Reklama

Donald Plusk

Wbrew tytułowi celem poniższego tekstu nie jest wieszanie psów na Donaldzie Tusku za niezamknięty dach na Stadionie Narodowym. To próba chłodnej analizy pewnego ważnego zjawiska politycznego, które zarysowało się w związku z wtorkową kompromitacją na Stadionie.
Piotr Gursztyn

Piotr Gursztyn

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Osobiście uważam, że obwinianie szefa rządu za brak decyzji w sprawie dachu za raczej niesprawiedliwe. Nie widzę przekonujących dowodów, że w jakiś choćby pośredni sposób Tusk odpowiada za tę sytuację. Nie jestem też specjalistą, który może przesądzić, czy Stadion zbudowano chlujnie czy niechlujnie. I jaka jest w tym odpowiedzialność lub wina obecnej władzy.

Widzę natomiast coś innego. Rzecz, która powinna Tuska bardzo zaniepokoić. To coś, co przypomina starą historię z chorągiewkami na limuzynie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tymi odwróconymi na indonezyjski sposób. Nieważne, czy ktoś to zrobił wtedy z głupoty, nieuwagi, czy dla sabotażu. Ważne, że poszło na konto Kaczyńskiego, choć każdy przyzna, że głowa państwa sama osobiście nigdy nie zajmuje się takimi drobnostkami. Tak, czy owak miał to być dowód na nijakość jego prezydentury. Jak wiemy, nie brakowało osób, które w to uwierzyły.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama