Krzysztof A. Kowalczyk: Ile dla firmy wart jest prezes

Charyzmatyczny lider dodaje firmie wartości, ale czasami wręcz przeciwnie – zmniejsza ją, zwłaszcza w spółkach Skarbu Państwa. Zazwyczaj jednak w rzeczywistości biznesowej (i nie tylko w niej) obecność charyzmatycznego lidera znacznie częściej dodaje firmie wartości.

Aktualizacja: 19.12.2023 06:04 Publikacja: 19.12.2023 03:00

Krzysztof A. Kowalczyk: Ile dla firmy wart jest prezes

Foto: Adobe Stock

Od czasu kiedy Elon Musk przejął Twittera, ta działająca dziś pod marką X firma straciła ponad połowę wartości rynkowej. Przynajmniej tak wynika z jej własnych danych szacujących wartość spółki na 19 mld dol., podczas gdy Musk zapłacił za nią 44 mld dol., gdy rok temu zdjął ją z giełdowego parkietu. Jednak w rzeczywistości biznesowej (i nie tylko w niej) obecność charyzmatycznego lidera znacznie częściej dodaje firmie wartości. Ile? Odzwierciedla to opisywany dzisiaj w „Rzeczpospolitej” ranking wycen szefów polskich firm giełdowych. Mówiąc w skrócie, szacuje on, o ile potencjalnie spadłaby kapitalizacja danej spółki, gdyby zabrakło jej prezesa. Przeciętnie jest to 4 proc., ale z roku na rok wartość prezesa stanowi coraz więcej w wartości spółek.

Oznacza to, że każda planowana zmiana wymaga gigantycznego przygotowania, które bynajmniej nie ogranicza się do wychowania następcy wewnątrz firmy, ale wymaga dobrej komunikacji z otoczeniem. I liczy się tu nie tylko doświadczenie następcy, jego dotychczasowe wyniki – słowem zdolność do poprawy, a co najmniej utrzymania zysków firmy – ale także osobowość czy postrzeganie przez świat zewnętrzny.

Czytaj więcej

30 najcenniejszych prezesów spółek z GPW. Ile są warci? Niektórzy nawet miliardy

Zasada ta dotyczy zarówno biznesu, jak i świata polityki. Każda partia to w końcu pewnego rodzaju firma, a miarą jej kapitalizacji jest wynik wyborczy. Liderzy partyjni często zapominają, że towarzysze z własnego ugrupowania to nie tylko rywale do przywództwa, ale przede wszystkim potencjalni następcy, których trzeba latami przygotowywać do zmiany warty. Donald Tusk kiedyś to zaniedbał, ale wrócił i odrobił straty, pokazując swoją wartość jako lidera. Ale wyzwania sukcesji pewnie już nie zignoruje, zwłaszcza że widać co najmniej jednego silnego następcę z osobowością. Dla wyborców PiS gigantyczną wartością jest Jarosław Kaczyński, który przyćmiewa współpracowników i hamuje ich samodzielność. A to utrudni mu wykreowanie zastępcy, gdy sam w końcu pójdzie na emeryturę.

Wracając do biznesu – przed wyzwaniem sukcesji stają kolejne firmy założone 30 i więcej lat temu przez pionierów polskiego kapitalizmu. Czasami, jak w przypadku Comarchu, przed koniecznością taką stawia spadkobierców choroba i śmierć charyzmatycznego założyciela. I choć mimo odejścia prof. Janusza Filipiaka kurs spółki się nie załamał, a wręcz przeciwnie, rośnie wraz z innymi polskimi spółkami, pokazuje to tylko, że założyciel zostawił po sobie nieźle naoliwioną maszynę.

Inaczej jest w spółkach Skarbu Państwa, gdzie o normalnej sukcesji nie ma mowy, skoro karuzelę stanowisk puszcza w ruch albo kaprys najwyższego przywódcy, albo wynik wyborczy. W tym kontekście wystrzał notowań spółek Skarbu Państwa po wygranej koalicji demokratycznej wiele mówi o wartości nominatów PiS i efektywności zarządzania przez nich firmami. To ten przypadek, kiedy lider wprowadza do firmy wartość ujemną. Ale to jedyne podobieństwo partyjnej nomenklatury do budzącego kontrowersje amerykańskiego miliardera Elona Muska.

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację