Reklama

Michał Szułdrzyński: Tusk vs. Kaczyński, bitwa nie o 800+, ale o (nie)wiarygodność

Władza wpadnie w ręce tego, kto skuteczniej przekona wyborców, że to przeciwnik jest bardziej niewiarygodny niż on. Wszystkie argumenty, jakie padają w tej dyskusji, to broń obosieczna i może tak samo uderzyć w PO, jak i w PiS.
Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Gaj w Tr

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami osiedla Gaj w Trzebini

Foto: PAP/Art Service

Nowa faza kampanii, w której znalazła się polska polityka po ogłoszeniu trzech obietnic wyborczych podczas Programowego Ula (chciałbym poznać nazwisko speca, który wymyślił tak infantylną nazwę konwencji PiS), polega na tym, że dwie największe partie usiłują się codziennie wciągnąć w pułapkę. Przedstawiona w niedzielę przez Jarosława Kaczyńskiego obietnica: jak wygramy wybory, podniesiemy 500+ do 800 zł miesięcznie, miała na celu nie tylko zanęcenie własnych wyborców, ale też sprowokowanie Platformy Obywatelskiej do jakiegoś fałszywego ruchu. PiS liczyło, że PO zacznie krytykować rozdawnictwo, a wtedy będzie można skrytykować Tuska za hipokryzję, bo przecież sam ostatnio proponował 1500 zł babciowego. A do tego można by było dorzucić argumenty godnościowe o braku szacunku do Polaków, którzy pobierają to świadczenie.

Pozostało jeszcze 84% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama