedynie pogarszał na niekorzyść Rosji.

Czytaj więcej

"Tarcza Wschód" - strategiczny projekt militarny. MON prezentuje założenia programu

Jak Polska powinna się zbroić wobec zagrożenia ze strony Rosji?

Zmiana na stanowisku ministra obrony w Rosji wskazuje, że idzie ona w kierunku „jednolitej doktryny obronnej” komisarza Michaiła Frunzego (zastąpił Lwa Trockiego) z okresu międzywojennego. Chodziło o połączenie w jedną całość potencjału gospodarczego, militarnego i społecznego Rosji. I był w tym sens obronny, bowiem miało jej to pomóc przetrwać czas okrążenia po rewolucji. W dłuższej perspektywie sprawdziło się jednak słabo, bo przecież Niemcy łatwo doszli pod Moskwę, a ostatecznie przegrali głównie wskutek własnych błędów.

Wobec zagrożenia ze strony Rosji trzeba się przygotowywać i zbroić na wiele sposobów, ale z uwzględnieniem jej rzeczywistych ambicji i możliwości oraz kontekstu geostrategicznego. Tarcza czy linia, o której tu mowa, zapowiada się w tej chwili koncepcyjnie jako wprawdzie nowoczesna, lecz historyczna rekonstrukcja. Szybciej, niż myślimy, może stać się chętnie odwiedzanym przez turystów militarnym skansenem, nawet jeśli dziś naszpikowanym elektroniką. I trzeba dodać, że gdyby rzeczywiście miała mieć sens, musiałaby biec także wzdłuż granicy z Ukrainą. Zgodzimy się chyba, że Rosja mogłaby z ofensywą lądową ruszyć przeciwko Zachodowi tylko wtedy, gdy położy na łopatki Ukrainę, na co na szczęście z naszą i Bożą pomocą się nie zapowiada. A także wzdłuż granicy z Litwą, aby Rosja nie mogła obejść „Tarczy” jak Niemcy linii Maginota.

Ktoś może powiedzieć, że 10 mld zł to nie są duże pieniądze. Wszak kontrakt na karakale, których pozbawił nas największy szkodnik w sektorze obronności Polski ostatnich lat Antoni Macierewicz, opiewał na „zaledwie” 13,5 mld zł. Warto je jednak wydawać na to, co naprawdę będzie służyć bezpieczeństwu kraju. A przy tym nie tworzyć iluzji, że w razie czego „nie oddamy ani guzika”. Kopuła, nowoczesne lotnictwo, artyleria dalekiego zasięgu, odporność infrastruktury krytycznej – tutaj trzeba mądrze wydawać pieniądze na nasze bezpieczeństwo. I w takich sprawach nie należy się kierować badaniami opinii publicznej. Przypomnijmy, że to ona wybiera naszych przedstawicieli na festiwal Eurowizji…

Rosja jest państwem bandyckim, bo bandycka jest mentalność jej obecnych przywódców z Putinem na czele (pisałem o tym wielokrotnie na łamach „Rzeczpospolitej”). Zachód, zdający się tego nie dostrzegać przez długi czas, został na dobre obudzony jej kolejną, już wielką agresją w lutym 2022 r. Można powiedzieć: lepiej później niż wcale. I jest to przebudzenie całkiem imponujące, a przecież to dopiero początek. Najważniejsze, że już nikt nie ma złudzeń, skończyło się samooszukiwanie. Potężna przewaga Zachodu, o której mówił minister Sikorski w swym niedawnym exposé, będzie się tylko coraz silniej zaznaczać, także w sferze militarnej.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Zbigniew Lewicki: Zmiany PiS w MSZ były złe. Teraz potrzeba większego wyczucia
Opinie polityczno - społeczne
Konrad Szymański: Wynik wyborów do PE nie przynosi rewolucji w UE
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Jaki jest polityczny stan gry po oświadczeniu Polsatu w sprawie startu Doroty Gawryluk w wyborach prezydenckich?
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Z procesją przez Zbawix
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Łepkowski: Dlaczego Donald Trump straszy pokojem za wszelką cenę
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży