Osobiście uważam, że obwinianie szefa rządu za brak decyzji w sprawie dachu za raczej niesprawiedliwe. Nie widzę przekonujących dowodów, że w jakiś choćby pośredni sposób Tusk odpowiada za tę sytuację. Nie jestem też specjalistą, który może przesądzić, czy Stadion zbudowano chlujnie czy niechlujnie. I jaka jest w tym odpowiedzialność lub wina obecnej władzy.
Widzę natomiast coś innego. Rzecz, która powinna Tuska bardzo zaniepokoić. To coś, co przypomina starą historię z chorągiewkami na limuzynie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tymi odwróconymi na indonezyjski sposób. Nieważne, czy ktoś to zrobił wtedy z głupoty, nieuwagi, czy dla sabotażu. Ważne, że poszło na konto Kaczyńskiego, choć każdy przyzna, że głowa państwa sama osobiście nigdy nie zajmuje się takimi drobnostkami. Tak, czy owak miał to być dowód na nijakość jego prezydentury. Jak wiemy, nie brakowało osób, które w to uwierzyły.