O polskim rynku gier od kilku lat bardzo dużo się mówi, ale niewiele jest konkretnych danych. Jaka rzeczywiście wygląda ten rynek?
Musimy rozróżniać rynek gier od branży gier, czyli producentów albo produkcji gier. Cały czas szukam dobrego pomysłu jak to tłumaczyć. I może wymyśliłem - jachty. Wiemy z prasy, że jesteśmy potentatem w produkcji i eksporcie jachtów: 22 000 sztuk rocznie. Ale przecież nie powiemy o tym - polski rynek jachtów jest ogromny, osiągnął już 22 000 sztuk rocznie. W grach mamy oczywiście polski rynek, ale nie jest zależny od polskiej produkcji. Gramy, jak cały świat zachodni, w globalne tytuły. Faktycznie, trudno tu o dobre dane, ale szacujemy, że 97 proc. gier na tym rynku pochodzi z zagranicy. Albo ujmując to tendencyjnie: jest to kilkanaście globalnych koncernów sprzedających gry w Polsce. Połowa ma lokalne oddziały robiące dystrybucję, pozostałe mają globalne platformy cyfrowe. Dlatego nas interesuje to mniej. Bardziej - krajowi producenci gier, tworzący tu miejsca pracy, płacący podatki, ale też eksportujący 96 proc. produkcji i w ten sposób budujący dodatni bilans handlowy kraju.