Reklama

Niepewność na rynku walutowym

Ryszard Petru, przewodniczący rady nadzorczej DI Inwestors, główny doradca ekonomiczny Demoseuropa

Kurs franka szwajcarskiego nie daje spokojnie spać osobom z kredytami hipotecznymi w tej walucie. Niestety, w okresie globalnej niepewności frank stał się jedyną walutą postrzeganą przez inwestorów jako safe haven.

Do niedawna jeszcze jednym tchem wymieniano wraz z frankiem japońskiego jena. Niestety, po ostatnim trzęsieniu ziemi w Japonii, a w szczególności po problemach elektrowni atomowej w Fukushimie, pojawiły się obawy o fundamenty japońskiego wzrostu gospodarczego.

Z kolei zmiana nastawienia S&P do długu USA dała inwestorom sygnał, że nie wolno traktować amerykańskich papierów jako najbezpieczniejszych na ziemi. Aby być dobrze zrozumianym – dolar i jen są wciąż jednymi z najbardziej wiarygodnych walut na świecie. Ale wskutek opisanych wydarzeń wzrosła relatywnie siła franka. Stał się tak naprawdę jedynym safe haven w pełnym tego słowa znaczeniu. Stąd tak znaczne jego umocnienie wobec euro, no i siłą rzeczy wobec złotego.

Nie mam zbyt wielu dobrych wiadomości dla tych, którzy wciąż mają kredyty we franku. Niepokój w Europie  spowodowany ryzykiem restrukturyzacji greckiego długu będzie trwał. Nie spodziewam się, by w najbliższych tygodniach mogła zapaść decyzja o redukcji greckich długów. Co więcej, Europejski Bank Centralny sprzeciwia się ich restrukturyzacji, argumentując, że grozi to efektem zarażenia i upadkiem wielu instytucji finansowych w Grecji. Nie wspominając o tym, że sam ma już całkiem sporą ilość greckich obligacji.

A brak decyzji to ryzyko i strach o jutro.

Reklama
Reklama

Prowadzona w Polsce polityka banku centralnego ogranicza skalę możliwego osłabienia złotego wobec euro. Głównym czynnikiem o charakterze fundamentalnym jest wzrost dysparytetu stóp. Jest to czynnik zasadniczy, który przyciąga kapitał spekulacyjny na polski rynek. Interwencje walutowe dokonywane przez BGK zmniejszają ryzyko znacznego osłabienia waluty, ale jako takie powodują jej umacnianie.

Efekt polega raczej na tym, że inwestorzy bardziej obawiają się silnej interwencji przy słabszym kursie, aniżeli stałych napływów euro na rynek. Jak jednak widzimy, obie te siły wystarczają jedynie na utrzymanie złotego w korytarzu 3,90 – 4,00. To i tak nieźle, ale na znacznie więcej nie należy liczyć.

Opinie Ekonomiczne
WTO w cieniu globalnych napięć
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Opinie Ekonomiczne
Ptak-Iglewska: Kto uniesie 24 proc. inflacji? Kogo stać, by mówić „oze-sroze”
Opinie Ekonomiczne
Prof. Paweł Wojciechowski: Król jest nagi, a prezydencki SAFE pusty
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Epicka panika
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama