Tusk ograł Kaczyńskiego przy użyciu 800+? „Nie wpadł w pułapkę”

„Dzięki wnioskowi o 800+ od czerwca, Tusk nie zostanie w telewizji rządowej twarzą tych, którzy chcą zabrać Polakom pieniądze. Dzięki przeprosinom PiS za inflację, a teraz za fiasko programu mieszkaniowego, Kaczyński chce pokazać, że potrafi przyznać się do porażek” – mówi Michał Szułdrzyński w rozmowie z Cezarym Szymankiem.

Publikacja: 17.05.2023 17:02

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński

Donald Tusk i Jarosław Kaczyński

Foto: PAP, Art Service, Leszek Szymański

Po tym jak Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polakom podniesienie świadczeń na dzieci z 500 zł do 800 zł miesięcznie, główny konkurent PiS, Platforma Obywatelska, natychmiast wszedł w polityczną licytację. I zażądał podwyżki 500+ nie od stycznia 2024 r., tylko od czerwca 2023 r., a także podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. zł.

Obietnice za miliardy złotych

Bezpośrednie koszty dla budżetu tych dwóch najnowszych obietnic wyborczych są ogromne. Premier Mateusz Morawiecki sam wyliczał, że podwyżka dodatków na dzieci o 60 proc., do 800 zł, to dodatkowy wydatek rzędu 24 mld zł.

– Kwota wolna od podatku w wysokości 60 tys. zł to co najmniej 35 mld zł ubytku w dochodach budżetu z tytułu PIT – szacuje Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. – A gdyby wszyscy podatnicy zarabiali tyle, by móc skorzystać z tej ulgi w całości, czyli do 5 tys. zł na miesiąc, to koszty wzrosłyby do nawet 90 mld zł.

Nie są to pierwsze, a zapewne i nie ostatnie, obietnice wyborcze. Warto przypomnieć choćby postulat podwyżek w sferze budżetowej, które już od jakiegoś czasu przedstawia i PSL, i Lewica, i PO. Jeśli podwyżki miałyby sięgnąć 20 proc., i dotyczyć wszystkich pracowników budżetówki, w tym urzędników, nauczycieli, pracowników służby zdrowia, wojska, policji itd., to z kasy państwa trzeba by wysupłać minimum 30 mld zł (kolejny ok. 1 proc. PKB).

Takie propozycje jak becikowe (w przypadku PO) czy żłobkowe (w przypadku Lewicy), czyli 1500 zł na opiekę nad dzieckiem w wieku do trzech lat, to wydatek rzędu 9–10 mld zł. Miliardowe ubytki w dochodach kasy państwa mogłyby też przynieść propozycja PSL dobrowolnego ZUS dla samozatrudnionych oraz brak opodatkowania pracy dodatkowej i w nadgodzinach. Za to Lewica podaje, iż budowa 300 tys. mieszkań w ciągu pięciu lat to koszt rzędu 100 mld zł (20 mld zł rocznie).

– Sytuacja w Polsce zaczyna przypominać Grecję, która także wpadła w pułapkę populizmu. Dwa silne ugrupowania przez lata ścigały się na obietnice i nawet jeśli zamieniały się miejscami w rządzie i opozycji, dalej naciskały na siebie, wymuszając nieodpowiedzialne ruchy. Doprowadziło to do kryzysu zadłużenia i kryzysu finansowego nie tylko w Grecji, ale też w całej Europie – ostrzega Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych.

Mieszkanie plus na minus

- Mieszkanie plus nie wypaliło. Wszyscy ci, którzy otrzymali mieszkania na wynajem w ramach programu, będą mogli na bardzo preferencyjnych warunkach je wykupić. I zamkniemy ten temat – tak minister rozwoju i technologii Waldemar Buda mówił w środę rano w programie „Rzecz o Polityce” na stronie rp.pl. I dodawał, że „mogę przeprosić za liderów tego projektu wówczas i pochylić czoła, ale nie kontynuujemy Mieszkania plus, bo ono się nie sprawdziło”.

W 2016 r. ówczesna premier Beata Szydło obiecywała, że polskie rodziny będą mieć szanse na tanie mieszkania, że młodzi będą mogli bezpiecznie planować przyszłość. Padały oszałamiające liczby: 100 tys. tanich mieszkań. Potem była nawet mowa o 300 tys. A cztery lata temu, przed poprzednimi wyborami, PiS, zapowiadając kontynuację Mieszkania+, nęcił wyborców, że do 2030 r. takich lokali może powstać nawet milion.

„Teraz dobrobyt rząd chce budować już nie poprzez wynajem, który daje młodym mobilnym ludziom wolność, ale poprzez własność. Od lipca ma obowiązywać program tanich kredytów hipotecznych. Podaży mieszkań taki program nie zwiększy, zwiększy za to popyt, co może doprowadzić do wzrostu cen nieruchomości. Na pewno jednak łatwiej jest rozdawać pieniądze (nieswoje) niż budować czynszówki. Do obietnic, zwłaszcza tych nonszalancko składanych przed wyborami, nie ma się co przywiązywać” – pisze Aneta Gawrońska w komentarzu „Mieszkanie+. Przedwyborcze czyszczenie wstydliwego tematu”.

Program mieszkaniowy rządu PiS sprawdziła Najwyższa Izba Kontroli. Jak czytamy w raporcie, działania podejmowane przez kolejnych ministrów w ramach programu Mieszkanie Plus (w latach 2016 – 2021) nie przyniosły oczekiwanych efektów, a tym samym nie wpłynęły znacząco na poprawę warunków i rozwiązanie problemów mieszkaniowych lokalnych społeczności.

Do końca października 2021 r. w ramach programu Mieszkanie Plus wybudowano 15,3 tys. mieszkań, a 20,5 tys. mieszkań znajdowało się w budowie. Wcześniej rząd deklarował, że do końca 2019 roku wybuduje 100 tysięcy mieszkań.

Z ustaleń kontrolerów NIK wynika, że od początku funkcjonowania programu społecznego budownictwa czynszowego, tj. od 2015 r. do końca I kwartału 2021 r., wybudowano 735 lokali na wynajem o umiarkowanym czynszu wobec prognozowanych 72,5 tys. do końca 2025 r., a przy udziale kredytu preferencyjnego wybudowano 4566 mieszkań wobec 30 tys. zakładanych do końca 2025 r.

Po tym jak Prawo i Sprawiedliwość obiecało Polakom podniesienie świadczeń na dzieci z 500 zł do 800 zł miesięcznie, główny konkurent PiS, Platforma Obywatelska, natychmiast wszedł w polityczną licytację. I zażądał podwyżki 500+ nie od stycznia 2024 r., tylko od czerwca 2023 r., a także podniesienia kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. zł.

Obietnice za miliardy złotych

Pozostało 92% artykułu
Kraj
Franciszek zdecydował co dalej z abp. Markiem Jędraszewskim
Kraj
Leszek Miller: Sprawa Romanowskiego? Mogło dojść do prawniczego sabotażu
Kraj
Lawina wniosków o uchylenie immunitetów posłów PiS. W tle miesięcznice i sporny wieniec
Kraj
Pięć osób w szpitalu. W Lublinie autobus wjechał w przystanek
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Kraj
Joanna Ćwiek-Świdecka: Prezydent deklaruje weto w sprawie aborcji, koalicja szuka planu B