Białoruski dyktator w przeszłości nie raz fałszował wybory, nie raz wsadzał przeciwników do więzień. Na długie miesiące zamarzały jego relacje z Zachodem, ale z wiosną zawsze przychodziła odwilż i jego łodzi udawało się złapać wiatr w żagle. Nieśmiało, ale mógł manewrować. W wielu europejskich stolicach (a przede wszystkim w Warszawie i Wilnie) zdawano sobie sprawę z tego, że definitywne zerwanie relacji z Aleksandrem Łukaszenką skazuje zarządzaną przez niego Białoruś na imperialną Rosję. Wprowadzano sankcje, krytykowano, wspierano białoruską opozycję i media, ale nigdy nie decydowano się na kroki, które mogłyby osłabić białoruską suwerenność i niezależność.