W aferze hazardowej uderzał mnie od początku jeden nieco poboczny wątek. Oto biznesmeni tej branży zastanawiali się, jak zrobić krzywdę wiceministrowi Jackowi Kapicy, który forsuje przepisy niesprzyjające ich zyskom. Więc wymyślili koncept: powiemy, że jest PiS-owcem. To wszak najgorsza obelga. To go skompromituje. W kraju, gdzie mamy partię mainstreamową, i partię "gorszą", bardziej plebejską, radykalną czy antyestablishmentową, to rzeczywiście groźna broń.
Przykro mi, ale podobnie instrumentalne wydają mi się argumenty organizacji związkowej radiowej Trójki, gdy zapowiada wejście w spór zbiorowy z własnym kierownictwem dlatego, że nowa dyrekcja zaproponowała prowadzenie porannych radiowych rozmów z politykami i komentatorami Michałowi Karnowskiemu. Nie chcę być niesprawiedliwy, rozumiem nerwowość związaną z kolejną wymianą radiowej władzy. Ale zarzut wobec Karnowskiego poraża równie małą subtelnością jak tamten hipotetyczny, przeciw Kapicy: ma wyraziste poglądy, występuje jak komentator, jest sympatykiem PiS.