Marek Dietl: Cyfrowe euro przyczyni się do harmonijnego rozwoju eurostrefy

Ten rok będzie decydujący w kwestii wprowadzenia cyfrowego euro. Unia Europejska nie może pozostać w tyle, gdy nad CDBC na całym świecie pracuje już około stu państw. Pozostaje pytanie, jak wykorzystać cyfrową gotówkę? – pyta prezes GPW.

Publikacja: 19.04.2023 03:00

Marek Dietl: Cyfrowe euro przyczyni się do harmonijnego rozwoju eurostrefy

Foto: Adobe Stock

Według założeń Europejskiego Banku Centralnego w ostatnim kwartale 2023 r. Rada Prezesów EBC podejmie decyzję, czy po etapie analitycznym nastąpi przejście do fazy testów unijnego CBDC. Jeżeli spojrzymy na listę państw, które na początku 2023 r. na różnych etapach pracowały nad swoimi walutami cyfrowymi, to wydaje się, że rozpoczęcie kolejnej fazy przygotowań do wprowadzenia cyfrowego euro jest po prostu dziejową koniecznością. Digitalizacja środków płatności, tak jak wielu innych dziedzin życia, jest trendem, od którego nie będzie odwrotu.

Przewaga CBDC wynika m.in. z braku pośredników, możliwości dokonywania i rejestrowania transakcji w czasie rzeczywistym, niskich kosztów operacji czy możliwości anonimizacji transakcji. Jednocześnie za gotówką cyfrową stoi bank centralny. Decydenci gospodarczy dostrzegają też korzyści dla państwa, gdyż powstają nowe możliwości prowadzenia polityki monetarnej poprzez sprawne regulowanie ilości pieniądza w obiegu, stymulowania konsumpcji dzięki emitowaniu pieniądza o określonej dacie do wykorzystania czy prowadzenia polityki społecznej, która może być precyzyjnie kierowana do adresatów lub przeznaczana wyłącznie na określone z góry cele do wydatkowania (np. na leki). Powszechne wprowadzenie walut cyfrowych przez banki centralne będzie rewolucją w zarządzaniu polityką gospodarczą i społeczną oraz otworzy nowe perspektywy przed biznesem.

Internacjonalizacja juana

Geopolitycznie dla Unii Europejskiej ważne jest oczywiście, na jakim etapie prac nad cyfrowym pieniądzem są pozostałe mocarstwa, czyli USA i Chiny.

Według informacji podanych w październiku 2022 r. przez Bank Ludowy Chin liczba transakcji cyfrowym juanem (e-CNY) przekroczyła równowartość 14 mld dolarów. Chińczycy są wśród światowych liderów pod względem zaawansowania prac nad CBDC. Mocne wejście Chin w rynek walut cyfrowych, przy jednoczesnej bierności USA, ma pomóc Pekinowi w zwiększeniu udziału własnej waluty w międzynarodowych płatnościach oraz w systemie rezerw.

Chińczycy nie ukrywają, że internacjonalizacja waluty jest jednym z ich celów, a CBDC może być w tym przypadku przydatnym narzędziem.

Bardziej zdystansowany do cyfrowej waluty jest jak dotąd stosunek amerykańskich oficjeli. W Radzie Gubernatorów Fed nie ma zgody co do tego, czy wpływ cyfrowego dolara na amerykańską gospodarkę i walutę, globalnego lidera rozliczeń międzynarodowych i systemu walut rezerwowych, będzie aż tak znaczący. Za zwolenniczkę cyfrowego pieniądza może uchodzić – przewodząca od niedawna Narodowej Radzie Ekonomicznej przy prezydencie USA – Lael Brainard.

Jednak z perspektywy Europy i strefy euro własne CBDC mogłoby być szansą na zniwelowanie sprzeczności, które od samego początku utrudniają jej rozwój.

Ta sprzeczność wynika z różnic w poziomie rozwoju, produktywności, bezrobocia, zadłużenia, innowacyjności i kulturze pracy, a nawet z różnic w klimacie pomiędzy państwami, które przyjęły wspólną walutę, a także wynika ze scentralizowanej polityki monetarnej strefy euro przy jednocześnie zdecentralizowanych politykach fiskalnych.

Różnice w stanie finansów publicznych w ostatnich latach jeszcze bardziej się pogłębiają, bo stymulacja fiskalna stała się podstawowym narzędziem do pobudzenia koniunktury gospodarczej dla niektórych państw.

Różnice w prowadzonych politykach gospodarczych członków strefy euro wynikają także z różnorodności systemów instytucjonalnych w poszczególnych państwach oraz z różnic w fazach cyklu koniunkturalnego. Prowadzą one do różnych oczekiwań inflacyjnych, a w ostatecznym efekcie do zróżnicowania realnych stóp procentowych. Niewystarczająca konwergencja poszczególnych członków strefy euro uniemożliwia Europejskiemu Bankowi Centralnemu prowadzenie skutecznej polityki wyrównującej warunki strukturalne i niwelującej rozbieżności w głównych wskaźnikach makroekonomicznych państw o wspólnej walucie.

Tych różnic nie może załagodzić unijna polityka spójności, która co prawda jest bardzo skuteczna w pobudzaniu rozwoju, ale zbyt mała w swojej skali.

Zażegnać strukturalny kryzys

Skutki polityki monetarnej EBC są ze względu na rozbieżności strukturalne pomiędzy członkami eurostrefy zróżnicowane.

Kraje o bardziej konserwatywnej polityce fiskalnej, np. Niemcy, mają zwykle zbyt wysokie stopy procentowe, niż wskazywałaby na to ich potrzeba gospodarcza. Kraje lepiej rozwinięte mają niższy potencjalny wzrost gospodarczy i przez to często niższy poziom inflacji, co umożliwia utrzymywanie niższych stóp procentowych.

Odwrotny mechanizm ma miejsce w przypadku krajów rozwijających się. Z kolei polityka monetarna EBC może być bardziej odczuwalna w krajach o gorszej sytuacji gospodarczej i z wyższym poziomem bezrobocia, np. w Hiszpanii, w których zbyt rygorystyczna walka z inflacją może hamować rozwój. Te kraje korzystały w pierwszych latach uczestnictwa w strefie euro ze zbyt niskich stóp procentowych, sprzyjających ekspansji gospodarczej, ale w konsekwencji doprowadziły do nadmiernego zadłużenia. Wzrost płac był szybszy niż wzrost produktywności, co nieuchronnie zaowocowało wzrostem jednostkowych kosztów pracy (ULC) i utratą konkurencyjności na rynku europejskim. Do tego wiele krajów boryka się ze wzrostem realnego efektywnego kursu walutowego (REER) w porównaniu z pozostałymi państwami unii walutowej, co można było zaobserwować np. w krajach bałtyckich.

Utrata konkurencyjności przez jakiś czas była mniej odczuwalna. Z czasem jednak skutki utworzenia unii walutowej przez państwa o zróżnicowanych parametrach ekonomicznych stały się dramatyczne, co pokazał kryzys grecki. Nierozwiązane problemy prowadzą do strefy euro kilku prędkości, a nawet – w najczarniejszym scenariuszu – do rozpadu strefy euro.

Jednocześnie trudno w obecnej sytuacji wyobrazić sobie zacieśnienie unii politycznej i transfer dodatkowych kompetencji (np. fiskalnych) z poziomu narodowego na unijny.

Dlaczego strukturalny kryzys, z którym zmaga się strefa euro od momentu jej powołania, mógłby zostać zażegnany przez wprowadzenie cyfrowego euro? Przewagą nad klasycznym pieniądzem, którą oferuje waluta cyfrowa, jest przede wszystkim jej programowalność – możemy emitować pieniądz z określonym przeznaczeniem lub terminem, w którym możemy go wykorzystać.

W przypadku regionów deficytowych strefy euro, które mają zawyżony kurs walutowy w stosunku do jednostkowego kosztu pracy, można powiązać emisję cyfrowego euro z konsumpcją. Europejski Bank Centralny mógłby emitować na bieżąco euro zaprogramowane w różny sposób w zależności od regionu, które przy wydaniu za pomocą karty płatniczej byłoby refinansowane na poziomie uzależnionym od zapotrzebowania danego regionu – np. za każde wydane jedno cyfrowe euro obywatel regionu deficytowego otrzymywałby z powrotem np. 10 eurocentów od EBC.

W ten sposób EBC napędziłby konsumpcję wyłącznie w regionach deficytowych, podwyższył standard życia mieszkających tam obywateli i w ostatecznym rozrachunku zwiększył konkurencyjność tych regionów. Programowalność cyfrowej waluty umożliwiłaby realizowanie unijnej polityki spójności na najwyższym poziomie, prowadzącym do faktycznego zmniejszania różnic pomiędzy poszczególnymi regionami strefy euro.

Wyrównywanie sytuacji ekonomicznej byłoby prowadzone nie na poziomie krajów, ale subregionów lub nawet niższym.

Skuteczne wyrównywanie różnic

Warto zauważyć, że programowalność waluty cyfrowej i realizowanie płatności w czasie rzeczywistym dają bankowi centralnemu potężne narzędzie umożliwiające reagowanie na bieżąco na wszelkie wahania w gospodarce, gdyż dostarczają gigantycznej ilości danych z gospodarki w trybie rzeczywistym. Pozwala to na łagodzenie w samym zarodku wszelkich kryzysów, które mogłyby prowadzić do pogłębiania nierówności.

Wyrównywanie różnic strukturalnych pomiędzy gospodarkami strefy euro przebiega powoli i wiąże się ze społecznymi kosztami. Potrzeba więc efektywnej redystrybucji w ramach polityki spójności, a tę można najskuteczniej realizować za pomocą cyfrowej waluty.

CBDC nie jest oczywiście magicznym środkiem, który rozwiąże wszystkie problemy strefy euro. Nie zniweluje strukturalnych różnic w krótkim terminie, ale usprawni zarządzanie gospodarką przez Europejski Bank Centralny. Sukcesywne zmniejszanie różnic złagodzi polityczne napięcia w strefie euro i będzie ekonomicznym bodźcem do harmonijnego rozwoju.

Według założeń Europejskiego Banku Centralnego w ostatnim kwartale 2023 r. Rada Prezesów EBC podejmie decyzję, czy po etapie analitycznym nastąpi przejście do fazy testów unijnego CBDC. Jeżeli spojrzymy na listę państw, które na początku 2023 r. na różnych etapach pracowały nad swoimi walutami cyfrowymi, to wydaje się, że rozpoczęcie kolejnej fazy przygotowań do wprowadzenia cyfrowego euro jest po prostu dziejową koniecznością. Digitalizacja środków płatności, tak jak wielu innych dziedzin życia, jest trendem, od którego nie będzie odwrotu.

Pozostało 93% artykułu
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą