Reklama

Niepewność na rynku walutowym

Ryszard Petru, przewodniczący rady nadzorczej DI Inwestors, główny doradca ekonomiczny Demoseuropa

Publikacja: 31.05.2011 03:20

Kurs franka szwajcarskiego nie daje spokojnie spać osobom z kredytami hipotecznymi w tej walucie. Niestety, w okresie globalnej niepewności frank stał się jedyną walutą postrzeganą przez inwestorów jako safe haven.

Do niedawna jeszcze jednym tchem wymieniano wraz z frankiem japońskiego jena. Niestety, po ostatnim trzęsieniu ziemi w Japonii, a w szczególności po problemach elektrowni atomowej w Fukushimie, pojawiły się obawy o fundamenty japońskiego wzrostu gospodarczego.

Z kolei zmiana nastawienia S&P do długu USA dała inwestorom sygnał, że nie wolno traktować amerykańskich papierów jako najbezpieczniejszych na ziemi. Aby być dobrze zrozumianym – dolar i jen są wciąż jednymi z najbardziej wiarygodnych walut na świecie. Ale wskutek opisanych wydarzeń wzrosła relatywnie siła franka. Stał się tak naprawdę jedynym safe haven w pełnym tego słowa znaczeniu. Stąd tak znaczne jego umocnienie wobec euro, no i siłą rzeczy wobec złotego.

Nie mam zbyt wielu dobrych wiadomości dla tych, którzy wciąż mają kredyty we franku. Niepokój w Europie  spowodowany ryzykiem restrukturyzacji greckiego długu będzie trwał. Nie spodziewam się, by w najbliższych tygodniach mogła zapaść decyzja o redukcji greckich długów. Co więcej, Europejski Bank Centralny sprzeciwia się ich restrukturyzacji, argumentując, że grozi to efektem zarażenia i upadkiem wielu instytucji finansowych w Grecji. Nie wspominając o tym, że sam ma już całkiem sporą ilość greckich obligacji.

A brak decyzji to ryzyko i strach o jutro.

Reklama
Reklama

Prowadzona w Polsce polityka banku centralnego ogranicza skalę możliwego osłabienia złotego wobec euro. Głównym czynnikiem o charakterze fundamentalnym jest wzrost dysparytetu stóp. Jest to czynnik zasadniczy, który przyciąga kapitał spekulacyjny na polski rynek. Interwencje walutowe dokonywane przez BGK zmniejszają ryzyko znacznego osłabienia waluty, ale jako takie powodują jej umacnianie.

Efekt polega raczej na tym, że inwestorzy bardziej obawiają się silnej interwencji przy słabszym kursie, aniżeli stałych napływów euro na rynek. Jak jednak widzimy, obie te siły wystarczają jedynie na utrzymanie złotego w korytarzu 3,90 – 4,00. To i tak nieźle, ale na znacznie więcej nie należy liczyć.

Opinie Ekonomiczne
Członek zarządu jak Zosia Samosia? Czyli menedżer jako ścigany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Cezary Szymanek: Bogatsi niż myślimy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Opinie Ekonomiczne
Marek Górski: Czas na systemową deregulację w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama