Reklama

Katarzyna Kucharczyk: Znikające taksówki. Quo vadis, gospodarko?

Ekonomia współdzielenia napędza przedsiębiorczość, tworzy nowe modele biznesowe i zwiększa efektywność. Ale to tylko jedna strona medalu. Symbolicznie pokazuje to pogrom na rynku tradycyjnych taksówek.

Publikacja: 22.01.2026 04:02

Katarzyna Kucharczyk: Znikające taksówki. Quo vadis, gospodarko?

Foto: Adobe Stock

Rekordowa liczba firm taksówkowych zniknęła w zeszłym roku z polskiego rynku. To nie koniec kłopotów branży. Wręcz przeciwnie: tempo spadku przybiera na sile. Powodem są rosnące koszty i coraz większa konkurencja ze strony globalnych graczy, jak Uber czy Bolt. Czy ten trend powinien nas cieszyć? Odpowiedź jest zaskakująco trudna.

Jakie są plusy i minusy uberyzacji

Wiele lat temu przyjechał do mnie znajomy spoza Warszawy. Za kurs tradycyjną taksówką z Dworca Centralnego na Gocław zapłacił zatrważająco wysoki rachunek, a trasa, którą jechał była – ujmując rzecz dyplomatycznie – zaskakująco długa. Rosnąca konkurencja sprawia, że takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej.

Dobrze, że mamy wolność wyboru, ale w pewnym momencie szala przechyliła się na drugą stronę. Na ulicach pojawili się kierowcy stosujący dumpingowe ceny, a jakość świadczonych przez nich usług i kwestia bezpieczeństwa nierzadko pozostawiają wiele do życzenia. Są zatrudniani na różnego rodzaju umowy, a policyjne statystyki pokazują, że część kierowców taxi na aplikację wozi nas nielegalnie.

Wydaje mi się, że jesteśmy w momencie szukania złotego środka w tym procesie. Dotyczy on nie tylko usług transportowych. Turystyka, edukacja, finanse, gastronomia – to tylko przykłady sektorów, w których ekonomia współdzielenia zmienia reguły gry.

Reklama
Reklama

Co czeka gospodarkę

Postępująca cyfryzacja tworzy nowe możliwości. Daje przedsiębiorczym osobom możliwość wykorzystania globalnych trendów i zarabiania na nich. Znika tradycyjny podział na własność i posiadanie, a zamiast tego akcent przesuwa się na dostępność. Platforma bezpośrednio łączy zleceniodawcę i zleceniobiorcę. Eliminacja pośredników zmniejsza koszty, zwiększając elastyczność i efektywność. A możliwość oceny usługi premiuje te najlepsze.

Czytaj więcej

Koniec ery kierowców. Robotaxi wjeżdżają do Europy

Ale to tylko jedna strona medalu. Dla klientów ryzykiem jest wspomniana już jakość świadczonej usługi. Zleceniobiorca natomiast zostaje obarczony dużo większą odpowiedzialnością niż w przypadku tradycyjnego modelu zatrudnienia.

Jako ekonomistka wierzę w wolny rynek i minimalną ingerencję państwa w gospodarkę. Ale wolny rynek bez mądrych regulacji zamienia się w wolną amerykankę. Jeżeli nie ma równych zasad, to w istocie nie ma wolnego rynku. A na dłuższą metę tracą na tym wszyscy – również konsumenci.

Unijni i krajowi decydenci muszą tak ułożyć regulacyjne puzzle, żeby nie zahamować rozwoju innowacyjnych biznesów, a jednocześnie zapewnić równe traktowanie wszystkim podmiotom działającym na danym rynku. To arcytrudne zadanie, bo tempo zmian społeczno-gospodarczych jeszcze nigdy nie było tak szybkie. Dziś zastanawiamy się, czy Uber wyprze tradycyjne taksówki, a być może za kilka lat będą nas wozić autonomiczne samochody kierowane przez sztuczną inteligencję.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Opinie Ekonomiczne
Michał Duszczyk: Byliśmy potęgą, ale dziś ogrywają nas Niemcy
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Mroźny oddech Syberii i Arktyki
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama