Dokładnie tydzień temu pisałem w "Plusie Minusie" (02.10.2011 r.): "Tym, którzy głoszą, że Jarosław Kaczyński każdy swój krok w kampanii kalkuluje z makiawelistyczną perfidią, polecam wyborczą książkę lidera PiS "Polska naszych marzeń". Toż tak dziwaczna mieszanka, jakiej świat nie widział! W jednym tomie program partii i prognozy polityczne mieszają się z aluzjami o tajemnicach z przeszłości Angeli Merkel (oczywiście w myśl zasady "wiem, ale nie powiem"), reminiscencjami filmu "Rękopis znaleziony w Saragossie" i dywagacjami na temat średniowiecza – np. o religijnym charakterze Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego. Do tego jako aneks "alfabet Jarosława Kaczyńskiego" z plotkami na temat znanych osób. Znajdźcie mi drugiego polityka w Europie, który tuż przed wyborami wydałby taką "silva rerum".