Jako były palacz, rozumiejący, czym jest głód nikotynowy, ale święcie przekonany, że zakaz palenia w miejscach publicznych nie narusza mojej wolności, tak samo jak zakaz sikania w miejscach publicznych, i jako autor kilku raportów o polityce akcyzowej z zainteresowaniem czytam projekty nowych regulacji. Polskich i unijnych.

Rząd PiS, korzystając z doświadczeń rządu PO, podniósł akcyzę. I się cieszy, że wpływy wzrosły. Minister Jacek Kapica też się z tego cieszył w 2011 roku. Choć mu wtedy pisałem, że się cieszyć przestanie, bo się przemyt zwiększy i produkcja nielegalna. No i się zwiększyły.

Dzięki wojnie na/w Ukrainie, a wcześniej najazdowi na granicę z Białorusią, przemyt papierosów do Polski się jednak radykalnie zmniejszył, więc zakaz sprzedaży papierosów mentolowych nie wyrządził większych szkód, bo trudno je było szmuglować. Dzięki zaś 500+ palacze mieli więcej nie tylko na wyprawki szkolne dla swoich milusińskich, ale i na fajeczki z produkcji legalnej. No, ale dzięki temu samemu 500+ i wojnie na/w Ukrainie zaczęła rosnąć inflacja. I z tego powodu palacze będą już mogli kupić mniej fajeczek.

I jeszcze szykuje się zmiana dyrektywy unijnej. Zakaz sprzedaży „smaczniejszych” i „elegantszych” „mentoli” miał spowodować spadek liczby palaczy. No, ale nie spowodował, bo nikt nie wziął pod uwagę ludzkich zachowań w przekonaniu, że „ustawa jest dobra na wszystko”. To teraz ma być podwyższona i ujednolicona akcyza i szybko wprowadzony zakaz dodawania różnych aromatów do wyrobów tytoniowych.

Po pierwsze, eurokraci, którzy chyba nigdy nie palili, nie odróżniają palacza niemieckiego czy francuskiego od palacza włoskiego, greckiego, rumuńskiego i polskiego. Więc przypomnę, że Monteskiusz pisał nie tylko o podziale władzy, ale i o „duchu praw”, który jest różny w różnych krajach w zależności od ich położenia, klimatu, kultury itp. Ale skoro już wspomniałem Monteskiusza, to, po drugie, nie mogę złośliwie nie zauważyć, że komisja broniąca praworządności wprowadziła nowe definicje do dyrektywy tytoniowej aktem niższego rzędu, który nie podlega procedurze legislacyjnej przewidzianej dla dyrektywy. Nowe regulacje mają wejść po roku. Zakaz mentoli czekał cztery lata. Może dzięki temu tym razem ludzie rzucą palenie?

Żebym za kilka lat mógł znów napisać kolejny felieton pod tytułem „A nie mówiłem”, teraz napiszę, że większość moich kolegów z podwórka nadal pali i nie przestanie. A inni będą dodawać zakazane aromaty wbrew unijnemu zakazowi. „Marża” zwiększy się i z produkcji nielegalnej, i z przemytu. Więc „awersja” do ryzyka się zmniejszy.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI