Polak jednak potrafi

To będzie laurka. Dla nas samych. Po raz kolejny przekonuję się, że naprawdę potrafimy. Potrafimy pracować, działać, wspinać się na szczyt, a przede wszystkim – nie poddawać.

Publikacja: 10.12.2014 02:54

Polak jednak potrafi

Foto: materiały prasowe

Znamy też swoją wartość i wreszcie nie czujemy się gorsi niż inni. Ci inni zza zachodniej granicy.

Cóż skłoniło mnie do takiego pozytywnego spojrzenia na nasze społeczeństwo? Z pozoru błahy komunikat z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Nudy – wydawałoby się. A jednak nie. Otóż wynika z niego, że w listopadzie upadłość ogłosiło 49 przedsiębiorstw. Żeby ucieszyć się z tej informacji i zacząć dalsze rozważania, trzeba zdać sobie sprawę z tego, że to prawie o 40 procent mniej niż miesiąc wcześniej. Co więcej – to również najlepszy wynik od stycznia 2011 roku. Pozytywne są też prognozy na przyszłość. W 2015 roku liczba upadłości ma być niższa o ponad 9 procent niż w tym.

Jaki z tego wniosek? Ano taki, że w gospodarce zdaje się dziać lepiej. Że poziom bezrobocia wkrótce może być niższy niż 10 procent, że jeszcze chwila i będziemy mieli rynek pracownika. Albo inny wniosek. Że Polacy są wyjątkowo przedsiębiorczy i nie boją się zakładać firm i próbować swoich sił w biznesie. Bez względu na wiek oczywiście.

To drugi mój wniosek po sprawdzeniu, co się dzieje w akademickich inkubatorach przedsiębiorczości. Kiedyś Polska kojarzyła się z inwestycjami typu greenfield. Dziś może się kojarzyć z potęgą start-upów. Może mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale dziś właśnie start-upy to nasza specjalność. W naszym regionie Europy nie mamy sobie równych, a wkrótce możemy dołączyć do grona światowych liderów.

Aby się o tym przekonać, wystarczy przytoczyć trochę danych ze strony AIP. Jest to pierwsza tak duża sieć inkubatorów na świecie. W jej ramach powstało 7 tysięcy start-upów, a łączne przychody osiągane przez firmy z AIP to 60 milionów złotych. Nagród Komisji Europejskiej nie będę już wymieniał. Wniosek? Taki sam jak powyżej. Chcemy działać, nie boimy się przedsiębiorczości.

I trzecia sprawa. Może się wydawać zupełnie niezwiązana z tematem, a jednak. Znajomość języka angielskiego. Pierwsze skojarzenia? Wiem, że negatywne. Wiem, że od razu przychodzi nam do głowy „polish english" i nieznający w większości tego języka politycy (poza Jackiem Rostowskim, który mówi fantastycznym angielskim – zrozumiałym chyba nawet dla tych, którzy nigdy angielskiego się nie uczyli; to jednak szczególny przypadek). Ale o politykach dziś nie piszę. Wiem też, że może nam się nie podobać nasz akcent.

Jednak fakty są takie, ze jesteśmy jednym z kilku narodów świata, które z angielskim radzą sobie bardzo dobrze. Z raportu EF English Proficiency Index wynika, że wśród 63 przebadanych nacji zajęliśmy zaszczytne szóste miejsce. Ustępujemy tylko krajom skandynawskim i Holandii. Proszę sobie wyobrazić, że w Polsce mówi się lepiej po angielsku niż w Niemczech i Szwajcarii.

Prawda, że są powody do dumy? Są! I niech tak zostanie.

Ernest Bodziuch, dziennikarz telewizji Polsat News

Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Gospodarka wciąż w strefie cienia
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Opinie Ekonomiczne
Piotr Skwirowski: Nie czarne, ale już ciemne chmury nad kredytobiorcami
Ekonomia
Marek Ratajczak: Czy trzeba umoralnić człowieka ekonomicznego
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Klęska władz monetarnych
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Sławiński: Przepis na stagnację