Reklama

Nazwijmy go pisowcem

Żeby uderzyć skutecznie w Michała Karnowskiego, musielibyście mu panie i panowie udowodnić wysługiwanie się partyjnym politykom. A to akurat byłoby wyjątkowo trudne – pisze publicysta
Piotr Zaremba

Piotr Zaremba

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

W aferze hazardowej uderzał mnie od początku jeden nieco poboczny wątek. Oto biznesmeni tej branży zastanawiali się, jak zrobić krzywdę wiceministrowi Jackowi Kapicy, który forsuje przepisy niesprzyjające ich zyskom. Więc wymyślili koncept: powiemy, że jest PiS-owcem. To wszak najgorsza obelga. To go skompromituje. W kraju, gdzie mamy partię mainstreamową, i partię "gorszą", bardziej plebejską, radykalną czy antyestablishmentową, to rzeczywiście groźna broń.

Przykro mi, ale podobnie instrumentalne wydają mi się argumenty organizacji związkowej radiowej Trójki, gdy zapowiada wejście w spór zbiorowy z własnym kierownictwem dlatego, że nowa dyrekcja zaproponowała prowadzenie porannych radiowych rozmów z politykami i komentatorami Michałowi Karnowskiemu. Nie chcę być niesprawiedliwy, rozumiem nerwowość związaną z kolejną wymianą radiowej władzy. Ale zarzut wobec Karnowskiego poraża równie małą subtelnością jak tamten hipotetyczny, przeciw Kapicy: ma wyraziste poglądy, występuje jak komentator, jest sympatykiem PiS.

Pozostało jeszcze 87% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama