Z nieukrywanym zadowoleniem resort spraw wewnętrznych na specjalnej konferencji prasowej poinformował, że „policja przeprowadziła prawie 30 tys. kontroli [...] w komunikacji miejskiej, obiektach handlowych czy siłowniach. [...] Codziennie do zadań związanych ze zwalczaniem epidemii jest delegowanych nawet 20 tys. funkcjonariuszy policji [...]".

Z niewielką przesadą można powiedzieć, że cały aparat państwowy na czele z policjantami i urzędnikami sanepidu sprawdza, czy wprowadzane obostrzenia są przestrzegane, a obiekty pozostają zamknięte. I to pomimo poważnych prawnych zastrzeżeń wyrażanych także w orzeczeniach i wyrokach niezawisłych sądów. Co znamienne, w prezentacjach tych starannie pominięto zwalczanie przestępczości kryminalnej. Tak jakby zostawiono jej całkowicie wolną rękę, koncentrując się na kontrolowaniu obywateli.

Nie jest to jednak ostatnie słowo naszej władzy! Minister finansów pracuje nad stworzeniem prawnych możliwości, by to samo przedsiębiorstwo kontrolował jednocześnie: właściwy urząd skarbowy, urząd skarbowy z terenu województwa (kontrola podatkowa) i urząd celno-skarbowy. Uff... Rząd z jednej strony chełpi się dyskusyjną pomocą firmom, a z drugiej stara się wycisnąć z nich ostatni grosz. I to kiedy walczą one o przetrwanie i myślą o przyszłości po pandemii. Czyż nie kłania nam się klasyk ze swoim „dowieriaj, no prowieriaj"?

Niedawno oglądałem archiwalne materiały Polskiej Kroniki Filmowej. Zapamiętałem, jak sexy głosem Andrzeja Łapickiego władza informowała o kolejnych triumfach. Że złapano tylu to a tylu spekulantów i handlarzy rozmaitymi towarami, których brakowało na rynku. A że brakowało wszystkiego, to i handlujący wróg był wszędzie. Dziś skala propagandy rządowej jest już taka, że pozostaje nam czekać na informację o tym, że – z sukcesem, a jakże! – zwalczana jest współczesna odmiana słynnego „żuka z Kolorado", czyli zwykłej stonki ziemniaczanej.

Możemy się śmiać, ale zbliżamy się do standardów epoki, którą trudno wspominać z sentymentem. I wtedy, i dziś wróg jest jeden i ten sam: przedsiębiorca! Lata temu był on wstrętnym badylarzem, który swoimi pomysłami utrudniał realizację planu 6-letniego i rzucał kłody pod koła rozpędzonego parowozu dziejów. Dziś niweczy „swoją chciwością" niezwykłe wysiłki rządu w walce z szalejącą w Polsce pandemią. Wtedy zwalczano „szkodników" domiarami i milicją, dziś zaś rozbudowanym fiskalizmem państwa i policją.

W obu przypadkach państwo z całą bezwzględnością traktuje ludzi niezależnych i przedsiębiorczych. To w nich właśnie z całą mocą uderzyła nie tyle epidemia, ile wprowadzane w związku z nią nieprzemyślane, z dnia na dzień, w pośpiechu, ograniczenia. Prowokują one ich do obywatelskiego nieposłuszeństwa. Muszą zatem walczyć o przetrwanie. Tego zaś władza najwyraźniej znieść nie może i nasyła policje „tajne, widne i dwu-płciowe", jak pisał Norwid.

Po latach rządów „dobrej zmiany" nasze państwo stało się całkowicie bezsilne. Zanikające w każdej niemal dziedzinie gwarantującej dobre życie Polakom. Służba zdrowia jest na skraju upadku, ledwie zipią sądy i urzędy, nie działają szkoły. Rządzący znaleźli sobie jednak pole działania, w którym czują realną władzę. Kontrolują nas! Pokazując później odpowiednie statystyki, z dumą prężą pierś do wyróżnień. Czy za te działania ktoś ich doceni? Pewnie jak zawsze – sami siebie!