Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie postulaty środowisk taksówkarskich budzą wątpliwości prawników?
- Na czym polegają propozycje zmian w kontroli nad kierowcami z aplikacji?
- Dlaczego niektóre propozycje mogą prowadzić do nadregulacji i ograniczenia konkurencji?
- Jakie aktualne przepisy regulują rynek przewozów osób i dlaczego ich wdrożenie jest krytykowane?
Obowiązek zamontowania kasy fiskalnej i taksometru, ukończone 23 lata i znajomość języka polskiego w stopniu co najmniej komunikatywnym oraz konieczność weryfikacji uprawnień kandydata na kierowcę taksówki przez państwowego urzędnika – to jedne z postulatów petycji skierowanej do marszałka Sejmu, którą zajmie się teraz powołana do ich rozpatrywania komisja.
Jej autorzy wyjaśniają, że glejt od urzędnika można byłoby uzyskać m.in. dopiero po zdaniu egzaminów z podstawowej topografii miasta, prawa lokalnego i zasad udzielania pierwszej pomocy, przedstawieniu zaświadczenia o niekaralności (dla osób spoza UE – również z kraju pochodzenia i tych, w których mieszkało się w ciągu ostatnich dziesięciu lat) oraz po przejściu badań lekarskich i psychologicznych. Dopiero wtedy kierowca uzyskałby identyfikator potrzebny do rozpoczęcia działalności.
Taksówkarze apelują: potrzeba weryfikacji kierowców z aplikacji, a firmy muszą mieć siedziby w Polsce
Autorzy petycji chcą również, aby prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej mógł zdecydować o wyłączeniu aplikacji do zamawiania transportu, jeśli te działałyby niezgodnie z prawem. Oprócz tego postulują, aby wprowadzona została obowiązkowa certyfikacja zawodowa w bazie Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Ich zdaniem pośrednicy oraz firmy i spółki będące ich partnerami flotowymi powinny mieć siedziby w Polsce, zaś sam zawód taksówkarza musi zostać uznany jako wymagający odpowiednich ustawowych kwalifikacji.
Petycja to inicjatywa taksówkarzy zrzeszonych w stowarzyszeniach i korporacjach. Jak sami zapewniają, ich postulaty mają na celu „przywrócenie elementarnego porządku prawnego oraz ochronę życia, zdrowia i bezpieczeństwa obywateli”. Oceniają, że dziś na rynku taksówkarskim dominują firmy prowadzące działalność „w sposób niekontrolowany, niezgodny z przepisami i z pominięciem procedur bezpieczeństwa”. Zagrożenie widzą w działalności pośredniczących firm aplikacyjnych, ich partnerów flotowych i wykonujących bezpośrednio usługę kierowców. Przekonują, że na całym procederze ostatecznie cierpi budżet państwa.
Postulowane są też zmiany w ustawie o transporcie, na podstawie której wprowadzony zostałby m.in. obowiązek zatrudniania kierowców na umowę o pracę, zaś pośrednictwo przewozowe potraktowane powinno zostać jako działalność, którą ureguluje osobna ustawa; sygnatariusze petycji chcą też powołania zespołu parlamentarnego z udziałem strony społecznej. Domagają się także kontroli NIK.
Czytaj więcej:
Malejący w ostatnich trzech latach niedobór fachowców i specjalistów spadnie jeszcze w 2026 roku do 17 zawodów, czyli do najniższego poziomu od 12...
Pro
Adwokat: wyłączanie aplikacji przewozowych to daleko idąca ingerencja, potrzeba procedury odwoławczej
Postulaty autorów petycji budzą wątpliwości prawników, którzy przypominają, że część poruszonych w niej kwestii regulują już przepisy polskiego prawa.
– Petycja złożona przez środowiska taksówkarskie wpisuje się w szerszą, trwającą od kilku lat debatę o granicach deregulacji rynku przewozów osób oraz o relacji pomiędzy tradycyjnymi formami działalności gospodarczej, a platformami cyfrowymi – uważa mec. Cezary Pachurka, prowadzący kancelarię adwokacką.
Jak ocenia, wprowadzenie jednolitych wymogów dotyczących weryfikacji kierowców – takich jak badania lekarskie i psychologiczne, zaświadczenie o niekaralności czy wymogi, co do znajomości topografii miasta – mieści się w granicach dopuszczalnej ingerencji państwa w działalność gospodarczą. O ile – jak zastrzega mec. Pachurka – służy realnie ochronie bezpieczeństwa pasażerów. – Kluczowe znaczenie miałoby jednak to, czy nowe obowiązki byłyby proporcjonalne i jednakowo stosowane wobec wszystkich podmiotów świadczących usługi przewozowe, niezależnie od modelu biznesowego – zauważa.
Wątpliwości eksperta budzi jednak postulat przyznania uprawnień prezesowi UKE prawa do wyłączenia aplikacji przewozowych, rzekomo działających niezgodnie z prawem. – Tak daleko idąca ingerencja administracyjna w funkcjonowanie podmiotów prywatnych musiałaby być obudowana precyzyjnymi przesłankami, procedurą odwoławczą i gwarancjami procesowymi. W przeciwnym razie rodziłaby ryzyko arbitralności decyzji oraz naruszenia zasady proporcjonalności – tłumaczy.
Czytaj więcej:
Eksperci są zgodni, że firmy przewozowe – mimo że teoretycznie już dziś na bieżąco mogą sprawdzać w systemie, czy zatrudnieni przez nie kierowcy ni...
Pro
„Petycja trafnie diagnozuje napięcia i patologie na rynku”, ale nie można doprowadzić do nadregulacji i ograniczenia konkurencji
Adwokat sceptycznie odnosi się też do kwestii obowiązkowego zatrudniania kierowców na umowę o pracę. – Narzucanie jednej formy zatrudnienia w całym sektorze mogłoby zostać uznane za nadmierną ingerencję w swobodę kontraktowania oraz w realia gospodarki platformowej, zwłaszcza przy braku analizy skutków ekonomicznych i społecznych takiego rozwiązania – ocenia.
Cezary Pachurka konkluduje, że choć „petycja trafnie diagnozuje napięcia i patologie występujące na rynku przewozów osób”, to wszystko rozbija się o niejednorodne pod względem prawnym zaproponowane w niej środki regulacyjne. – O ile część z nich może poprawić bezpieczeństwo i przejrzystość rynku, o tyle inne wymagają daleko idącej ostrożności, aby nie doprowadzić do nadregulacji, ograniczenia konkurencji i naruszenia podstawowych zasad prawa gospodarczego – przestrzega.
Czytaj więcej
W działaniu Bolta, który od grudnia oferuje klientom usługę przejazdu z kierowcą mówiącym po polsku, prawnicy nie widzą niczego, co stałoby w sprze...
Przepisy już obowiązują, potrzeba nowych? „Zamiast pisać do marszałka Sejmu, należałoby wnieść skargę na zaniedbanie przez Inspekcję Transportu Drogowego”
Z uwagami autorów petycji polemizuje też Jędrzej Klatka z Kancelarii Radców Prawnych Klatka i Partnerzy, który nie zgadza się z twierdzeniem, „jakoby większość usług taksówkarskich była prowadzona w szarej strefie, w sposób niekontrolowany i niezgodny z przepisami”.
– Przewóz osób taksówką wymaga uzyskania odpowiedniej licencji. W toku postępowania o wydanie licencji sprawdza się, czy właściciel albo najemca pojazdu nie był karany oraz czy nie ma sądowego zakazu prowadzenia pojazdu ani zakazu wykonywania zawodu kierowcy. Sprawdzany jest stan zdrowia, brak przeciwwskazań psychologicznych i posiadanie polskiego prawa jazdy – przypomina. Choć zauważa, że treść przepisów, a stosowanie ich w praktyce, to oczywiście nie to samo.
Mecenas przypomina, że przepisy regulujące przewóz osób na aplikację już obowiązują, a zgodnie z ustawą o transporcie drogowym „przedsiębiorca prowadzący pośrednictwo przy przewozie osób jest obowiązany przed rozpoczęciem współpracy do weryfikacji tożsamości, niekaralności i posiadania prawa jazdy przez kierowców”.
– Nie jest możliwa weryfikacja online – kandydat na kierowcę musi osobiście stawić się z dokumentami. Aby zapobiec prowadzeniu pojazdu przez inną osobę kierowca jest fotografowany, a przedsiębiorca prowadzący pośrednictwo przy przewozie osób ma obowiązek nie rzadziej niż raz na siedem dni sprawdzić, czy osoba wykonująca przewóz osób jest rzeczywiście osobą, której ten przewóz zlecono – tłumaczy ekspert. – Jeżeli więc stosowanie tych przepisów szwankuje, to zamiast pisać petycje do marszałka Sejmu, należałoby na podstawie art. 227 Kodeksu postępowania administracyjnego, wnieść skargę na zaniedbanie lub nienależyte wykonywanie zadań przez Inspekcję Transportu Drogowego – ocenia.
Jędrzej Klatka nie zgadza się ze stwierdzeniem, że branża przewozu osób działa w szarej strefie, również dlatego, że temu zapobiegać ma powszechnie wprowadzony obowiązek wydawania paragonów. A jeśli autorzy petycji uważają, że kierowcy z niego się nie wywiązują, powinni żądać sprawniejszego działania administracji skarbowej. – Egzekwowanie przestrzegania przepisów prawa nie należy do kompetencji marszałka Sejmu – podsumowuje.